Kłamstwo to największe zło tego świata. Przerażający fakt jest taki, że sami do tego doprowadzamy, by je rozpowszechniać. Zaczyna się niewinnie. Będąc dziećmi kłamiemy, że pożyczyło się piłkę koledze, a tak naprawdę zabrał ją sąsiad, bo spadła na jego samochód. Później przechodzimy do kłamstw szkolnych typu ściąganie lub mówienie, że autobus się spóźnił zamiast tego, że się zaspało. Kłamanie wchodzi nam w nawyk, bo jest łatwiejsze niż wyznanie prawdy. Z czasem jesteśmy też bardziej doświadczeni w szerzeniu fałszu, więc jest on wykorzystywany na większą skalę i jest on większego kalibru. Możemy często skrzywdzić tym naszych bliskich, bo kłamstwo ma krótkie nogi. Z czasem nawet nie zauważamy w jak wielkim bagnie kłamstw się znaleźliśmy. Próbujemy z niego wyjść. Zacząć mówić prawdę, ale już nam nikt nie wierzy. Jest już za późno. Utonęliśmy w własnym zakłamaniu, z którego nikt nie może już nas wyciągnąć. Tylko po co do tego doprowadzać? Każdy z nas pewnie doznał bólu kłamstwa ze strony bliskiej osoby. I na pewno zna ten ból, gdy okazało, że prawda jest kompletnie inna. Dlaczego w takim razie sprawiać ten sam ból komukolwiek? Oczekujesz prawdy, więc zacznij szerzyć ją pierwszy.