Dawno nie było nic o muzyce i póki entuzjazm po koncercie z zeszłego tygodnia jeszcze nie opadł trzeba o tym napomknąć.
Zasadniczo, gdy dziś słyszę o połączeniu rapu i punk rocka w mojej głowie klaruje się wizja numetalowych odszczepieńców, których tak boli śmierć ich muzyki, że muszą podłączyć się pod inne szufladki w nadziei, że kogoś zachęcą. W większości wypadków ten mechanizm obronny działa idealnie i pozwala ignorować całe zastępy gówna przykrytego tyradami o eklektyczności i byciu poza “scenowymi ograniczeniami” (serio, napalmem w każdy zespół, który musi takie kocopoły powtarzać).
Jednak czasem przez ten filtr można zignorować coś, co koniec końców jest... dobre.
https://www.youtube.com/watch?v=G4tr9zaueE0
Dzika scena na OFFie, między gimbazą, domniemanymi pretensjonalnymi hipsterami, których koniec końców wcale tam nie ma, stoję i widzę koncert zespołu, który ktoś sprzedał mi jako “coś jak Deathgrips”. Porównanie może i miało by sens, gdyby nie to, że na scenie widzę dwóch typów, którzy odgrywają dumkę na dwa serca w wersji na duet Ol’ Dirty Bastarda i HR’a.
Ho99o9 dość dosłownie wziął sobie maksymę z kawałka The Cold Crush Brothers i stworzył specyficzny miks Wu-Tangu z hardcore/punk w duchu 80′s (głównie) z zachodniego wybrzeża i pozą na GG Alina (choć pewnie i tak koniec końców najbardziej przypadnie to do gustu fanom Odd Future i Trash Talk).
Nie wiem, czy ma szansę podejść to każdemu, nie wiem czy puryści będą kontent, wiem tylko, że koncertowo była to jedna z lepszych i ciekawszych rzeczy jakie ostatnio widziałem.
EP Horror of 1999 do ściągnięcia za darmo z Bandcamp:
http://ho99o9.com/
12 Gauge razem z wytwórnią Average Joes startuje z tytułem... The Average Joes, który ma przedstawić kilka figur z katalogu wytwórni jako superbohaterów.
#491
Może i podszedłbym do pomysłu tworzenia komiksu z ordynarnym product-placement sceptycznie gdyby nie fakt, że mam pewien kredyt zaufania względem 12 Gauge.To małe wydawnictwo jest domem (dla wciąż niedokończonego ale fantastycznego) Loose Ends Jasona Latoura, sensacyjnej serii Gun Candy i dość grindhousowego projektu Ride. A skoro takie Black Mask było w stanie sprzedać ludziom komiks o Ghosface Killah z Wu-Tang (12 Reasons to Die) to czemu nie zrobić czegoś podobnego dla country.
Myślę, że będzie trzeba dać temu projektowi szansę (3 zeszyty są dostępne na stronie wytwórni) i dzięki dla Comics Alliance za zwrócenie mi uwagi na ten projekt.
Gdyby ktoś się mnie spytał kogo widzę jako autora (autorów) ścieżki dźwiękowej dla właśnie kręconego przez Tarantino westernu "Hateful Eight" to odpowiedź byłaby jedna.
Nie tak dawno tworząc podsumowania roku napisałem o Hidden World jako o najlepszym debiucie zeszłego roku. I tak jakoś się złożyło, że wczoraj Hidden World opublikowało swój nowy teledysk do utworu "Day of useless words".
Muzyka: Hidden World "Day full of useless words"
Reżyseria: Patrycjusz Kostyszyn
Zdjęcia: Wojtek Zieliński, Kajetan Plis
Produkcja: Kidd Pictures / Kasia Samson
Oświetlenie: Heliograf
Video made from film "Go fish!"
by Patrycjusz Kostyszyn & Kasia Samson
Przez najbliższy tydzień (lub dwa, z czasem jest różnie) będę wrzucał posty z moim podsumowaniem zeszłego roku. Podsumowanie będzie rozbite na tematy (film, komiks...) i oczywiście będzie bardzo subiektywne. Któtkie wybory poparte kilkoma zdaniami, w których będę starał skondensować się "dlaczego" te dane pozycje tak bardzo wyryły się w mojej pamięci. Nie mam zamiaru tworzyć tu jednak list od tych najlepszych po słabszych... to podsumowanie dla mnie jest przede wszystkim pretekstem do przypomnienia tego co naprawdę wydało mi się interesujące w zeszłym roku (a trochę tego było).
Oczywiście jeżeli wymieniam komiks, który uważasz za przereklamowane gówno to daj znać, podobnie z filmem czy muzyką. Nie znaczy to, że zmienisz moje zdanie (bo raczej nie ma na to szan)s, ale dobrze wiedzieć co innym się podoba, a co nie, może trafię na coś interesującego.
Aha, ważne, nie będzie tu żadnych tekstów o rozczarowaniach, tytułach najgorszych, nie wartych zakupów, tylko przykłady pozytywne... po prostu nie.
Podsumowanie otwieram wyborem komiksów rozbitym na debiut i serię kontynuowaną.
Komiks roku, debiut: Southern Bastards
Scenariusz: Jason Aaron
Rysunki i kolory: Jason Latour
Wydawca: Image Comics
Jason Aaron wraca do autorskiego komiksu z następnym trybutem dla małej ameryki. Małomiasteczkowy dramat zabarwiony kryminałem w duchu Elmore’a Leonarda, Cormaca McCarthyego i kina exploitation.
Pierwszy tom Southern Bastards (zawiera 4 pierwsze zeszyty) śmiało można polecić każdemu lubiującemu się w Scalped i The Other Side czytelnikowi, jak i widzom, którzy wiernie czekali na następne odcinki Justified i Longmire (dla ciekawostki, Aaron mimo swojego uwielbienia dla materiału źródłowego stworzonego przez Leonarda bardzo krytykuje sztuczność serialowego Justified).
Southern Bastards to po prostu komiksowa ballada o południu.
Moja dłuższa opinia o Southern Bastards do znalezienia na blogu Image Comics Journal, link tu.
Komiks roku, seria kontynuowana: Lazarus
Scenariusz: Greg Rucka
Rysunki: Michael Lark
Kolory: Santi Arcas
Liternictwo: Jodi Wynne
Wydawca: Image Comics
Nie będę kłamał. W zeszłym roku najlepszą komiksową ofertę zaprezentowało Image Comics (słuszycie śmiech Lokusa?). Marvel może byłby blisko gdyby ich autorski imprint Icon oferował więcej oryginalnych, autorskich tytułów niż tylko serie Bendisa (Powers, The United States Of Murder Inc.) i jeden rodzynek w postaci Men Of Wrath Aarona i Garneya, a Boom Studios musiałoby móc pochwalić się jednak większą rozpiętością tytułów (choć trudno nie docenić Dead Letters i Deep State). Uczciwie nie można odmówić Image ich supremacji w 2014, jednocześnie dając im reprymendę, że są o krok od gry na własną bramkę, tworząc coraz to nowe serie łudząco podobne do tych, które już w ofercie od jakiegoś czasu mają (przykład pierwszy z brzegu, Drifter jako trzeci sci-fi western obok East Of West i Copperhead).
Przechodząc do właściwego tematu, Lazarus dla mnie jest chyba tym czym dla wielu innych będzie lektura The Walking Dead (które mnie nigdy specjalnie nie kupiło mimo, że powinno... w teorii). Z boku wielkiego przemysłu komiksowego w rajtuzach dostajemy wielowątkową wolno snującą się dystopijną opowieść o przetrwaniu w świecie innym niż nas, ale wciąż bardzo do niego podobnym. Greg Rucka z każdym następnym zeszytem prezentuje nam coraz większy obraz świata po globalnym gospodarczym kryzysie, jego politykę, rozwarstwienie społeczne i relacje międzyludzkie. Wszystko dopracowane w najmniejszym szczególe. Mała komiksowa perła.
Lazarus to dojrzała dystopia, którą kupi każdy tęskniący za rzetelnym cyberpunkiem czytelnik, dla którego relacja bohaterów ze światem zewnętrznym jest ważniejsza niż prosta akcja.
Co dziwi, nie raz spotkałem się już z opiniami, że Lazarus to komiks o niczym, że nie sprostał rozrywkowym oczekiwaniom czytelnika, że najzwyczajniej w świecie jest nudny. Cóż… różni ludzie, różne oczekiwania. Gdybym miał przestać kupować komiksy zostawaiając sobie tylko jedną aktualnie wychodzącą serię to niemalże na 100% wybór padłby na Lazarus.
EDIT: Lazarus już niedługo też po polsku.
Inne warte polecenia tytuły z 2014 roku:
Veil, Palestyna (edycja polska), Vreckless Vrestlers, The Fade Out, Velvet, Stumptown, The Fuse, Revival, Kroniki jerozolimskie (edycja polska), Letter 44, Men Of Wrath, The United States Of Murder, Daredevil, Black Widow, The Punisher, Fatale (edycja polska i oryginalna), Bitch Planet, Revival, Deep State, The Last Of Us: American Dreams, Dead Body Road, Maxx Maxximized (reissue), Miracleman (reissue).