akcja robal
Wieczorem w pokoju chłopaków pojawił się jakiś latający i brzęczący robal. Coś w stylu odorek zieleniak ale nie przyglądałam sie bliżej. Skąd się wziął? W oknach moskitiery. Może mają jakąś dziure! No nic, trzeba było go usunąć by w nocy nie straszył dzieci. Ale pechowo siadł na tej osłonce kabli przy lampie sufitowej. Nie dosięgnę, wołam starego. A ten ślepy nic nie widzi. W okularach jednak zobaczył i jednym ruchem kapcia trafił w dziada a ten..wpadł do tej osłonki.
Od czego technologia, włączyłam nagrywanie wideo z telefonu i sprawdziliśmy czy faktycznie wpadł. Potem odkurzaczem wyciągnęliśmy i sprawa załatwiona. Szybko coś poszło.











