Rodzina mojego męża.
Wiem co to jest manipulacja. Teraz już wiem. Potrafię widzieć toksyczne zachowania. Może nie od razu, ale jestem czujna. Już nie taka naiwna jak kiedyś.
Zrozumiałam też, że jeśli nie mam w sobie tyle siły by walczyć z toksykiem to się od niego izoluję. Nie rozmawiam, nie tłumaczę, nie komentuję. Po prostu mnie nie ma.
ALE
kiedy coś mnie dotyczy bezpośrednio - czasem nic nie mówię tylko robię swoje a czasem komentuję. Nie mam z tym problemu
ALE
brat mojego męża - zwany tu Braderem (największy toksyk tej rodziny) zaczął się ze mnie podśmiewać/drwić/wytykać mi skąpstwo. Bo ośmieliłam się powiedzieć, że nie będę płacić za rozmowy telefoniczne swojej teściowej z Zagraniczną, czyli jej córką.
I zastawiam się teraz - czy warto mówić? czy warto komentować? czy jednak lepiej milczeć i robić swoje? bo zawsze trzeba robić swoje, wiadomo :)
















