Byliśmy tak idealni dla siebie, że nasza relacja była skazana na cierpienie.

Discoholic 🪩
Cosmic Funnies
Sade Olutola
Doug Jones
ojovivo
I'd rather be in outer space 🛸
he wasn't even looking at me and he found me

❣ Chile in a Photography ❣

if i look back, i am lost

No title available

@theartofmadeline
art blog(derogatory)

roma★

ellievsbear
YOU ARE THE REASON

Jar Jar Binks Fan Club
The Bowery Presents

blake kathryn
Cookie Run:Kingdom Official!

Game Changer & Make Some Noise

seen from United States
seen from United States
seen from Canada

seen from Vietnam
seen from T1
seen from Norway
seen from Netherlands
seen from United States
seen from United Kingdom
seen from China
seen from Ukraine

seen from Malaysia
seen from United States
seen from Russia

seen from Malaysia
seen from United States

seen from Italy
seen from United States
seen from United States

seen from United States
@bee-lev
Byliśmy tak idealni dla siebie, że nasza relacja była skazana na cierpienie.
Gdyby nauka dawała radość...
I tak nikogo nie mam, i tak nigdzie nie wychodzę, i tak nie śpię zbyt wiele, i tak z nikim nie piszę, i tak do nikogo nie dzwonię, i tak wiele mi odpuszczają, i tak nie mam żadnych pasji, i tak nie wykonuję wszystkich obowiązków domowych, i tak nikt nie zrobi za mnie wszystkiego, i tak nie mam co robić z życiem.
Muszę zacząć się uczyć.
“Ludzie nie stają się gejami, lesbijkami czy biseksualistami. Ludzie po prostu zakochują się w ludziach. - Calum Hood”
—
Im dłużej siedzę sama, tym większe niebezpieczeństwo dla siebie stanowię.
Jeśli pragniesz znaleźć nowych znajomych, nie rób na siłę z siebie nie wiadomo kogo.
Wystarczy, że zamkniesz się na chwilę i okażesz zainteresowanie drugą osobą. Zadawaj pytania, przytakuj, słuchaj...
Przecież ludzie tak bardzo kochają mówić o sobie. Daj im to, czego chcą.
True.
Niektórym chłopakom makijaż przydałby się bardziej niż dziewczynom.
Małe dziewczynki i zgniłe bajki
Byłyśmy małymi dziewczynkami,
które kochały bajki
Chciałyśmy zostać księżniczkami
i marzyłyśmy o księciu,
który nas uratuje
To było głupie
Ale byłyśmy dziećmi
Gdy dorastałyśmy nauczyłyśmy się,
że możemy również zabijać smoki
Ta miłość nie oznacza być zbawionym,
aby walczyć razem
Że nawet nie chcemy być zbawieni
Ponieważ oznacza to, że trzeba się bać
Jako dziewczyny po prostu
uwielbiałyśmy ładne sukienki
Jako młode kobiety chcemy być królowymi
Chcemy królować
Aby zmienić świat
Ale nagle wsadzili nas ponownie
w te urocze, urocze sukienki
Ale nie wyglądamy jak księżniczki
Nasze twarze są przerażone
Nasza skóra jest posiniaczona
Nasze ciała są gwałcone
I wciąż karmią nas zepsutymi bajkami
Jakbyśmy nie widzieli nadużyć
Jakbyśmy nie znali nadużycia
Ocean.
Nie ma ucieczki. Jestem na środku ogromnego oceanu. Nie widzę brzegu. Przede mną tylko przerażający widok błękitnego pustkowia. Nie mogę się poddać. To by było zbyt proste. Dlatego płynę, ale dokąd? Przed siebie, w poszukiwaniu lądu. Czy kieruję się w dobrą stronę? Tego nie wiem. Najpierw używam rozumu, potem intuicji, a na koniec serca. Ostatecznie wypływam tylko na głębsze i mroczniejsze wody. W dodatku robi się ciemno. Słońce zaczyna znikać za horyzontem. Czy stanie się coś złego z nadejściem nocy? Nie wiem. Nie wiem też, czy płynąć dalej, czy wszystko przeczekać. Nie podejmuję decyzji, bo ostatnie promyki słońca znikają w bezkresnej głębi. Z drugiej strony wyłania się księżyc. Dodaje mi to odwagi. Postanawiam płynąć dalej, ale jeszcze tej nocy opadam z sił. Czy to koniec?
Śmiech.
Nagle słyszę coś. Czy to śmiech? W moim kierunku płynie radosny delfin. Oddycham z ulgą. Pojawia się nowa nadzieja. Delfin oferuje mi pomoc, a ja bez wahania ją przyjmuję. Łapię go za płetwę i płyniemy razem dalej. Ja w tym czasie mogę odpocząć. W końcu się zatrzymujemy. Jestem zdziwiony, bo nigdzie nie ma lądu. Ponadto nadal jest noc. Rozumiem, co się dzieje. Trzy rekiny. Przed nami. Ich spiczaste płetwy tną srebrno-granatową powierzchnię. Przerażony delfin odpływa, a ja zostaję sam w tak ciężkiej sytuacji. Czuję, jak moje serce wali. Otrząsam się i uspokajam. Czekam. Czekam do samego rana. Dopiero o świcie rekiny odpływają, a ja mogę ruszyć w dalszą podróż. Płynę i płynę, lecz nigdzie nie docieram. Nadzieja uchodzi ze mnie tak jak wszystkie siły.
Gejzer miłości.
Nagle coś wybucha. Woda leci do góry. Jakby wodny gejzer. To wieloryb. Podpływa do mnie i oferuje pomoc. Przez chwilę się waham. Co, jeśli zostawi mnie w niebezpieczeństwie tak jak delfin? Niemożliwe. Wieloryb jest dużo większy. Lepiej mu zaufać. Przyjmuję pomoc i we dwoje płyniemy dalej. Idzie wolniej niż z delfinem, jednak jest dużo stabilniej i bezpieczniej. Znów mogę odpocząć. Robię to cały dzień i budzę się dopiero w nocy. Wieloryb się zatrzymuje. Nie rozumiem jego dziwnego zachowania. Okazuje się, że to inny wieloryb. Zakochują się w sobie. Mój towarzysz bardzo chce dołączyć do drugiego wieloryba, jednak ten płynie w zupełnie inną stronę. Daję mu odejść. On bez namawiania odpływa. Znów zostaję sam.
Przystań.
Podróżuję całą noc i dopiero rano widzę coś na tle wschodzącego słońca. To brzeg? Chyba tak. Może mi się zdaje? Raczej nie. Płynę tak szybko, jak tylko mogę. W końcu docieram. To bezludna wyspa. Czuję zawód, jednak zaraz dostrzegam wiele plusów. Mogę odpocząć i zbudować porządną tratwę. Spędzam tam kilka dni. Czuję się świetnie. Jest tu dużo owoców. Odwlekam budowanie tratwy. Spędzam jeszcze jeden tydzień. Zaczynam przygotowania do dalszej podróży. Zbieram materiały i zaczynam budowanie. Buduję następny tydzień. W końcu kończę to. Zbieram zapasy i jestem gotowy do opuszczenia wsypy. Staję na brzegu. Patrzę. Błękitna pustynia. Odradza się we mnie strach. Czekają mnie ponowne zmagania? Nie chcę tego. Postanawiam zostać jeszcze troszkę na wyspie. Tracę poczucie czasu. Jest tak spokojnie. Mam wrażenie, że mogę zostać tu na zawsze. Mogę?
Ucieczka.
Dzień w dzień to samo. Rutyna skrada moje życie. Robi się nudno. Czegoś zaczyna mi brakować, ale czego? Długo o tym myślę. W końcu zaczynam rozumieć. Muszę wrócić na ocean. Muszę znaleźć coś innego niż bezludną wyspę. Brakuje mi ludzi. Odnajduję tratwę, biorę jedzenie i wypływam.
Starania.
Radzę sobie dobrze. Płynę i płynę bez żadnych przeszkód. Nagle coś dostrzegam. Kolejny ląd? Nie. To statek. Macham do niego, krzyczę, robię wszystko, aby mnie zauważono. To na nic. Niepotrzebnie się męczę. Zasypiam.
Walka.
Słyszę grzmoty. Otwieram oczy. Ocean szaleje. Wszystko zostaje oświetlone przez błyskawice. Umieram ze strachu. Mocno trzymam się tratwy i modlę się, żeby to wszystko skończyło się jak najszybciej. Walczę i walczę. Mocno zaciskam powieki. Nagle czuję, jak unoszę się w powietrzu. Macham nogami i rękami, próbując się czegoś złapać. Bezskutecznie. Ląduję w wodzie. Wypływam na powierzchnię. Ogromne fale co chwila mnie przykrywają. Tracę siły. Nie mogę wytrzymać. Przez ułamek sekundy dostrzegam moją tratwę, a raczej jej pozostałości. Czuję się tak bezsilny, jak jeszcze nigdy wcześniej. Czy to czas, aby odpuścić? Moje mięśnie przestają pracować. Biorę ostatni oddech.
Sen.
Przyjemnie. Wspaniale. Moje ciało powoli spada. To miłe. Odprężam się przy tym. W końcu moje plecy dotykają dna. Zamykam oczy. Zapadam w sen.
Bycie rodzicem be like:
„Kocham wypominać mojemu dziecku jego błędy, krytykować je, poniżać, porównywać do innych, szantażować, karać za przyznanie się do winy, krzyczeć za zrobienie czegoś źle, choć wcześniej nie nauczył*m go, jak to się robi.”
Im dłużej siedzę w domu, tym bardziej nienawidzę ludzi.
“Kocha się tego, komu najbardziej pragnie się opowiadać.”
— Joanna Bator - Purezento
Czy ty też nie możesz przestać o tym myśleć?
To ciężkie, jednak nie możesz. Kiedy wszyscy w twoim wieku uganiają się za drugą połówką, ty zastanawiasz się, czym tak naprawdę jest miłość. Kiedy inni smacznie śpią, ty zastanawiasz się nad czymś głębokim. Kiedy inni w tej chwili naginają gdzieś prawo, ty siedzisz sobie w swoim pokoju i myślisz o czymś, o czym przeciętny człowiek nie pomyśli.
Masz wiele ciekawych przemyśleń na różne tematy, więc dlaczego się z nikim nimi nie podzielisz? Prawdopodobnie nie masz z kim. Inni cię nie rozumieją. Nie rozumieją twojego zamartwiania się rzeczami, na które nie masz wpływu, nie rozumieją twojej dojrzałej duszy, nie rozumieją, że potrzebujesz dyskusji.
Utknąłeś ze swymi mrocznymi myślami, człowieku.
Bycie uczniem z dobrymi ocenami jest złe. Bycie uczniem ze wzorowym zachowaniem jest złe. A nawet nie – to jest dużo gorsze niż tylko złe.
Fajnie jest się dobrze uczyć. Rodzice nie skarżą się na twoje oceny, za świadectwo z czerwonym paskiem przeważnie dostaje się jakiś upominek. Za wzorowe zachowanie też cię chwalą. Super, prawda? Oczywiście! Zwłaszcza, jeśli robisz to wszystko dla siebie, a nie dla głupich ocen zapisanych na papierku. To jest coś!
Niestety czasem jest gorzej. Niektórym nauka przychodzi lepiej, niektórym gorzej. Niektórzy łatwo zapamiętują daty i definicje, a niektórzy nie. Niektórzy muszą wkładać naprawdę wiele wysiłku, aby zdobyć lepszą ocenę, jednak kiedy im się to uda, czują ogromną dumę. Tacy uczniowie potrzebują więcej czasu na nauczenie się, na przygotowanie. Co za tym idzie? Mają mniej czasu dla siebie! Mniej czasu dla znajomych, dla swych zainteresowań... To ciężkie. Dobre oceny kosztem życia towarzyskiego? Kosztem przyjemności? Koszmar. Jeśli masz tyle szczęścia, twoi znajomi to zrozumieją, jednak bywa, że oberwiesz czymś w tym stylu: „Ty nawet nie masz dla nas czasu. Tylko w tych książkach siedzisz. Żal. Nawet rozerwać się dobrze nie potrafisz.” W moim przypadku było to raczej zwykłe odtrącenie. „Po co spotykać się z kimś, kto się uczy i nie może nawet się rozluźnić?” Tak oto pod koniec podstawówki nikt nigdzie mnie nie zapraszał. Przez pewien czas się tym martwiłam, lecz później do tego przywykłam.
Co jest jeszcze złego w byciu dobrym uczniem? Stres. Serio się starasz, aby dobrze napisać egzamin/maturę? Przed tym prawie każdy się stresuje, ale uczniowie, którym naprawdę zależy odczuwają to podwójnie, a nawet potrójnie!
Dostałeś gorszą ocenę. Normalnie z tego przedmiotu miałeś same piątki, a teraz boom! jedynka! Dlaczego tak się stało? Wiele powodów do tego było. Może źle się czułeś? A może nie miałeś siły nauczyć się na sprawdzian? Może w twoim życiu prywatnym stało się coś strasznego? Może miałeś tyle na głowie, że zapomniałeś o tym jednym sprawdzianie? Ach, o tym wiesz tylko ty. Szkoda, że niektórzy (a może i wszyscy?) nauczyciele tego nie rozumieją. Rodzice tego nie rozumieją. Nikt nie rozumie, jak TY mogłeś dostać złą ocenę! „Jak mogłeś się tego dopuścić?!” Chiciałbyś się wytłumaczyć, ale wiesz, że to i tak nic nie da.
Życie jako dobry uczeń ssie.
Czy do samotności da się przyzwyczaić? Czy samotność może być uzależnieniem? Czy na samotność można się zdecydować? Dlaczego ludzie są samotni?
W książce pt. „Koniec śmierci” chińskiego pisarza Cixina Liu (dobrze to odmieniłam?) spotkałam się z historią bohatera, który był bardzo samotny. Tianming pochodził z rodziny inteligenckiej. Rodzicom zależało na wykształceniu syna, dlatego sterowali jego życiem, a w tym wybierali znajomych. Chłopak nie mógł zadawać się tylko z ludźmi, którzy pochodzili z kulturalnych i - zdaniem rodziców bohatera - dystyngowanych rodzin. W podstawówce jednak udało mu się zakolegować z kilkoma „nieokrzesanymi” dzieciakami. I może to było wbrew oczekiwaniom jego matki o ojca, jednak w końcu rodzice się rozwiedli, wychodząc za tych „nieokrzesanych” ludzi, od których tak stronili. Wtedy okazało się, jak wielkim błędem było narzucenie synowi wyboru edukacji. Niestety nie było żadnego odwrotu. Tianming żył tak jak został wychowany. Kiedy poszedł do liceum, był jeszcze bardziej samotny. Potem były studia, których tak się obawiał. Ostatecznie poznał Cheng Xin, która przyniosła ze sobą piękne światło słoneczne. Tienmingowi nigdy nie udało się do niej zagadać. Po studiach również był samotny.
Zastanawia mnie, czy bohater przyzwyczaił się do samotności i nie mógł się z nią rozstać. Może po prostu nie mógł się od niej uwolnić? Dużo o tym myślę i sama nie wiem, jak do tego podejść. Bał się czegoś? Czy w ogóle próbował pozbyć się samotności?
Czarna owca idąca pod prąd, kiedy to wszystkie białe owce podążają w jednym kierunku.
Ta czarna owca to Ty.
Nie istniejesz tak naprawdę, choć marzę by było inaczej. Widzę Cię codziennie, ale tylko w moich myślach. To przez Ciebie nie mogę się od nich uwolnić. Prawdę mówiąc, chętnie odwiedzam Cię w moim umyśle. Lubię to, bo zawsze przy mnie jesteś i będziesz.
Zauważyłam, że cały czas zmieniasz się od zewnątrz. Raz wyglądasz jak mój idol, a raz jak chłopak ze szkoły. W środku pozostajesz taki sam. Kocham to. Czekam jednak na moment, w którym Twój wygląd przestanie się zmieniać.
Byłoby cudownie, gdybyś odszedł, ale nie mogę Ci na to pozwolić. Kocham Cię, choć NIE ISTNIEJESZ!