offspring and newborn are lesbians together. btw. if u even care

seen from United States
seen from United States

seen from United States
seen from United States

seen from Tunisia
seen from China
seen from United States

seen from Malaysia
seen from United States

seen from United States
seen from United States

seen from Malaysia
seen from China

seen from China
seen from United States
seen from United States
seen from China
seen from United States
seen from United States
seen from United States
offspring and newborn are lesbians together. btw. if u even care
RECENZJE BLOGSTORY® | ALIEN:ROMULUS
TEKST: Tommy Wise'au** / Blogstory®
ILUSTRACJE: 20th Century Studios, Inc / Disney™ hand picked and re-edited by Blogstory
KRIOSEN NOCY LETNIEJ / czyli wprowadzenie i zarys fabuły...
Akcja zawiązuje się w koloni wydobywczej prowadzonej przez wiecznie nienasyconą korporacje Weyland-Yutani. Kolonia ta to istne piekło na ziemi gdzie przez grubą warstwę czarnych jak sadza chmur nigdy nie widać słońca. Sprzęt, budynki i ludzi oblepia wszechobecny pył i smog. W tych nieludzkich warunkach obsada zmuszana jest do niewolniczej pracy a jedyną nadzieją jest wyrobienie obowiązkowych kwot, co pozwala na zdobycie uprawnień do opuszczenia planety.
Główną bohaterkę poznajemy gdy wraz z podarowanym jej przez nieżyjącego ojca androidem udaje się do kopalnianej kancelarii aby dopełnić formalności i odebrać pozwolenie na wyjazd po tym jak odrobiła obowiązkowe 12tyś godzin pracy. Jednak zamiast otrzymać spodziewane zezwolenie dowiaduje się o podniesieniu kwot, co równoznaczne jest z obowiązkiem pozostania w kolonii przez 6 kolejnych lat. Dalej poznajemy grupę jej rówieśników będących w podobnej jak ona sytuacji.
Pozbawieni złudzeń bohaterowie , przekonani o tym, że korporacja będzie podnosić limity w nieskończoność postanawiają wykorzystać nadarzającą się okazję, fakt, że nad kolonią zaparkowano przeznaczoną do zniszczenia stacje kosmiczną, pełną bezcennej technologii. W tym umożliwiajce im ucieczkę z piekielnej planety komory kriogeniczne oraz specjalne paliwo potrzebne do wprowadzania w stan hibernacji. Tak wygląda prolog, w którym spotkamy wszystkich bohaterów, dowiadujemy się jak bardzo sa zdesperowani, poznajemy zarys reszty fabuły.
Disclaimer: Właściwą recenzję zacznę od tego co mi zawadza, bo nie jest tego wcale tak wiele, a następnie przejdę do tego co mi się w filmie spodobało. Nie sugerujcie się zatem tym, że zaczynam od negatywów, nie oznacza to, że uważam film za zły i bedę się nad nim pastwił w imię zasady że wszystko co wychodzi ze stajni Disneya należy dissować.
Wracając ad rem, czyli do rzeczy. Scenarzyści nie trudzili się aby logicznie uzasadnić skąd grupa sierot z gorniczych rodzin dysponuje statkiem pozwalającym nie tylko na lot na niską orbitę ale jak się okazuje dalej, na podróże miedzyplanetarne. Jedyna rzecza jakiej im brakuje to wpomniane wczesniej komory hibernacyjne, podczas ekspozycji opisują je jako technologie ustawowo linitowwną, co ma nam wyjaśnić czemu dotychczas nie udało się im ich zdobyć
Czemu, jesli posiadanie w tym świecie statku jest czymś tak powszechnym jak posiadanie obecnie awionetki a może nawet ciężarówki, nikt inny finalnie nie interesuje się zadokowaną nas ich glowami stacją? Jeśli grupa sierot zdobyła tą informację to lokalne gangi na pewno też nią dysponują.
Kolejną dziurą w scenariuszu jest rzecz jeszcze bardziej istotna. Na pewnym etapie przygody poznajemy uszkodzonego androida o imieniu Rook, będącego oficerem naukowym Romulusa. Odpowiedzialnego za nadzorowanie pozyskiwania obcych technologii. Informuje on bohaterów ze korpoacja będzie im wdzieczna za odzyskanie i dostarczanie substancji pozyskanej z hodowli facehugerów. Jeśli firmie nadal zależy na wynikach badań, to czemu porzucili stacje bez nadzoru, co gorsza na kursie kolizyjnym z pasem asteroidów?
Po mimo tego, że ewidentnie doszło na stacji do kontaminacji i wydostania się obcych, ktore to wytlukly większość załogi, Rook twierdzi ze odzyskanie bezcennej substancji jest dla firmy nadal kluczowe. Te wątki są tak niehlujnie napisane, że to się nie trzyma kupy, a naprawdę nie byłoby trudno zawiązać akcje tak aby wszystko miało wewnętrzną logiike i nie obrażało inteligencji widzów. Niestety screnarzysci obecnie nie umieją strukturować filmów, dla tego należy przed seansem wyłączyć nieco myślenie, bo bedzie zawadzać.
Android czy słonik Dumbo? Zamacha uszkami i odleci?
Dwie kolejne rzeczy które mogą dla wielu osób być rownie jak dla mnie irytujące. To po pierwsze android Rook, ktorego zagrała sztuczna inteligencja rekonstrulujac twarz Iana Holmesa, który w pierwszym obcym gral podobną postac. Jest to tak karygodny deep-fake ze syntetyczne odtworzony towarzysz Tarkin z spin-offu Gwiezdnych Wojen zasluguje przy tym na Oskara.
Nie odleciał, bo sądząc po mimice, ewidentnie przechodzi rozległy wylew
Cyfrowo ożywiony Holmes wyglada jak karykatura samego siebie skrzyżowana ze słonikiem Dumbo - ma tak duże i odstające uszy, że nie mogłem odpędzić wrażenia ze chwilkę nimi zamacha i odleci. Odleci do doliny niesamowitości skąd przybył aby nas nawiedzać w koszmarach. W filmie o krwiożerczych obcych - główny potwór nie powinien mieć niezamierzonej konkurencji, a tak niestety wyszło. Przez nieudolne odtworzenie twarzy aktora jest on równie straszny jak obcy oraz hybryda obcego z człowiekiem, którą spotykamy pod koniec filmu.
NEOMORF I JULIA / czyli jak odkrywać amerykę na nowo...
Właśnie ona jest drugą rzeczą z tych które najbardziej popsuły mi seans. To kolejna rzecz będąca cytatem z poprzednich ekranizacji a dokładnie z Alien Resurection w reżyserii Jean Pierre Jeunet'a (Delicatessen, Amelia).
Tamta hybryda była kontrowersyjna i nie wszystkim się podobała ale nie dla tego ze to byl zly projekt. Monstrum było moim zdaniem cudne i doskonale zaprojektowane, dyskusja dotyczyła nie jej wyglądu a naruszania ukonstytuowanego mitu postaci obcych (proszę wybaczyć omówienie ale nie bardzo wiem jak dobrze oddać po polsku termin 'the lore / aliens lore). Wprowadzono nowy element w świat filmu dotyczący najistotniejszego elementu tego jak obcy się rozmnażają (a obcy Ridleya Scotta maja tyko dwa cele skonsumować jak najwięcej ludzkich bohaterów oraz się liczne rozmnażać), zatwardziali fani podnieśli larum.
Sami porównajcie. Powyżej, 'Newborn neomorph' z Alien Resurrection vs przypominający bękarta Marylin Mansona - 'The offspring' z Alien Romulus (poniżej).
Hybryda z Romulusa, to niestety inny przypadek. Alvarez chwalił się w wywiadach ze to jego oryginalny pomysł i że nie skojarzył podobieństwa z filmem Jeunet'a. Widać rezyser słabo zna materiał z którym przyszlo mu pracować. Nowy potwór jest zwyczajnie słabo zaprojektowany. Ewidentne w też w pogoni za uzyciem jak najwiekszej ilości efektów praktycznych filmowcy poszli na kompromis i popełnili najwiekszy blad jaki mozna popelnic - wsadzili faceta w kostium. To niestety momentani widac - hybryda wyglada jak cierpiący na gigantyzm aktor. Nawet w ujeciach stworzonych cyfrowo musiano dla konsystencji trzymac się tej referencji. Kolejna rzecz w tym filmie która wyszla jak niezamierzona parodia. Hybryda wyglada jakby popełnił ją ktoś ucząc się fotoszopa. Akurat był na etapie nauki narzedzi liquify i puppet warp. Zaczął od brutalnego rozciągnięcia wyciętego z Prometeusza inżyniera, następnie zdeformował go wspmnianymi narzedziami dosmaczając tu i ówdzie wycinkami orginalnego obcego, a na końiec potknął się o klawiaturę.
A mówią, że z rodziną dobrze wychodzi się na zdjęciach? Skrzyżowanie mrówkojada z chorym na akromegalię koszykarzem. Facet i bez makijażu wygląda na kosmitę.
Fede Álvarez ma jakas chora fascynacje nie tyle kobietami w ciąży, co ciążą jako taką. Sztuczna inseninacja, ciaza, potrzeba posiadana potomstwa To powtarzajace sie w jego filmach motywy. I mogłoby być to tu nawet naprawdę efektywne gdyby nie spaprany design. Rozciagnity 'inżynier' o głowie jak zapałka jest straszny w sposób który przypomina postać z tandetgo freak-show w którym występuje jeszcze baba z brodą i kilka karłów. Szkoda. Czasem mniej znaczy więcej, może należałoby zignorować badania i algorytmy i nie dorzucać kolejnej referencji do poprzednich części?
A może to jest zwyczajnie sekretne cameo Marylina Manson'a?
A teraz drogie dzieci, bedą same pozytywy. Odświeżyłem sobie dla porównania fragmentami dwie poprzednie pozycje z serii- Prometheus i Alien: Covenant, fragmentami bo nie dźwignąłbym kilku godzin tego gówna. Mając świeżą referencje mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że Romulus mimo kilku ewidentnych wad jest znacznie lepszym filmem. Nie wiem czy wynika to z faktu ze na starość Ridley Scott przestał walczyć z księgowymi i pozwala im brutalizować swoje filmy? Ewidentnie są tam zagubione albo zabortowane niezłe pomysły, wygląda to jakby ktoś po fakcie przemontował te filmy wyrzucając sporo materiału. Uprościł, przerobił a wszystko pod hasłem ma być lekko-strawne i absolutnie nie może to zmuszać widza do myślenia.
Nie miałem tego problemu z Romulusem. W zadnym momencie plot, nie przekraczał cienkiej granicy miedzy czymś na co można przymknąć oko a bardzo bolesną głupotą.
Strona wizualna jest naprawdę udana. Mimo głębokiego ukłonu w kierunku pierwszego obcego tak gdy chodzi o wnętrza, kostiumy jak i o design pojazdów kosmicznych, projektantom udało się zachować własny sznyt, szczególnie gdy chodzi o wygląd wszystkiego co widzimy w kosmosie ewidentnie nawiązują do oryginału z 1979 roku ale dodają też coś od siebie. Zwróćcie uwagę na wygląd pojazdu którym porusza się grupka bohaterów. To ewidentnie ciężarówka i to w stylu tych jakie jeździły po drogach w latach 70ch i wczesnych 80ch - szczególnie w ujęciach od frontu, to uroczy detal.
Dalej rendery z symulacją pyłu z pierścienia planetarnego są wprost fantastyczne. Ujęcia w przestrzeni kosmicznej nie tylko są świetne wykonane pod względem warsztatowym ale mają wyraźnie przemyślaną estetykę. Coś co mnie nigdy do tej pory nie porywało w obcym, efety były ok, ale o żadnej z dotychczasowych części nie mogłem powiedzieć - tak te obrazy zostaną ze mną na dłużej. Tym razem jest inaczej.
FACE-HAMLET
Co do samego klasycznego Gigerowskiego obcego jak i moich ulubieńców z dzieciństwa tj. facehugger'ów to poza bliżej niewyjaśnioną zmianą koloru tych ostatnich, wreszcie pierwszy raz od czasu Obcych (Aliens) wyglądają one tak jak powinny. W 3 części reżyserowanej przez Fnchera sceny trikowe gdzie widzimy poruszających się obcych w całej postaci, są na żenującym poziomie, szkoda bo ogólnie bardzo lubię tą znienawidzoną przez wszystkich część. W Resurrection zachłyśnięto się możliwościami komputerów - nie jest źle ale brakuje mi mroku którego wcześniej było sporo. Na paletę w 4tym obcym składają się kolory czarny, pomarańcz, żółć, złoto całość jest miejscami prześwietlona.
AKTORZY...
Film kradnie aktor grający androida Andiego. Cała reszta jest albo jak wycięta z papieru albo irytuje. Główna bohaterka prezentuje paletę emocji jakby cierpiała na zespół aspergera. Nie wiem czy to wina scenariusza, reżysera czy aktorki- ale nie dorasta Sigourney Weaver do pięt. O reszcie pisać nie warto bo nie dano im szansy aby coś pokazali, te postaci to tzw cannon feeder czyli mięso armatnie lub bardziej pasuje tu -karma dla obcych.
PODSUMOWANIE: +4 fuckyeah! na czwórkę +.
Na naszej stronie mamy 10 punktową skalę ocen. Od ujemnych 5 don'tgiveafuck'ów do + 5 fuckyeah'ów w każdej kategorii przyznaje punkt aby następnie wyciągnąć średnią (a jak mi się punkty nie sumują oszukuje i dodaje punkt tu i tam).
Scenariusz -1
Dialogi -1
Rezyseria -1
Plot -1
Zdjęcia 1
Dyrekcja Artystyczna 1
Scenografia/Kostumy 1
Efekty specjalne 0 ( +1 za większość i w sumie minus dwa - jeden za syntetycznego Iana Holmesa oraz -1 za koszmarny projekt postaci newborn’a). Czyli summa summarum minus 1, ale oszukuje i zeruje licznik , żeby mi się punkty zsumowały, zresztą ogólne wrażenie nie jest tak złe, żaby cały film dostał ujemny punkt w tej kategorii.
Muzyka 1
Generalnie s czystym sercem polecam wycieczkę do kina. Nie spodziewajcie się drugiego Obywatela Kane'a ale jako kolejny sequel Obcego- jest przyzwoity. Oglądając dobrze się bawiłem mimo pewnych uwag, co najważniejsze w porównaniu do dwóch poprzednich filmów z serii jest postęp. Autorzy mogliby przestać kurczowo się trzymać idei ze w filmie tej serii główną rolę musi obsadzić kobieta. Jako, że ideologia 'Woke', kompletnie się skompromitowała, a widzowie nie chcąc oglądać ideologicznych manifestów nieudolnie przerobionych na kino przygodowe co wyraźnie zaznaczyli ignorując takie pozycje, będziemy widzieli odwrót od produkcji z 'przekazem' - nawet wielkie korporacje z zapasem gotówki kiedyś musiały powiedzieć temu absurdowi basta - ile razy mogą tracić miliony? Zatem jest nadzieja na filmy gdzie znowu główną pozytywną rolę zagrają biali heteroseksualni mężczyźni, może czas aby jednym z tych filmów był kolejny Obcy?
**To nie jest literówka
Nareszcie sam Tommy Wiseau zgodził się dla nas pisać recenzje filmowe. Zaczyna już niebawem od recenzji filmu Alien Romulus, który to film, jak mówią nasi szpiedzy w Hollywood napisała sztuczna inteligencja aby zapewnić sobie samej sporą rolę jako wygenerowany przez algorytm deep fake - android Ash.
Nasi informatorzy sugerują, że Ridley Scoot jest od dawna martwy a scenariusze pisze udająca go AI - dla tego jego ostanie firmy są tak głupie, że obrażają inteligencję nawet średnio rozgarnietego widza. Sztuczna inteligencja jest jeszcze nieco bardziej sztuczna niż inteligentna.
Zobaczymy jak wyszło z Romulusem, jest w nas iskierka nadziei, ponieważ studio mianowało reżyserem kogoś, kogo nie trzeba darować węglem aby poznać jego wiek.