Stworzyliście internetową platformę dla twórców szeroko pojętej muzyki niezależnej i jej fanów, jak i dla reprezentantów branży. Czym Soundrive ma różnić się od np. muzyczno-społecznego projektu Interii - Muzzo? Kogo z branży, jakie wytwórnie ew. publisherów, udało Wam się pozyskać do Waszego projektu?
Adam Melaniuk: Przede wszystkim chcemy być platformą udostępniającą wszechstronne narzędzia promocyjne dla artystów i dlatego w pierwszym etapie zajęliśmy się pozyskiwaniem tej właśnie grupy. Dopracowujemy platformę oraz dodajemy kolejne narzędzia. Kiedy stworzymy wystarczającą bazę (katalog muzyki Soundrive), zaczniemy intensywną promocję "naszych" artystów. Nie będą to tylko wytwórnie, ale także wszelkie instytucje wykorzystujące muzykę w każdej formie (TV, film, reklama, internet, itd...). Nie planowaliśmy "wyróżniać się", a stworzyć platformę dającą możliwości, których nie mogliśmy znaleźć w "polskiej" sieci (przynajmniej nie w jednym miejscu). Podobne mechanizmy udostępniają zagraniczne serwisy, ale nie docierają one do polskich odbiorców. I nie kierują też do nich kampanii.
Pierwsze moje skojarzenia, które przyszły mi do głowy przy Soundrive, zaprowadziły mnie do takich projektów jak Megatotal czy SellaBand. Pomimo, że jest dosyć znacząca różnica pomiędzy Wami, a tymi crowdfundingowymi startupami, to jednak chcecie coś zmienić na rynku muzycznym. Jakie są założenia na ten rok?
AM: Założenia na ten rok to test gruntu; jak aktywna jest polska scena i czy jest zapotrzebowanie na tego typu narzędzia promocyjne, które oferuje i będzie oferował Soundrive. Nie tyle chcemy zmienić coś na rynku muzycznym, co stać się wizytówką polskiego undergroundu. Dać możliwość zaistnienia projektom małym, mniejszym i najmniejszym. Jak ktoś dzięki Megatotal czy SellaBand wyda płytę, może wykorzystać Soundrive, jako darmową platformę promocyjną. Wdrażamy kolejno nasze pomysły rozbudowując pulę narzędzi promocyjnych, które udostępnia serwis.
Filarami Waszego projektu są networking, edukacja i promocja. To pierwsze jest realizowane przez samą specyfikę platformy. Z kolei wątki edukacyjne pojawiają się w postaci Soundesign - projekcie towarzyszącym Waszemu startupowi. Można tam znaleźć porady/ recenzje odnośnie sprzętu, jak i rozmowy z osobami z branży muzycznej: zarówno tej rodzimej (Lech Janerka) czy zagranicznej (Jenna G). Brakuje mi jednak w tym wszystkim wyrazistości i tego, na czym ma polegać Wasze bycie stand-out. Czy w kwestii promocji w planach macie, podobnie jak to jest w przypadku Muzzo.pl i festiwalu Audioriver, nawiązanie partnerstwa z jednym z rodzimych festiwali muzycznych?
AM: Jest to również na "liście", ale póki co planujemy inną formę promocji. Livestream – chcemy dotrzeć do imprez, miejsc, koncertów, ludzi czy wydarzeń, których nie pokażą w programach typu "Co za tydzień". Ponadto transmisje na żywo w sieci oraz dostęp do archiwum w postaci VOD i oczywiście wyj*@#%ty wóz transmisyjny!
Może warto byłoby zainicjować debatę wagi przemysłu muzycznego dla rodzimej gospodarki? Jeżeli w poczytnym i wpływowym dzienniku brytyjskim "The Guardian" pojawia się obszerny artykuł na temat 10 najważniejszych niezależnych wytwórni, to może przydałoby się temat rodzimego andegrandu podnieść i u nas poprzez medialny rwetes? W szczególności, jak zapewne orientujecie się, w Wielkiej Brytanii branża muzyczna jest druga co do wielkości branżą. Jest wręcz kołem zamachowym wyspiarskiej gospodarki - napędza niesamowicie eksport. To przecież w tym kraju powstały i rozwinęły się takie nurty jak: acid jazz, dubstep, dancehall, drum’n’bass, acid techno czy garage.
AM: Na pewno warto. Niestety ciężko w naszym kraju o taką otwartość, jak w UK (głównie jak chodzi o muzykę). Postaramy się zwrócić uwagę na "nasz" underground oraz pokazać, że skoro na Wyspach można to dlaczego nie u nas! To tylko kwestia czasu i może pokolenia rządzących, ale ktoś w końcu dostrzeże potencjał drzemiący w polskiej scenie muzycznej. Jeśli nie, to Soundrive im to pokaże!
Staracie się edukować przez swoje działania (Soundesign). A co myślicie o "Pakcie dla kultury", który w maju został podpisany przez Premiera? Zakłada on, że 1% z budżetu państwa będzie szło na m.in. edukację kulturalną.
AM: Założenia zacne - zobaczymy efekt! Jak się uda to oczywiście skorzystamy, ale nie opieramy o ten fakt naszej strategii.
Moim zarzutem wysuwanym w stosunku do Megatotal jest to, iż wydają oni albumy artystów i po za tym nic się nie dzieje. Nie ma dalszych etapów zarządzania tymi muzykami. Dlatego też nie słychać o nich nigdzie szerzej. Nie robią kariery jak Julia Marcel. Niestety nie słychać także, aby wydawnictwo jakiegoś projektu muzycznego było przełomowe i zostało wydane dzięki Megatotal. W jaki sposób chcecie uniknąć tego wejścia na mieliznę?
AM: Nie zajmujemy się wydawnictwem, a promocją. Będziemy starali się wdrażać coraz to bardziej szalone pomysły i narzędzia promocyjne dając artystom szanse pokazania swoich projektów. Może właśnie takich narzędzi potrzebują artyści z Megatotal - nie jesteśmy konkurencją, a wsparciem.
Ktoś nazwał Was sopocką odpowiedzią na Myspace. A jak wiadomo Myspace od dłuższego czasu chyli się ku upadkowi. Co Was case tego portalu społecznościowego (dzięki któremu usłyszeliśmy o m.in. Lily Allen czy Arctic Monkeys) nauczył? Jakich błędów nie chcielibyście popełnić?
AM: Nie jesteśmy "sopocką odpowiedzią na Myspace" - nie braliśmy nawet tej platformy pod uwagę przy projektowaniu Soundrive. Niestety wprowadzone zmiany uczyniły Myspace wysoce nieprzyjazny użytkownikowi. Platforma stała się obciążająca zarówno dla sieci, jak i komputera, co znacznie spowalnia wszelkie operacje. Niespodzianką była również zmiana layoutu Myspace, który zastąpił często dopracowywane przez długi okres czasu dotychczasowe spersonalizowane layouty. Napewno tego typu błędów będziemy się starali unikać.
Jeżeli moglibyście podać przykłady startupów muzycznych czy rozwiązań, to co Was obecnie inspiruje? Cloud computing (Soundcloud, Bandcamp), streaming radiowy (Spotify), platformy wideo (np. na YouTube muzyczny kontekt generuje ⅓ ruchu) - a może coś innego?
AM: Streaming AV - planujemy coś unikalnego przynajmniej na polską skalę, ale szczegółów jeszcze nie zdradzimy ;)
Jak piszecie, iż tworzycie "alternatywę dla komercyjnej rozrywki w Polsce". Czyli na samym wstępie zakładacie, iż nie będzie on przynosił zysków? W takim razie czy Wasz startup posiada model biznesowy? Czy może, idąc śladami “Długiego ogona” Chrisa Andersona, widzicie szanse na odniesienie sukcesu w sklejaniu tych własnie mikro-nisz?
AM: Założyliśmy na początku model biznesowy, ale życie bardzo szybko go zweryfikowało. Coraz to nowe pomysły i burze mózgów prowadzą do bardzo dynamicznego rozwoju projektu. Na chwilę obecną sprawdzamy, które idee spotykają się z pozytywnym odbiorem i je rozwijamy, a mniej popularne pomysły doszlifujemy, bądź zastępujemy nowymi.
Wielu twórcom internetowych startupów sen z powiek spędzają dwie kwestie: loyality oraz engagement. Niektórzy starają się to robić poprzez np. nietypowe gry dostępne na Facebooku. Inni - po prostu ze swoimi pomysłami wychodzą dosłownie do ludzi. Bez wątpienia za kilka lat (mówi się już o okresie 3-letnim) sprzedaż muzyki online będzie większa aniżeli sprzedaż tej w tradycyjny, offline’owy sposób. Zmienił się także charakter muzyki. Obecnie wydaje się ją wyłącznie ze względów promocyjnych, a nie sprzedażowych. Ma być bodźcem do np. zorganizowania nowej trasy koncertowej danego artysty. A jak Wy widzicie się w tym dosyć skomplikowanym świecie muzycznym?
AM: Proszę nie zapominać, że jako pomysłodawcy i twórcy Soundrive - sami jesteśmy muzykami, producentami, dj'ami... Również pewne kwestie spędzają nam sen z powiek, a Soundrive stworzyliśmy i tworzymy myśląc o tym, jak te przeciwności przezwyciężyć. Soundrive w naszym wyobrażeniu ma stać się kombajnem promocyjnym – miejscem, gdzie będzie można znaleźć unikalną muzykę oraz artystów, najlepsze imprezy i wydarzenia, wyjątkowe miejsca oraz instytucje branżowe.
Według organizatorów MIDEM, w niedługim okresie czasu połowa zysków branży muzycznej będą stanowiły pozamuzyczne, biznesowe profity Jak na to zapatrujecie się Wy? Macie w planach np. licencjonowanie muzyki Soundrive na potrzeby reklamy, kojarzenie swojej muzyki z konkretnymi markami etc.?
AM: Na Soundrive znajduje się już aktywny mechanizm Music Stock, który umożliwia użytkownikom sprzedaż muzyki na licencji "royalty free".
Grooveshark - największa jak na razie (z ilością 35 mln userów) platforma streamingowa do słuchania muzyki - razem z firma Rocket Science połączyly siły, aby pomóc w zaistnieniu mało znanemu zespołowi rockowemu z Austin - Quiet Company. Robią wspólnie to, co tradycyjne wytwornie: organizują im tour, promują oraz dbają o to, aby ich nagrania były licencjonowane. Jest to oczywiście eksperyment, o czym świadczy fakt, iz całość zysków idzie na konto zespołu. Ani Grooveshark, ani Rocket Science nie biorą nic dla siebie. Po za tym to nie pierwszy taki niecodzienny projekt Grooveshark. Niedawno ten serwis połączył siły z Indaba (platformą skupiającą ponad 600 tys muzycznych podmiotów; pomaga się im rozwinąć, kojarzy ich z wytwórniami, markami, twórcami reklam etc.) tworząc sekcję "Breakthrough Radio". W tym miejscu na łamach Grooveshark są promowane projekty Rocket Science. Chcielibyście iść w tym kierunku tworząc taki konglomerat okołomuzyczny?
AM: W miarę rozwoju nie wykluczamy tego. Na chwilę obecną, chcemy skupić się na swoich działaniach i rozwinąć skrzydła na tyle, by mieć możliwość dużego wpływu na niezależną scenę w Polsce. W najbliższych planach mamy już kilka przedsięwzięć, które zahaczają poniekąd o tego typu działania, ale jeszcze nie na taką skalę.
Mark Mullingan - analityk rynku niezależnej muzyki związany także z ośrodkiem Forrester Research - twierdzi, iż sukcesem we współczesnej branży muzycznej jest stworzenie takiego rozwiązania, które nie będzie przykładem przepakowania rozwiązań z ery płyt winylowych czy CD. Zgadzasz się z tym?
AM: Dzięki rewolucji cyfrowej rynek muzyki niezależnej musiał w pewien sposób sam się dostosować do nowej rzeczywistości i nie jest już możliwe funkcjonowanie w starym modelu. Mimo oczywistych plusów tej rewolucji (np. łatwa/ tania dystrybucja, nowe narzędzia do tworzenia czy szybkość wymiany danych) niestety widoczne są także minusy, ponieważ zmorą każdego podmiotu wydającego muzykę jest obecnie piractwo. Przez ostatni okres widzieliśmy na własne oczy, jak cała gałąź rynku pada, mam tutaj na myśli dystrybutorów, mastering house'y, labele, studia itd. Dla małych, niezależnych wytwórni i artystów sama sprzedaż muzyki jest obecnie tylko małym elementem dochodów, najczęściej bardzo niskich. Dla menagera takiej wytwórni ważne jest, by ominąć jak najwięcej kosztów związanych z dystrybucją, masteringiem i w ten sposób koło się zamyka. Wszystko to dotyka oczywiście konsumenta, ponieważ spada również jakość produktu. Dane mówią same za siebie – tylko 10 % Europejczyków i 18 % obywateli US, kupuje legalnie muzykę cyfrową. Według Marka Mullingana muzyka cyfrowa na chwilę obecna zawiodła swoje główne założenia: wyrównać spadek sprzedaży płyt CD, zacząć wprowadzać nowy format na rynek (nowy cykl, który docelowo zastąpi dotychczasowe: mp3, wav) oraz rozwiązać problem piractwa.
Póki co wytwórnie ratują się licencjonowaniem muzyki (filmy/ gry/ telewizja) czy występami artystów na żywo i wieloma innymi przedsięwzięciami "na około". Model SPARC, który przedstawia Mark, jest zdecydowanie ciekawy i czas pokaże, co się z tym wydarzy. Na pewno zgadzamy się z częścią jego przemyśleń i analiz.
My jako Soundrive już teraz oferujemy część z głównych założeń SPARC czyli interaktywną społeczność dającą narzędzia dla artystów i podmiotów związanych z branżą i bazę wiedzy. Naszym priorytetem jest rozwijanie funkcjonalności serwisu o narzędzia, które ułatwią działania każdej jednostce związanej z muzyką niezależną. W planach mamy wiele przedsięwzięć, które są/będą pionierskie tak w Polsce jak i na świecie.
Wracając jeszcze do kwestii sceny muzycznej w Polsce. W maju tego roku w Londynie wiele czołowych oficyn niezależnych (Domino Records, Wall of Sound, XL Recordings, R & S, Peacefrog, Soul Jazz, Rough Trade) zorganizowało wspólnie Independent Label Market, czyli coś w stylu jarmarku tylko muzycznego. Tym samym chcieli oni pokazać znaczenie brytyjskich wytwórni niezależnych dla sceny muzycznej w UK. Myślisz, że podobny pomysł mógł by przyjąć się w Polsce?
AM: Przy całym natłoku pracy nie mamy czasu śledzić tak zacnych wydarzeń! Bardzo dobra inicjatywa i przy odpowiedniej organizacji można na pewno zorganizować tego typu przedsięwzięcie w naszym kraju.
Kontynuując ten wątek … również w maju brytyjski dziennik "The Guardian" przygotował listę 100 najbardziej wpływowych osób i instytucji jeżeli chodzi o branżę muzyczną w UK. Na tej liście znalazło się wiele nazwisk niezwiązanych z mainstreamem: Nigel Harding (osoba odpowiadająca za sukces multigatunkowego charakteru Radio 1), Martin Mills (wlaściciel Rough Trade, XL Recordings, 4AD), Dizzee Rascal, Geeneus (twórca obchodzącej w tym roku 16. urodziny radiostacji Rinse FM), Tim Westwood, Liam Howlett, Pete Tong, Rob da Bank, Laurence Bell (właściciel Domino Records), Magnetic Man, Plan B, Annie Mac, Jamie xx. Może coś takiego przydało by się rodzimej branży, aby pokazać wpływ i ważną rolę, jaką odgrywa niezależna scena (zespoły, media, projekty internetowe, wytwórnie etc.)?
AM: Oczywiście – w naszym kraju jest mnóstwo artystów, osób czy instytucji związanych z branżą, które przez wiele lat budowało i wspierało scenę niezależną. Lista to fajna sprawa, ale najbardziej chciałbym zobaczyć obszerną publikację. Tego typu publikacje ukazywały się co jakiś czas na Wyspach i uważam to za świetny sposób swojego rodzaju docenienia ciężkiej i żmudnej pracy, wiary oraz poświęcenia.