Pinokio zabierze nasze pieniądze na spłacanie zaciągniętych kredytów! Pa...

seen from Germany
seen from Canada

seen from Canada
seen from China
seen from United States

seen from United States
seen from Canada
seen from United States
seen from Russia
seen from Germany
seen from Russia
seen from China
seen from China

seen from Italy
seen from Italy

seen from Germany
seen from Germany

seen from Italy

seen from Italy
seen from Russia
Pinokio zabierze nasze pieniądze na spłacanie zaciągniętych kredytów! Pa...
UWAGA! POST ZAWIERA LOKOWANIE PRODUKTÓW LEWACKICH I ANTYLIBKOWYCH!!!
Pracuję w jednym z tzw. "wolnych zawodów", co przekłada się na to, że ilość zleceń jest ściśle uzależniona od koniunktury na rynku. Przez pierwsze pół roku lockdownu zarobki spadły niemal do zera i trzeba było wydawać pieniążki bardzo ostrożnie, aby starczyło na podstawowe potrzeby. Teraz, wraz z otwarciem gospodarki, pojawił się mały boom i pewnie na dobrych parę miesięcy uda się nawet wskoczyć w drugi próg. I w związku z tym chcę tylko powiedzieć, że z najwyższą przyjemnością zapłacę każdą złotówkę podwyższonych podatków i składek zdrowotnych. Co więcej, uważam, że są śmiesznie małe i powinienem płacić przynajmniej dwa razy więcej.
Dlaczego? Bo podatki to inwestycja w całe społeczeństwo, którego jestem częścią. Bo państwo, w którym dobrze się żyje to państwo o niskich nierównościach, więc skoro mi się coś udało, dla własnej korzyści powinienem podzielić się sukcesem z innymi (polecam poczytać Pickett i Wilkinsona). Bo jestem lewicowcem, a esencją lewicy jest dążenie do zachowania ludzkiej godności. A każda godność zaczyna się w brzuchu. Ile liberałowie by nie krzyczeli o wolnych sądach, konstytucji, wolnościach itp. - ludzie będą mieli to w nosie, dopóki nie zaspokoją podstawowych potrzeb. Oczywiście, że te wszystkie rzeczy są istotne, podobnie jak prawa mniejszości, prawa reprodukcyjne, pomoc uchodźcom itd., i to kluczowe dla istnienia demokracji, by istniały grupy o te zagadnienia walczące. Nie zmienia to faktu, że każda opozycja, w której agendzie brakuje zagadnień socjalnych, jest skazana na klęskę. A jest tak z powodu czystej biologii - większość ludzi w Polsce to ludzie stosunkowo ubodzy (zarobki w okolicach 2,5k na rękę, a to i tak po znacznym wzroście za rządów PiSu), a ludzie stosunkowo ubodzy przymusowo głosują brzuchem i podstawowymi potrzebami. Chcąc walczyć o jakiekolwiek zmiany na tle kulturowym, trzeba tę walkę ściśle powiązać ze znienawidzonym słowem tonącego Titanica liberałów - "SOCJALEM".
To oczywiste, że pisowski Nowy Ład to jest Miś. Wybrakowany, reakcyjny, wciąż uwięziony w neoliberalnych dogmatach, zachowawczy. Ale jednocześnie to jest Miś na skalę naszych możliwości. Innymi słowy, lepsze to niż nic, a dla milionów ludzi będzie to bardzo duże TO. Te kilkaset tysięcy osób, które zapłacą trochę wyższy podatek odczują to w stopniu niskim lub wcale, zamiast 4-gwiazdkowego hotelu będzie 3-gwiazdkowy, zamiast za rok, nowy samochód będzie za 1,5 roku i tyle. A te kilka milionów emerytów zwolnionych z podatków być może będzie w stanie dokupić przepisany lek, na jaki zabrakło z bieda-emerytury i pożyje trochę dłużej. A za dodatkową kasę na dzieci, rodziny wielodzietne wyjadą na wakacje nie raz na trzy lata, a raz na dwa, dzieciak nie będzie wstydził się podartych butów i będzie w stanie zapłacić za klasową wycieczkę.
Jeśli chodzi o nasze prognozy na przyszłość, możemy śmiało stwierdzić, że o ile Jarek nie zabierze się w zaświaty, Zjednoczona Prawica ma już zwycięstwo w kieszeni. Nowy Ład połączony z nadchodzącym boomem gospodarczym związanym z rekordową unijną kroplówką przez następne dwa lata, dodatkowo połączony z prawdopodobnym końcem epidemii, oznacza niechybne przywrócenie poparcia na poziom stabilnych 35-40%, a może i więcej, z równie niechybnym końcem Koalicji Obywatelskiej. Będzie to kilka lat względnego dobrobytu, dopełnionego przyspieszoną orbanizacją państwa, destrukcją nie-reżimowych mediów i ultra-konserwatywnymi reformami. Stawką dzisiejszej walki politycznej nie są więc najbliższe wybory, naszym zdaniem już przesądzone, ale dopiero kolejna kadencja. Ta walka będzie toczyć się między PiSem, Hołownią, Lewicą i neofaszystami. Lada chwila wystartuje też inicjatywa Trzaskowskiego, ale po serii tragicznych falstartów nie wróżymy jej większych sukcesów niż okolice progu wyborczego, a prawdopodobnie skończy się fuzją z Polską 2050.
Wbrew pozorom, sytuacja nie jest bez wyjścia. PiS ze wszystkimi swoimi manipulacjami i skutecznym rozgrywaniem opozycji ma jedną wadę, której już raczej nie przezwycięży. Jak napisał w ostatnim tekście Sutowski, to jest jest partia z wizją rzeczywistości z 2000, góra 2005 roku. Zupełnie oderwana od problemów współczesnego świata, jak np. kryzys ekologiczny, poruszająca się w świecie międzynarodowej dyplomacji jak we mgle, a przede wszystkim, co ostatecznie okaże się dla niej zabójcze, kompletnie nie rozumiejąca świata młodych ludzi (podobnie zresztą jak PO). Sondaże różnych firm, o różnych metodologiach, pokazują jednoznacznie, że poparcie dla pisowsko-platformerskich boomerów wśród nastolatków i ludzi młodych jest bardzo niskie. Na Rok Pański 2021, genialnym, rządowym planem zmiany tej sytuacji, jest podwojenie dawki zbrodniarzy wyklętych i świętego papaja, więc możemy być spokojni, że ten trend się utrzyma.
Badania pokazują też widoczną polaryzację wśród młodych, w postaci wysokiego poparcia dla lewicy i neofaszystów. Być może za dekadę spór PiS-PO będziemy wspominać jako sielankową kłótnię w rodzinie, bo prawdziwy podział w tym nieszczęsnym narodzie dopiero nadchodzi. W każdym razie lewica, ta parlamentarna i uliczna ma spore pole do działania. Jej zadaniem na dziś jest z jednej strony zdecydowane odcięcie się od neoliberalnego bagna i postawienie na samodzielną politykę (co częściowo na szczęście robi), a z drugiej walenie w Obajtków, Jarków i Mateuszów faktami, jak kijami w piniatę. Bez wytchnienia wytykanie wszelkich nieprawidłowości, wskazywanie na opłakany stan systemu edukacji i służby zdrowia, na programowe ignorowanie sytuacji nauczycieli, pielęgniarek, osób niepełnosprawnych, ruszenie z polityką na prowincję, podbijanie stawki obietnic socjalnych i skrupulatne rozliczanie z każdego niewybudowanego mieszkania i z każdej zmarnotrawionej przez sasinów złotówki (a będzie czego rozliczać).
W tym wszystkim nie może zabraknąć rzecz jasna tematów kulturowych, czy środowiskowych, bo bez nich lewica nie ma racji bytu. Ale jeśli kilka lat pisowskich rządów czegokolwiek nas nauczyło, to tego, że socjal, socjal i przede wszystkim socjal musi być obecny w programie politycznym i jest to jedyny sposób na odsunięcie od władzy PiSu i zdławienie rosnącej w siłę, korwinistycznej szurii. Dziękuję za uwagę.
Polski system pomocy społecznej to patologia!
Agnieszka Ścigaj Read the full article
Zmiany w polityce społecznej
Elżbieta Rafalska w Polskim Punkcie Widzenia Read the full article
Dźwięki Zimy Próbuję tego już drugi raz! Przesłuch muzyki, której słuchałem w mijającej porze roku. Tak się składa, że ostatnio pisałem…
Wydaje mi się, że ciągle w Dobrym Mieście pomagamy tym samym… Wydaje mi się, że w Dobrym Mieście ciągle pomagamy tym samym...
Media społecznościowe są zbyt ważne, aby pozostawić je w gestii działu marketingu Większość firm nie jest gotowych, aby pomagać swoim klientom. Sourced through Scoop.it from: www.hbrp.pl " Potrzebujący pomocy klienci oczekują, że firmy szybko im ją zaoferują, korzystając przy tym z różnorodnych kanałów społecznościowych - ale większość firm nie jest na to przygotowana.
Media społecznościowe a sen. Jedna na pięć młodych osób budzi się w nocy, by… „zerknąć na Facebooka” "Jedna na pięć młodych osób budzi się w nocy, aby opublikować lub sprawdzić wiadomości w mediach społecznościowych - wynika z badania opublikowanego w najnowszym numerze „Journal of Youth Studies”.