Dlaczego nauki artystyczne i humanistyczne nie sa wazne
W przypadku projektów, które znalazły się w ramach PRELUDIUM 3 dominuje tematyka wiary, filozofii, literatury i historii (starożytność, średniowiecze). Zawartość więc jest nieco zbliżona do tego, co oferował OPUS 3. No ale podam może parę przykładów: "Rola i koszty utrzymania parków miejskich na przykładzie miasta stołecznego Warszawa" (Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie), "Ustrojowo-polityczne przesłanki kontroli i nadzoru nad polskimi slużbami specjalnymi na tle porównawczym. Stan aktualny i perspektywy rozwoju", "Późnośrednowieczne żelazne narzędzia rzemieślnicze z obszaru Polski. Archeologiczne studium źródłoznawcze" (Uniwersytet Warszawski). Podobnie jak w przypadku OPUS 3 także i tutaj można znaleźć parę nieco intrygujących i ciekawych (przynajmniej dla mnie) przedsięwzięć naukowych. Spodobało mi się szukanie związków literatury i ekonomii ("Ekonomia i literatura. Związki między logiką ekonomii a literacką mimesis"), projekt dotyczący kultury niszowej ("Trzeci obieg - praktyki komunikacyjne kultury alternatywnej") czy też rozwiązania w zarządzaniu organizacją ("Proinnowacyjne systemy wynagradania we współczesnych organizacjach" - Instytut Pracy i Spraw Socjalnych). Do tego dodam jeszcze projekty pokazujace biznesowe oblicze mediów społecznościowych ("Media społecznościowe w działalności przedsiębiorstw - podejście modelowe") czy też budowanie długoletnich działań w obszarze turystyki ("Foresight jako narzędzie doskonalenia zarządzania turystyką w regionie" - Politechnika Białostocka).
Podobnie jak dwa poprzednie projektu naukowe, SONATA 3 także obfituje w ilość. Szkoda, że to nie przekłada się w jakość. Tematy wiodące w tym projekcie? Filozofia, wiara, wolność artystyczna, Europa oraz aspekty zarządzania organizacją. Szczerze powiedziawszy, to trudno było mi znaleźć coś interesującego dla mnie. No może po za projektem Uniwersytetu Jagiellońskiego ("Mechanizm leżący u podłoza lateralizacji procesów przetwarzania informacji wzrokowych"), odnoszącym się do znaczenia sieci biznesowych ("Globalny i lokalny wymiar sieci biznesowych" - Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu) oraz tym związanem z prowadzeniem biznesu w branży pisanego słowa ("Ekonomia literatury" - Uniwersytet Śląski w Katowicach). No i na koniec parę słów na temat SONATA BIS 1. Tutaj jest najmniej projektów, bo tylko 19. Ale powinny być najbardziej wartościowe z uwagi na to, iż ich autorami są wieloletni, doświadczeni naukowcy. W sumie większość mnie do siebie nie zachęciła oprócz dosłownie dwóch. Jeden z nich pochodzi z Uniwersytetu Jagiellońskiego ("Procesy przetwarzania informacji wzrokowej w umiejętności płynnego czytania. Neuroobrazowanie procesów sprawnego czytania oraz ich patologii w dysleksji"), z kolei drugi z Akademii Leona Koźmińskiego ("Normy kulturowe i organizacja społęzna w społecznościach *open collaboration*").
No tak, ale na blogu zajmuje się sprawami okołokuturalnymi i tymi związanymi z kulturą. Więc zapewne spytanie, co jedno ma wspólnego z drugim? Po pierwsze kulturę i nauki humanistyczne łączy to, iż są w dalszym ciągu traktowane niepoważnie; jako coś niewartościowego i niepotrzebnego. I po części przyczyn należy szukać u nich samych. Po drugie część nauk humanistycznych jest ściśle powiązanych z kulturą. Mam tutaj na myśli przede wszystkim akademie sztuk (pięknych). Po trzecie - łączy je to, iż nie odpowiadają na zapotrzebowanie świata. W mojej wizji nauki humanistyczne i kulturalno-artystyczne powinny być wielowymiarowe, które np. starają się zastosować wiedzę z przyszłości w teraźniejszości czy też przyszłości. Niestety nie są twórce, bo zajmują się odgrzewaniem przerabianych na wiele sposobów tematów. Nie wnoszą wartości dodanej, bo stają się kopiarką tego, co już jest.
Przyglądając się projektom z 4 programów Narodowego Centrum Nauki, muszę stwierdzić, iż jest coś naprawdę nietak, jak powinno. Moim zdaniem są dwojakiego rodzaju odpowiedzi na ten stan rzeczy. Albo Narodowe Centrum Nauki docenia te projekty, które wpisują się w proceduralno-urzędowe ramy. Innymi słowy te, które są bezpieczne, nieryzykowne o zerowym stopniu innowacyjności i kreatywności. W sumie nie zdziwiłbym się, gdyby tak było. Zresztą w związku z podobnym faktem niedawno Bank Światowy wysłał do nas ostrzeżenie. Innym wytłumaczeniem takiego stanu jest po prostu … słabość nadesłanych projektów. A to wynika ze słabości naukowych kadr humanistyczno-artystycznych w Polsce.
Żeby nie wyszło, że uprawiam tylko krytykę stanu rzeczy bez jasnych wytycznych, to podzielę się z Wami moim poglądam na ten temat. W moim mniemaniu w obecnych czasach uczelniane kadry humanistyczno-artystyczne powinny być z jednej strony tymi, które zajmują się bieżącymi "miękkimi" problemami (np. związanymi z określeniem na nowo prywatności w erze wszechobecnych mediów internetowych), jak i tymi z przyszłości - być futurologami. Nie znaczy to, iż nie winny się one zajmować rzeczami z przeszłości. Ależ tak powinno być, tylko żeby można było w tym także znaleźć odpowiedzi na problemy, zmagania, wyzwania teraźniejszości. Na przykład poprzez realizowanie szeroko zakrojonych badań nad nowymi modelami biznesowymi czy też twórczym operowaniem słowem. Po prostu przydatność, użyteczność i praktyczność "tu, teraz i jutro" - przede wszystkim.
Kolejne kursy, jak ten reklamowany jako "nowatorski" na SWPS, tego stanu nie zmienią, a tylko konserwują zastany stan.