Dziś po raz pierwszy wzięłam od pani kasjerki z Netto gratisy, które dorzuca do zakupów w zależności od wysokości rachunku. Zawsze dziękowałam za nie, odmawiając, albo przekazywałam osobie w kolejce za mną (zazwyczaj ktoś chciał naklejki albo figurki potworów). Tym razem jednak okazało się, że pani rozdaje magiczną, samoutwardzalną modelinę w różnych kolorach. Oczy mi się rozwarły z zachwytu i poprosiłam o wszystkie przynależne mi woreczki z tym specyfikiem.
Tak powstało dziesięcioro malutkich joginów i joginek w różnych asanach. Ta wielorasowa grupa (każdy kolor skóry mile widziany!) powstała w celach edukacyjnych, aby zapamiętać asany i ich nazwy w sanskrycie. Pewna nauczycielka jogi twierdzi, że należy je znać w oryginale, jeśli się praktykuje. Poza tym uważam, że warto ćwiczyć mózg. Ostrzegam - wyzwanie jest duże.
• Eka "jeden" lub "pojedynczy"
• Parivrtta "skręcony" lub "obrócony"
Mircea Eliade pisze ([w:] Joga. Nieśmiertelność i wolność), że „asana nadaje ciału doskonałą stabilność i jednocześnie redukuje do minimum wysiłek fizyczny. Unika się przez to irytującego uczucia znużenia, niepokoju niektórych części ciała, reguluje się procesy fizjologiczne i pozwala w ten sposób poświęcić uwagę wyłącznie płynnej partii świadomości.”
Nie jestem pewna jak tam moja płynna świadomość, ale chodzę na jogę jakieś trzy lata (dopiero!) i muszę przyznać, że poprawiła moją jakość życia. To przecież nie tylko ćwiczenia fizyczne i relaksacyjne. Gdyby się z tym zapoznać i popatrzeć odpowiednio szeroko, to jest to sposób na pogłębienie kontaktu ze sobą (przy jednoczesnym „pozbywaniu się” swojego ego) i filozoficzna postawa wobec świata. Pochodziłabym na teoretyczne zajęcia z jogi-systemu filozoficznego. Mircea Eliade to chyba niezła wprawka w temat?
W trudnym czasie izolacji ćwiczę jeszcze częściej (prawie codziennie!), do czego i was szczerze zachęcam. Okazuje się, że nie straszne nam zamknięcie i da się uczestniczyć w fajnych zajęciach z poziomu swojego dywanu. Nieważne gdzie jesteście na świecie, jeśli nie wiecie jak i gdzie zacząć albo zastanawiacie się czy wrócić do praktyki, a macie sprzęt z kamerą, to przyjdźcie „na matę” do Basi, a już tu zostaniecie: Travelyoga on-line. Polecam.
Zacząć można w każdej chwili, nawet - a zwłaszcza - gdy myślisz o sobie, że jesteś „zupełnie sztywna/y” albo że to dla ciebie „za mało dynamiczne”. :) Zapewniam, że nie musisz być tak elastyczna/y jak moja modelina.
Jeśli będziecie czuć się mimo wszystko osamotnieni w ćwiczeniu w pojedynkę z domu, zawsze możecie ulepić sobie takie jogoludziki jak moje i praktykować razem z nimi!
Koniecznie przestudiujcie wszystkie zdjęcia - gdyż to jest sesja edukacyjna.
Aha! Gdybyście mieli na zbyciu tę cudowną modelinę, to dajcie znać!