seen from Indonesia

seen from United States

seen from United States
seen from United States

seen from United States
seen from United States

seen from Malaysia

seen from United States
seen from United States
seen from Netherlands
seen from United States

seen from Australia
seen from Germany

seen from Australia
seen from Brazil
seen from Bolivia

seen from United States
seen from United States
seen from Italy

seen from Malaysia
Another great photo and poster from @dronerune.store . The images are from the ultra run last week “Fyr til Fyr” from Dueodde Fyr along the east coast of Bornholm to Hammer Fyr. The posters are a limited edition - 100 posters of each drone image. Prices from 595 kr. including shipment or all 3 posters for 1.395 kr. including shipment. Link to the webshop: https://dronerune.store/ . . . . . . #bornholm #visitbornholm #fyrtilfyr #baredanmark #dueodde #østersøen #ostsee #balticsea #solskinsøen #wakacjenabornholmie #feriepåbornholm #urlaubaufbornholm #destinationbornholm #bornholmbornholmbornholm #govisitdenmark #maraton #wydmy #klitter #dünen #cozydenmark (w: Dueodde) https://www.instagram.com/p/CdGiY63jw67/?igshid=NGJjMDIxMWI=
Słowiński Park Narodowy, 1|1|21
Dziś po raz pierwszy opowiem o moim fotelu, który przenosi w czasie (ale tylko wtedy, gdy świeci na niego słońce). To bardzo wygodny fotel, który wygląda jak fotel bardzo niewygodny. Ponad godzinę dziś w nim siedziałam w kuchni, w ciszy, nic nie robiąc, a słońce lizało mnie po twarzy jak pies. Aż przeniosłam się na tym słonecznym, psim języku na wydmy nad Atlantykiem. Nie było tam nikogo. Tylko piasek, słońce, ocean i ja. Tak, obrazek z broszury reklamującej kursy medytacyjne (tylko nie siedziałam w lotosie z zamkniętymi oczami). I ta ogromna otwarta przestrzeń (przed chwilą tam byłam i w każdej chwili mogę być znowu). I bezwietrzna cisza.
To do niej właśnie służy mój fotel. Wszystko o niej też wiedzą moje rośliny. Monstera, którą wyhodowałam z małego korzonkowego patyka (dziś ma prawie metr), czekała aż wrócę z wakacji, by rozwinąć kolejny liść z zielonego zawiniątka. Potrzebowała uwagi. Niesamowite jest oglądanie jej cichego wzrostu.
Nie mogę od tygodnia wyjść z domu, więc nie wiem jak wygląda teraz miasto, ale moja fotelowa wyobraźnia podsuwa mi wystarczające obrazy. Jakkolwiek przygnębiające są okoliczności, przynosi mi ulgę myśl o tym, że w znacznej mierze odebrane nam zostały bodźce. Tłum ma swój szmer, miasto ma swój hałas, ulice swój świst. Aktywności miejskie generują dużo dźwięków. Zwróciliście na to uwagę? Facebook to też hałaśliwy rozpraszacz (o, ironio), tak, złodziej i rozpraszacz uwagi. Jesteśmy przebodźcowani, przewalamy się w Wielkim Nadmiarze, w ruchomym kolażu, w którym wszystko ma prawo mieszać się ze wszystkim. I miesza się, hałasując w wielkiej dysharmonii.
Wybaczcie, że przytaczam oczywistości (świat nie jest taki od wczoraj), ale nie macie wrażenia, że wstrzymanie aktywności pozadomowych, które przeżywaliśmy bezwiednie w codziennych rytmach, zmienia jakieś wielkie wektory z tych „z siebie na zewnątrz” na te „z zewnątrz na siebie”?
Mądrzejsi ode mnie (z)robią wielkie analizy kulturowo-społeczne sytuacji, w której jesteśmy, ja tylko siedzę w moim fotelu i niewinnie przenoszę się nad Atlantyk, celebrując ciszę. I hasztag #zostanwdomu czytam raczej jako #zostanwsobie.
I mam wrażenie, siedząc w tej słonecznej, fotelowej asanie, że warto podjąć każdy wysiłek, by wrócić do siebie i do prostoty. Relacji, działań i myśli. Dlatego idę upiec sobie ciasto.
Howgh!
Sunset on the dunes of the Sahara Desert, Morocco Zachód słońca na wydmach Sahary, Maroko
At the Erg Chebbi, Morocco W ergu asz-Szabbi, Maroko