Już nie mam pojęcia ani sił jak to wytłumaczyć. Mówiłam wiele razy, ale to jak grochem o ścianę.
W życiu nie liczy się, żeby było wygodnie, a dobrze. Kurde ma być dobrze - właściwie, wzorowo, a nie wygodnie! Nie mogę iść na wygodę w kwestii wychowania, toteż nie można iść na rękę dupkowi, aby komuś było wygodnie. Kiedy to dotrze.
Dlaczego mnie nie słuchają? Przecież to może się źle skończyć. Tak nie można, tak jest wygodnie, a nie dobrze. Jest niewłaściwie, a powinno być poprawnie. Co najmniej poprawnie.
Nie jestem wygodna, nie byłam i nie uważam, że będę. Jeśli ktoś myśli/sądzi/twierdzi inaczej, to ja chętnie go posłucham. Chętnie się dowiem, w którym miejscu byłam lub jestem wygodna.
Myślę, że już od dłuższego czasu niosę własny krzyż przez drogę, a z każdym rokiem jest coraz to trudniej.
Tak zdecydowanie. 26 rok mojego życia przejdzie do historii. Zapamiętam go najmocniej. Cóż to będzie za “wygodne” 365 dni w moim życiu…