Domowa ciemnia - przewodnik po wywoływaniu filmów czarno-białych
Masz już skompletowany sprzęt, a trening wkręcania filmu do koreksu „na sucho” (i w pełnej ciemności) masz już za sobą? Gratulacje – jesteś gotowy, aby przejść do jednego z najciekawszych etapów w fotografii tradycyjnej. Wywoływanie własnych negatywów to nie tylko oszczędność, ale przede wszystkim pełna kontrola nad wyglądem zdjęcia.
Zanim jednak wlejesz pierwszą chemię do koreksu, musimy zadbać o fundamenty: bezpieczeństwo i precyzję.
Fotochemia to zestaw konkretnych związków chemicznych. Choć proces jest bezpieczny, musisz trzymać się jednej żelaznej reguły: nigdy nie używaj przyborów kuchennych do chemii fotograficznej. Zlewki, menzurki, termometry, butelki i mieszadła muszą być przeznaczone wyłącznie do ciemni. Sam proces najlepiej przeprowadzać poza kuchnią, a wszystkie odczynniki przechowywać w miejscu niedostępnym dla dzieci.
Krok 1: przygotowanie stanowiska i roztworów
Zanim zgasisz światło, przygotuj sobie „pole bitwy”. Ustaw szpule koreksu na odpowiedni rozmiar (35 mm lub 120), przygotuj nożyczki i kasetkę z filmem tak, byś mógł je szybko i bez pudła odnaleźć w całkowitej ciemności.
Następnie przygotuj roztwory robocze. Najlepiej użyć do tego wody demineralizowanej.
Wywoływacz: Przykładem może być klasyczny Ilford ID11. Zazwyczaj używa się go: w stocku (czyli w wersji nierozcieńczonej) lub w rozcieńczeniach takich jak 1+1 czy 1+3. Jeśli planujesz rozcieńczenie 1+1 to na 500 ml roztworu roboczego potrzebujesz 250 ml wywoływacza i 250 ml wody. Dla roztworu 1+3, na 500 ml roztworu potrzebujesz 125 ml „stocka” (koncentratu) i 375 ml wody. Do szybkiego obliczania tych proporcji możesz użyć kalkulatora rozcieńczeń w aplikacji “Dev it!”. Warto pamiętać, że wywoływacz taki jak Id11 w stocku (czyli nierozcieńczony) można używać wielokrotnie, czyli po wywołaniu zlać wywoływacz do butelki. Wywoływacze rozcieńczone (1+1, 1+3 itd) po użyciu utylizujemy.
Przerywacz: przerywacz ma za zadanie chronić utrwalacz i natychmiast przerwać proces wywoływania. Polecam go stosować przede wszystkim w przypadku bardzo aktywnych wywoływaczy, gdzie by uniknąć przewołania filmu, proces należy przerwać natychmiast. W innych, standardowych przypadkach spokojnie możemy przepłukać koreks wodą. Zazwyczaj robię to tak, że wlewam wodę, robię kilka przewrotek, wylewam ją i moczę film w kolejnej porcji wody przez minutę. Jeśli jednak uznacie, że potrzebujecie przerywacza, to możecie sporządzić go z octu (10 ml octu 10% na litr wody), kwasku cytrynowego (10-15g na litr wody) lub niewielkiej ilości utrwalacza i wody lub możecie użyć gotowych przerywaczy w koncentracie.
Utrwalacz: Utrwalacz najwygodniej sporządzać z gotowego koncentratu. Na butelce utrwalacza, który kupicie na pewno będą dane z informacjami jak go rozcieńczyć i jaki jest minimalny czas utrwalania oraz informacje o wydajności.Popularny Ilford RapidFixer rozrabia się z wodą w stosunku 1+4 (200 ml + 800ml dla 1000 ml roztworu) i utrwala filmy od 2 do 5 minut. Utrwalacze z koncentratu są zazwyczaj wielokrotnego użytku, warto więc rozrobić od razu litr utrwalacza.
Zwilżacz: Przygotuj go w oddzielnej zlewce na sam koniec procesu i pamiętaj, że zwilżacz koniecznie musi być sporządzony na wodzie demineralizowanej.
Pamiętaj o temperaturze! Standardem dla negatywowego procesu czarno-białego jest zazwyczaj 20°C. Temperatura musi być stabilna dla wszystkich kąpieli, aby uniknąć szoku termicznego emulsji i efektu retykulacji. Oczywiście niewielkie wahnięcia między kolejnymi kąpielami nie zniszczą od razu Waszego filmu, więc też nie należy się tego bardzo bać. Jak utrzymać stabilną temperaturę? Zazwyczaj najbardziej stabilną temperaturą jest temperatura pokojowa. Bardzo często nie ma potrzeby z nią walczyć, jeśli wasze roztwory mają 22°C wystarczy przeliczyć czas wywoływania. Poniżej znajdziecie tabelę z informacjami, jak skracać lub wydłużać czas w zależności od temperatury roztworu. Wywoływanie w wyższej temperaturze podnosi nieco kontrast, jeśli boicie się że będzie zbyt wysoki, to zastosujcie większe rozcieńczenie wywoływacza. Uwierzcie mi, ta metoda sprawdza się bardzo dobrze! Jeśli jednak chcecie koniecznie utrzymać temperaturę inną niż pokojowa, to najwygodniejszą opcją jest po prostu duża miska czy pojemnik z wodą i wywoływanie w kąpieli wodnej. Działa, chociaż nie jest bardzo wygodne i raczej nie polecam tej metody na początek.
Krok 2: ładowanie filmu (w całkowitej ciemności)
To jedyny moment, w którym musisz pracować „na oślep”. Jeśli używasz filmu małoobrazkowego (typ 135), przytnij końcówkę i zetnij rogi pod kątem – ułatwi to wsunięcie błony w prowadnice szpuli. Jeśli Twój aparat zostawia końcówkę na wierzchu, możesz przyciąć ją bez wyciągania całego filmu z kasetki. Jeśli nie, możesz wysunąć ją przy pomocy wyciągarki końcówki lub przyciąć końcówkę po ciemku już po rozebraniu kasetki z filmem. Gdy film znajdzie się w koreksie, a ten zostanie szczelnie zamknięty, możesz zapalić światło. Od teraz resztę procesu możesz przeprowadzić przy pełnym oświetleniu.
Krok 3: Proces wywoływania krok po kroku
Nie każdy stosuje ten krok, w przypadku niektórych, specyficznych, wywoływaczy zaleca się pominięcie namaczania wstępnego, ale we wszystkich innych wypadkach stosuje kąpiel wstępną. W przypadku naszego Id11 spokojnie możemy zastosować ten krok. Wlej wodę o takiej samej temperaturze jaką ma wywoływacz do koreksu na około minutę. To usunie warstwy przeciwodblaskowe i równomiernie namoczy emulsję, co zapobiega powstawaniu pęcherzyków powietrza (późniejszych jasnych plamek na zdjęciach). Po wlaniu wody puknij kilka razy dnem koreksu o blat, aby „odbić” ewentualne bąbelki od powierzchni filmu.
Skąd wziąć wodę o idealnie takiej samej temperaturze jak wywoływacz? Ja rozwiązuję to w ten sposób, że w jednej z butelek po wodzie demineralizowanej, mam zwykłą wodę kranową. Wywołując film w temperaturze pokojowej, wszystkie roztwory nalewane bezpośrednio z butelki będą miały tą samą temperaturę.
2. Wywoływanie właściwe (Obraz utajony)
To główna część procesu i polega ona na wywołaniu obrazu utajonego, jaki powstał w czasie naświetlania zdjęcia. Czas wywoływania zależy od rodzaju filmu, temperatury i stężenia oraz rodzaju chemii.
Stock (stężony roztwór): Daje wyższy kontrast i drobne ziarno, działa szybko. Można używać go wielokrotnie (zgodnie wydajnością określoną przez producenta). W przypadku Id11 przy każdym kolejnym użyciu należy czas wywoływania wydłużać o 10%.
Rozcieńczenie: Wydłuża proces, ale zapewnia lepsze przejścia tonalne i szczegóły w cieniach, przy dużych rozcieńczeniach może dawać większe ziarno niż stock. Często daje też lepszą ostrość obrazu. Roztworów roboczych używa się jednorazowo - dzięki czemu każdy film zawsze wywoływany jest w dokładnie takich samych warunkach. Niestety przy niektórych koreksach czasami może oznaczać to, że nie wykorzystamy pełnej wydajności wywoływacza.
Wlej wywoływacz i włącz stoper. Stosuj się do instrukcji mieszania producenta lub jeśli jej nie ma to zastosuj standardową metodę. Zazwyczaj są to ciągłe przewrotki (obracanie koreksu do góry dnem) przez pierwsze 30 sekund, a następnie 10 sekund co każdą minutę. Pamiętaj: im intensywniej mieszasz, tym bardziej rośnie kontrast. Możesz zastosować również inne metody mieszania, takie jak 5s co 30s procesu, wywoływanie rotacyjne - czyli kręcenie położonym koreksem, a nawet wywoływanie stand czy semi-stand, w którym praktycznie w ogóle nie rusza się koreksem. Metody te omówię w osobnych wpisach, ale od razu zaznaczę, że stand i semi-stand niosą za sobą ryzyko powstania nierówności wywoływania, więc nie polecam ich na początek.
3. Przerywanie i utrwalanie
Po wylaniu wywoływacza użyj przerywacza (lub czystej wody) przez około minutę. Następnie wlej utrwalacz. Podobnie jak w przypadku wywoływacza, należy mieszać roztwór w czasie utrwalania. Standardowe 10s co każdą minutę świetnie się sprawdzi. To utrwalacz sprawia, że film przestaje być światłoczuły. Po czasie określonym przez producenta (zwykle kilka minut), mógłbyś już obejrzeć obraz powstały na filmie. Warto jednak chwilę poczekać, by nie pobrudzić palców i rzeczy których się dotyka utrwalaczem.
Utrwalacz po użyciu zlewamy do butelki – litr przygotowanego utrwalacza starcza zazwyczaj na ok. 10-15 filmów, ale sprawdźcie dokładnie w instrukcji producenta.
Jeśli po utrwalaniu cokolwiek Cię niepokoi, np. film nadal jest mleczny/nieprzejrzysty – wrzuć go z powrotem do świeżego utrwalacza na kolejne 3 minuty. To uratuje Twój negatyw przed zaświetleniem!
4. Płukanie – klucz do długowieczności
Jeśli źle wypłuczesz film, to za kilka lat na negatywach pojawią się brunatne plamy lub na powierzchni wykrystalizują się nieusunięte z emulsji związki. Masz trzy drogi:
Metoda tradycyjna: 40 minut pod bieżącą wodą.
Metoda z kaskadą: użycie specjalnego wężyka do doprowadzenia wody znacznie skraca czas płukania - do 20 minut, a w przypadku zaawansowanych kaskad, które dodatkowo napowietrzają wodę nawet do 10 minut, ale warto sprawdzić to w instrukcji waszej kaskady.
Metoda Ilforda: Polega na wymienianiu wody i wykonywaniu przewrotek, takich samych jak w czasie wywoływania filmu. Wlej wodę i zrób 5 przewrotek, wylej. Wlej świeżą wodę, zrób kolejne 10 przewrotek, wylej. Ostatnia krok to 20 przewrotek, ale zazwyczaj dla spokoju i pewności robię jeszcze 40 przewrotek. Czasami zdarzało mi się robić jeszcze jedną dodatkową serię na 40 lub nawet 80 przewrotek. To gwarantuje idealną czystość negatywu przy małym zużyciu wody.
Metoda pośrednia: stosowałem ją przede wszystkim kiedy wywoływałem filmy jednocześnie w dwóch koreksach. W jednym filmy pukały się pod bieżącą wodą lub z zastosowaniem kaskady, a w drugim wykonywałem płukanie metodą ilforda. Po połowie czasu płukania, zamieniałem koreksy. W ten sposób sprawnie można wywołać i wypłukać filmy w dwóch koreksach.
5. Kąpiel zwilżająca i suszenie
Ostatnia kąpiel musi być wykonana na wodzie demineralizowanej i zawiera środek zmniejszający napięcie powierzchniowe wody. Zwilżacze w koncentracie takie jak np. Mirasol lub Fotonal są bardzo wydajne. Kąpiel tak zapobiega powstawaniu zacieków z kamienia podczas schnięcia. Nie potrząsaj już koreksem – zwilżacz lubi się pienić. Ciekawostką jest to, że zamiast klasycznego zwilżacza można użyć lekkiego detergentu. W dawnych czasach dość powszechnie używano w tym celu płynu do zmywania naczyń, jak np. ludwik. Sam też się jeszcze załapałem na to, ale raczej nie polecam tej metody, gdyż płyny mogą zawierać barwniki lub substancje aromatyczne, które mogą wpływać na nasz film.
Wyjmij film, rozkładając szpulę (w przypadku szpulek jobo można wyciągnąć bez rozkładania). Powieś go w miejscu bez kurzu – łazienka po kąpieli jest idealna, bo wilgoć osadza pyłki na podłodze. Na dole filmu powieś drugi klips. Obciążenie takie spowoduje, że film będzie się mniej skręcał podczas schnięcia. Pozostaw go do wyschnięcia na 24 godziny.
Suche negatywy potnij na paski i wkładaj w pergaminowe koszulki. Standardowo negatywy małoobrazkowe tnie się na odcinki po 6 klatek, filmy typu 120 w zależności od formatu, dla 6x4.5 po 4 klatki, a 6x6 po 3. Zawsze używaj bawełnianych rękawiczek, najlepiej takich niepylących! Tłuszcz z palców to największy wróg emulsji. Tak przygotowane koszulki przechowuj w dedykowanych segregatorach. Warto kupić takie z futerałem, gdyż zdecydowanie lepiej chronią negatywy przed kurzem.
Wiele wywoływaczy i utrwalaczy można użyć wielokrotnie. Przechowuj je w ciemnych butelkach bez dostępu powietrza. Możesz użyć specjalnego gazu (np. Tetenal Protectan) lub po prostu ścisnąć plastikową butelkę, by poziom płynu sięgnął samego korka. Jednak nie polecam butelek harmonijkowych, duża ilość załamań powoduje, że bardzo trudno utrzymać te butelki w czystości, co znów wpływa na trwałość roztworów. Najlepiej sprawdzają się dedykowane butelki na chemię foto (jak JOBO czy Kaiser) lub szklane butelki apteczne z ciemnego szkła. Pamiętaj: negatyw i zdjęcia jakie na nim zrobiłeś, są warte znacznie więcej niż litr chemii. Jeśli masz wątpliwości co do świeżości i działania roztworu – przygotuj nowy.
Ps. Za pomoc przy zdjęciach bardzo dziękuję Wojtkowi - Alugram_photos. Sam nie dałbym rady!