Nigdy nie zastanawiałam się, jak umrę. Czy powieszę się z frustracji. Przejdę na czerwonym świetle. Przedawkuję leki. Skoczę z mostu, by dryfować na wodzie. Podetnę sobie gardło sztyletem. Strzelę kulką w głowę. Czy może wypalę sobie płuca fajkami. Nie pragnę ginąć z miłości, gdyż miłość to nic, w porównaniu ze Śmiercią. Ja pragnę ginąć w wojnie. Ona ma przewagę liczebną. Gdy z pochwy wyciągnę błyszczący miecz i ruszę na wroga. Zadam mu kilka ciosów. Bezlitośnie przebiję serce. A później dopiero dostrzegę, że on nie chciał ginąć na wojnie. Tylko z miłości, ginąć chciał.
Bardzo krótki wiersz o Śmierci












