Co robię, że chudnę?
Pomyślałam, że fajnym pomysłem byłoby zebrać zasady, których się trzymam, albo ogólnie jakieś porady, dzięki których jeszcze nie rzuciłam tego w cholerę 🦋
1) Nie jem niczego, czego nie muszę. Mam rodziców psychologów, którzy z łatwością mogliby zauważyć, że przestałam jeść, więc jem tylko razem z nimi.
2) Woda, herbata zielona, woda z cytryną to moi najbliźsi przyjaciele. Zimna woda rano pobudza mnie, jak jestem głodna to piję zieloną herbatę i wodę z cytryną (czasem nawet 3 szklanki , ale po nich głód mija i przyspieszają one metabolizm)
3) Witaminy. To jest bardzo ważna rzecz. Jak zaczęłam nie jeść, to ten brak witamin się uwydatnił, więc zaczęłam brać różne suplementy i widzę poprawę
4) Wahania limitu kalorii. Tak jak już w punkcie 1 wspomniałam, jem tylko przy rodzicach, więc nie mam ustalonego jakiegoś górnego limitu, staram się po prostu jeść jak najmniej. Ale zauważyłam coś takiego, że jak zjem więcej (+/- 300 kcal więcej niż zwykle) w jakiś dzień, to potem waga, która przez kilka dni się nie zmieniała, zaczyna znowu powoli schodzić w dół. Dlatego też różnie jem śniadania- czasem 1 kromka chleba, czasem 2, lub coś zupełnie innego - tylko by kopnąć mój metabolizm z półobrotu.
5) Ćwiczenia. Nie jestem mocno aktywną fizycznie osobą, ale staram się ćwiczyć na wf-ach, mam jeszcze tenis raz w tygodniu. Ale oprócz tego ćwiczę codziennie - choćby to było 20 przysiadów, codziennie robię ćwiczenia, takie, na jakie mam ochotę, albo jakieś interwały z YouTube'a. Ważne też jest to, by dopasować ilość ćwiczeń do dnia. Jak jadłam duży obiad, ćwiczyłam więcej. Jak byłam na głodówce, to najczęściej robiłam kilka serii pajacyków i brzuszków.
6) Sen. To jest chyba moja ulubiona cześć. Wysypiam się. Dzięki temu nie jestem chodzącym zombie rano, mam energię przez cały dzień i nie mam sińców pod oczami. Ustaliłam sobie zasadę, że o 21.00 idę spać, codziennie, chyba że jestem gdzieś znajomymi, to wtedy oczywiście jest inaczej, ale staram sobie tak zaplanować dzień, by móc pójść spać jak najwcześniej.
7) Motywacja. To najprawdopodobniej znajdziecie na każdym blogu pro ana, ale jak czuję, że jestem cholernie głodna, to robię mnóstwo rzeczy, tylko by nie myśleć o jedzeniu :
✨stare jak świat, ale noszenie gumki na nadgarstku i szczypanie się nią, gdy jest się głodną
✨picie hektolitrów wody, herbaty
✨oglądanie innych blogów pro ana, thinspiracji
✨ćwiczenie
✨I chyba najbardziej pomocne - wyobrażanie sobie siebie u celu. Pomaga też mówienie sobie różnych sensencji, np. : “to ja kontroluję jedzenie, a nie jedzenie mnie”
Mi te sposoby pomagają, dzięki nim jakoś jeszcze nie zjadłam tych głubich czipsów.
8) Stworzenie własnego bloga. Dzięki temu mam taką “kontrolę” nad tym co robię. Mam też wrażenie, że inne osoby to czytają, też się odchudzają, i nie mogę ich zawieść.
Jak macie jeszcze jakieś porady, zasady to napiszcie, jestem bardzo ciekawa czego Wy się trzymacie 🦋













