Marta Podgórnik – Devil’s fruits
(czytaj więcej / fb)
Three Goblin Art
TVSTRANGERTHINGS
Monterey Bay Aquarium
he wasn't even looking at me and he found me
I'd rather be in outer space 🛸
RMH
occasionally subtle

No title available

No title available
d e v o n
Xuebing Du

if i look back, i am lost
will byers stan first human second
sheepfilms
todays bird

PR's Tumblrdome

titsay
PUT YOUR BEARD IN MY MOUTH
Aqua Utopia|海の底で記憶を紡ぐ
Sade Olutola

seen from France

seen from Germany

seen from Philippines
seen from Venezuela
seen from Venezuela

seen from Germany

seen from United States
seen from Brazil
seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from Bangladesh
seen from United States

seen from United States

seen from United Kingdom

seen from United States
@11systematyczna
Marta Podgórnik – Devil’s fruits
(czytaj więcej / fb)
She slayed it...
Se03 Ep10
Mam wrażenie jakby kończył się świat. I nie, tym razem nie mój osobisty, tylko ten w którym przyszło nam żyć. Ten okropny wirus pożera nasze zdrowie, ale przede wszystkim sieje gigantyczną panikę. Na początku byłam chill i w ogóle, ale teraz bardzo się boję. Boję się, że się zarażę; że zarazi się ktoś z moich bliskich. To musi być koszmar być zapakowanym w folii, w jakiejś izolatce. Wszystkie szkoły są zamknięte, nigdzie nie można wychodzić, na ulicach wszędzie wojsko. Nigdy nie myślałam, że mając komfort życia w XXI wieku, będę musiała doświadczyć światowej zarazy jaką jest pandemia koronawirusa. Jutro wracam do mojego rodzinnego domu, mam nadzieję że zdążę, bo podobno kraczą o zamknięciu granic każdego z miast, żeby się nie przemieszczać. Wyjadę z samego rana.
Moją szkołę też zamknęli, nawet nie zdążyłam się pożegnać z moimi uczniami. Nigdy nie myślałam, że przywiąże się tak bardzo do tych istotek, które uczę. Chyba znalazłam swoje powołanie, bo jest mi aż źle, że nie mogę iść do pracy.
I po drugie... praca jest czymś co utrzymuje mnie przy równowadze emocjonalnej i mnie pozytywnie napędza. To jedyny moment, kiedy o nim nie myślę, bo po prostu cieszę się tym co robię w pracy z uczniami. Teraz będę zamknięta w czterech ścianach w domu. Może będę szykowac jakies scenariusze lekcji. Taka praca w domu... chociaż to i tak nie to samo.
Myślę co z nim... Przecież nie napiszę, bo i tak mi nie odpisze. Ale martwię się. On zawsze był taki bezmyślny, jakoś nie chce mi się wierzyć, że będzie ostrożny. Nie chcę, żeby mu się coś stało. Szczególnie, że pracuje w takim dużym biurowcu, wielkie skupisko ludzi. Czuję się bezradna. To jest ten moment, kiedy nie myślę, że jest dupkiem, a widzę w nim osobę, o której zdrowiu teraz marzę.
Jest 4.48 rano. Nie mogę spać. Nie śpię po nocach, nie ogarniam trochę tej sytuacji i stanu emocjonalnego w jakim się znajduje. To jest jakiś koszmar. Jak powtórka z rozrywki sprzed 5 lat, kiedy czułam się tak samo i nie umiałam sobie poradzić z tym co mam w głowie. To jest jak jakiś koszmar z którego nie mogę się obudzić. Czuję się beznadziejnie w dnie a i w nocy w snach obecny jest tylko on. Czasem w koszmarach a czasem w pięknych snach gdzie do mnie wraca i jest przy mnie. To żałosne. Wtedy byłam z nim lekko ponad miesiąc, teraz nawet z nim nie byłam, a gnojek tak mi znów siadł na sercu. Myślałam że teraz przejdę to lżej, ale nie wiem czy nie jest gorzej niż wtedy gdy byłam jeszcze nastolatka. Mogłam sobie wtedy wytłumaczyć że to nieszczęśliwa szczenięca miłość. A teraz co ? Stara baba już jestem a histeryzuje jakby cały świat mi się zawalił. Hmm. Bo może tak jest ? Ja jestem typem, który zawody znosi dosyć długo. Ostatnio trwało to rok i miesiąc. Teraz mam już za sobą 7 miesięcy, czy to będzie trwało tyle samo ? O gosh. Proszę nie. Bo się wykoncze emocjonalnie. Najgorsze jest to, że on sobie zażartował że mnie teraz, w te wakacje i zlał mnie totalnie jakbym była nikim. A ja siedzę i wyje już któraś noc z kolei. Najgorzej jest gdy na playliście trafię na jakąś piosenkę od niego. Czuję jak mnie paraliżuje, wszystkie mięśnie się ściskają, ciężko jest mi oddychać i tylko leże na wprost i płacze. O gosh. Dobrze że nikt tego nie czyta. Można by pomyśleć że jestem żałosna. Mam przy boku wspaniałego chłopaka, którego mam zamiar rzucić bo w sercu mam wakacyjna podwójna przygodę która ciągnie się w mojej głowie od miesięcy. Chciałabym gdzieś uciec. Ale to nic nie pomoże. Nie ważne gdzie ucieknę, czy to do Warszawy, czy Krakowa, myśli zostaną ze mną. Jeśli się nie ogarnę, to te myśli zostaną ze mną na jeszcze długi okres czasu. Jak bardzo ja potrzebuję teraz pomocy. Sama w to nie wierzę, ale gdzieś w głębi serca wierzę że on jeszcze wróci. Wtedy wrócił. Trochę mu to zajęło ale wrócił do mojego życia. Co ja bym oddała aby do mnie napisał, zadzwonił, cokolwiek.... Żeby dał znak że nie zapomniał o mnie całkowicie.