Jestem zmęczona.
Nie wiem co się dzieje, ale codziennie nie mam wgl sił. To nie jest nawet zależne od jedzenia. Gdy faktycznie jem bardzo mało, to już wgl. Chciałam w sobotę fasta zacząć, ale z rana praca siłowa (lekko siłowa) i ja myślałam, że tam umrę.
Cały czas brakuje mi sił na cokolwiek, cały dzień chce mi się spać. Przez co cały czas chodzę głodna i mam ochotę zjeść wszystko w domu.
Dlatego nic nie pisałam.
Zmieniłam zdanie, nie obiecuję, że będę na bardzo niskich kcal, albo, że będę bardzo dużo ćwiczyć i kroki robić. Po prostu będę pokazywać co jem. (Wstyd mi, kiedy wiem, że robię wieiad, a chce zjeść coś jeszcze.)
Nwm dlaczego, ale bez okularów wyglądam szczuplej. Nie rozumiem tego. Po prostu moje nogi wydają się dłuższe. Dziś tak trochę przed lustrem stałam. Czuję się tak obrzydliwie. Tęsknię za szkołą. Tam bez problemów zazwyczaj mogłam nie jeść, albo mało po prostu. Zawsze plan lekcji taki sam, więc mogłam przewidzieć jak się będę kiedy czuć. A teraz? Kazdy dzień może być inny, może wyjdę z koleżanką, może będę mieć wyjazd, może popracuję… nigdy nie wiem. A tak to cały czas siedzę w domu i mam ochotę jeść.
Na pewno mam cel taki, aby starać się jeść obiad, a po obiedzie nie jeść nic. Potem może przestanę jeść też śniadania…
Kroki będę robić chyba, tylko, aby starczyło dobić 500kcal. Ćwiczyć jeśli będę mieć siłę, ale ostatnio strasznie mnie boli kość w udzie, że ja nwm co się dzieje. Zauważyłam, że teraz mam krzywe tam. No nie ważne…
Mam też wgl mega dużo problemów, ale nie wiem, czy chce o nich tu pisać. Są zbyt prywatne, przyznałam się do części z nich jednej osobie, a jej reakcja, to było nazwanie mnie atencjuszka i wgl…
Do zobaczenia jutro w WIEIAD, nie będzie ono idealne. 💔









