Wszystkie moje problemy się biorą z tego że jestem gruba 🤡

No title available
Cosmic Funnies
todays bird

bliss lane
No title available

pixel skylines
The Stonewall Inn
Interview Vampire Daily
No title available
★
KIROKAZE
𓃗
I'd rather be in outer space 🛸
Misplaced Lens Cap

ellievsbear

if i look back, i am lost
hello vonnie
macklin celebrini has autism

titsay
ojovivo

seen from Singapore
seen from United States
seen from Italy
seen from United States

seen from United States
seen from United Kingdom
seen from Albania

seen from United States
seen from United States
seen from Congo - Brazzaville

seen from Türkiye

seen from Switzerland
seen from Guatemala

seen from Singapore
seen from Bangladesh

seen from Brazil

seen from Bangladesh
seen from Norway
seen from Italy

seen from Canada
@angelxvinlecstasyx
Wszystkie moje problemy się biorą z tego że jestem gruba 🤡
Motylem byłam ale przytyłam.
please let me lose weight overnight
⋆。𖦹°⭒˚。⋆
Powracam
Teraz już tak na poważnie. Muszę zrobić kompletny lock in. Jest tragedia a do września muszę być szczuplutka więc ustalam sobie kilka zasad
-trening conajmniej 3 razy w tygodniu
-max 500kcal dziennie
-fasty conajmniej 24h na tydzień
-conajmniej 10k kroków dziennie
-zero niezdrowego jedzenia tylko zdrowe rzeczy
-nie jem nic bez dowiedzenia się ile ma kcal
-nie pije nic kalorycznego
Wam wszystkim życzę także powodzenia!
zamiast krwi płynie mi cola zero w zyłach
Do nowych motylkow
Jesli jestes nowa/y na blogach, bardzo prosze cie o przeczytanie!!
Zbliza sie sezon letni, co oznacza ze zaczal sie sezon na diety i tracenie wagi. Blogi motylkowe w tym roku wyplynely na tiktoka z przerazajaca intensywnoscia. Sa tam przedstawiane jako cos dobrego, pomocnego. Ale rzeczywistosc jest inna. Spolecznosc motylkowa to nie osoby ktore chca ladnie wygladac w wakacje. Tworza ja osoby ktore usiluja celowo popasc w zaburzenia odzywiania. Myslicie ze tego chcecie? Ze zaburzenia odzywiania pomoga wam schudnac i tyle? Nie. Zacznijmy od tego ze motylki to osoby chore, zaburzone. Kiedys tutaj nikt nie chcial byc chudy. Motylki dazyly do widocznych kosci, a nawet smierci z wycienczenia. Minelo juz ponad pol roku od kiedy widzialem tu bonespo lub deathspo. Teraz jako inspiracje uzywacie osob po prostu chudych, a nie smiertelne wyglodzonych. Poza tym, nawet jesli uda wam sie juz "zaprzyjaznic z ana" to myslicie ze skonczy sie to sukcesem i piekna sylwetka? Juz nigdy nie spojrzycie na swoje ulubione danie tak samo. Pamietacie jak byliscie dzieckiem i sie tak bardzo cieszyliscie jak mama wam zrobila to jedno danie na obiad? Jak od samego zapachu slinka ciekla? To uczucie juz nigdy nie wroci. Bedzie patrzec na to danie z obrzydeniem. Kilogramy? Jasne, beda spadac. Twoj tluszcz bedzie znikac razem z twoimi miesniami, miesiaczka i koscmi. "Dotre do mojego ugw i zaczne jesc normalnie" tez nie. Gdy juz dotrzesz do swojego ugw wciaz bedziesz sie czuc za gruba. Postawisz sobie kolejny, nizszy cel i bedziesz dalej w to brnac. Az zaczna wypadac ci zeby. Az bedziesz cierpiec z bolu od niewydolnosci narzadow. Bedziesz wygladac tak zle ze ludzie beda sie ciebie brzydzic, zamiast, tak jak sobie wyobrazasz, podziwiac, chwalic i pytac jak to zrobilas. Chcesz miec ladna sylwetke na wakacje? Cwicz, jedz zdrowo i sie nawadniaj. Kup sobie karnet na silownie, zatrudnij trenera personalnego, kup jakas diete w necie. Ale nie psuj sobie relacji z jedzeniem. Jesli nie popadniesz w anoreksje to popadniesz w inne zaburzenie odzywania, jest ich pelno. Do wyboru do koloru. Ale zadne z nich nie jest przyjemne i zadne z nich nie da ci wymarzonej sylwetki bez skutkow ubocznych. Zaburzenia odzywiania to nie tylko choroby fizyczne. Fizyczne sa tylko objawy. Wszystko dzieje sie w glowie - nie bedziesz juz myslec o niczym poza kaloriami i cwiczeniami. Zniszczysz sobie swiatopoglad i relacje z bliskimi. Skonczysz w szpitalu gdzie beda cie pasami przypinac do lozka i na zywca wpychac rure do zoladka. Na swojej drodze spotkalem wiele anorektyczek walczacych o zycie. Niektore mialy stycznosc z blogami a niektore nie, ale na pewno wszystkie zalowaly swoich wyborow. Jesli chcecie miec wiarygodny rzut na rzeczywistosc zaburzen odzywiania to wejdzcie sobie na ed twittera, tam jest troche bardziej realistycznie to przedstawione niz tutaj.
Nie jestem proreco. W koncu sam tutaj siedze. Ale na swoja obrone powolam sie na moja chorobe psychiczna, ktora powoduje ze celowo niszcze sobie zycie. I wam tez nie zabraniam, w koncu to wasze zycie i wasz wybor. Chce aby ten post to byla przestroga dla tych wszystkich 13/14 latek ktore przyszly tu bo chca wygladac jak kpop idolki. Przemyslcie to sobie sto razy, bo pozniej juz nie bedzie czasu na myslenie. 90% osob konczy na reco albo w grobie. Nie niszczcie sobie najlepszych lat waszego zycia myslac jedynie o kaloriach i swoim ciele. Co powiecie swoim dzieciom gdy zapytaja o wasza mlodosc? A nie, sory. Nie bedziecie miec dzieci. Albo ich nie dozyjecie albo skonczycie bezplodne.
Dbajcie o siebie. Sa lepsze sposoby na ta wymarzona sylwetke. Ed niszczy psychike i zycie.
85 godzina fasta
Będę musiała go niedługo skończyć bo zemdlałam chwilę temu, wolę żeby nikt nie miał podejrzeń i czuje się też okropnie. W niedzielę znowu zaczynam fasta wtedy zrobię 2 tygodnie. Na razie przyzwyczajam się do wracania do fastow
kaloryczność produktów podana w łyżkach i szklankach
Mąka pszenna: łyżka ok. 40 kcal, szklanka ok. 580 kcal
Mąka ziemniaczana: łyżka ok. 45 kcal, szklanka ok. 680 kcal
Ryż biały (suchy): łyżka ok. 53 kcal, szklanka ok. 680 kcal
Kasza gryczana (sucha): łyżka ok. 50 kcal, szklanka ok. 670 kcal
Kasza jaglana (sucha): łyżka ok. 52 kcal, szklanka ok. 690 kcal
Kasza manna (sucha): łyżka ok. 48 kcal, szklanka ok. 660 kcal
Płatki owsiane: łyżka ok. 38 kcal, szklanka ok. 370 kcal
Makaron (suchy, drobny): łyżka ok. 45 kcal, szklanka ok. 600 kcal
Cukier: łyżka ok. 55 kcal, szklanka ok. 850 kcal Nabiał i tłuszcze
Mleko 2%: łyżka ok. 9 kcal, szklanka ok. 128 kcal
Jogurt naturalny: łyżka ok. 12 kcal, szklanka ok. 155 kcal
Śmietana 12%: łyżka ok. 22 kcal, szklanka ok. 340 kcal
Śmietana 18%: łyżka ok. 30 kcal, szklanka ok. 460 kcal
Twaróg (chudy, rozdrobniony): łyżka ok. 18 kcal, szklanka ok. 210 kcal
Olej / Oliwa: łyżka ok. 125 kcal, szklanka ok. 2100 kcal
Masło (miękkie): łyżka ok. 105 kcal, szklanka ok. 1700 kcal Sosy i dodatki
Majonez: łyżka ok. 100 kcal, szklanka ok. 1600 kcal
Ketchup: łyżka ok. 18 kcal, szklanka ok. 270 kcal
Musztarda: łyżka ok. 20 kcal, szklanka ok. 320 kcal
Koncentrat pomidorowy: łyżka ok. 18 kcal, szklanka ok. 230 kcal
Miód: łyżka ok. 65 kcal, szklanka ok. 1000 kcal
Sos sojowy: łyżka ok. 10 kcal, szklanka ok. 150 kcal
• Orzechy włoskie (posiekane): łyżka ok. 65 kcal, szklanka ok. 650 kcal
• Orzechy nerkowca: łyżka ok. 80 kcal, szklanka ok. 800 kcal
• Migdały (płatki): łyżka ok. 50 kcal, szklanka ok. 450 kcal
• Wiórki kokosowe: łyżka ok. 60 kcal, szklanka ok. 500 kcal
• Nasiona chia: łyżka ok. 70 kcal, szklanka ok. 800 kcal
• Pestki dyni: łyżka ok. 85 kcal, szklanka ok. 850 kcal
• Słonecznik (ziarna): łyżka ok. 80 kcal, szklanka ok. 820 kcal
• Rodzynki: łyżka ok. 45 kcal, szklanka ok. 480 kcal
• Masło orzechowe: łyżka ok. 140 kcal, szklanka ok. 2300 kcal (bardzo kaloryczne!)
• Nutella / krem czekoladowy: łyżka ok. 110 kcal, szklanka ok. 1800 kcal
• Dżem wysokosłodzony: łyżka ok. 40 kcal, szklanka ok. 600 kcal
• Powidła śliwkowe: łyżka ok. 35 kcal, szklanka ok. 530 kcal
• Tahini (pasta sezamowa): łyżka ok. 100 kcal, szklanka ok. 1600 kcal
• Pesto: łyżka ok. 90 kcal, szklanka ok. 1400 kcal
• Soczewica (sucha): łyżka ok. 55 kcal, szklanka ok. 700 kcal
• Groch (połówki, suchy): łyżka ok. 50 kcal, szklanka ok. 750 kcal
• Ciecierzyca (sucha): łyżka ok. 60 kcal, szklanka ok. 780 kcal
• Bułka tarta: łyżka ok. 55 kcal, szklanka ok. 550 kcal
• Kakao (proszek): łyżka ok. 30 kcal, szklanka ok. 300 kcal
• Syrop klonowy: łyżka ok. 50 kcal, szklanka ok. 850 kcal
• Sok pomarańczowy: łyżka ok. 7 kcal, szklanka ok. 110 kcal
• Wino wytrawne: łyżka ok. 12 kcal, szklanka ok. 170 kcal
Jeśli ktos repostowal moje posty ze starego bloga to nich sie odezwie w komentarzu proszę
wasza siostra w głodzie, sine cibo
Właśnie zobaczyłam najsłodszą wiadomość mojego życia
Zaczynając od początku. Zaczęłam fasta w poniedziałek o 00:01 dosłownie. I pomyślałam że zrobiłabym 2 tygodnie może. Ale weekend wracam do domu z bursy i rodzice mogą coś zauważyć. Właśnie mama mi napisała że w piątek wyjeżdżają wracają w niedzielę w nocy a w niedzielę mnie już nie ma! Więc mogę zrobić na chillu 2 tygodnie fasta! Życie jest piękne
80 godzina
Czuje się chujowo, zaraz move zemdleć A JESZCZE MAM PIERDOLONY APEL W SZKOLE I STOJE W SZTANDARZE... Pojebie mnie. Ale nie mam ochoty na jedzenie więc chyba jest całkiem git. Lecimy po 100h!
70 godzina fasta
Niby nie długo, ale nigdy w życiu nie czułam się jeszcze tak słabo. Nie mam siły się nawet podnieść i wstać. Cały czas czuje jakbym miała się zrzygać strasznie mi się w głowie ogóle kręci. Robiłam kiedyś takie długie... Co się stało czemu tak wyszło.. ale muszę pociągnąć chociaż tydzień
Update
Właśnie zaczęłam fasta, wsumie to zaczęłam w poniedziałek mija już 3 dzień. Zaczęłam mniej więcej o 00:01 w poniedziałek. Myślę że idzie mi całkiem nieźle. Mam straszne zachcianki ale nie poddaje się. Cel? Tydzień. A jak dam radę więcej? To na max
Ledwo zdawać klasę, kiedy przez prawie całe życie było się "złotym dzieckiem" to inny rodzaj bólu.
Potrzebuje więcej go-to sklepów po niskokaloryczne pierdoły! Typu jakieś batoniki, sosy, i inne takie
Na razie mam kilka
-dealz
-lidl
-biedronka
Jak macie jakieś możecie napisać w komentarzu byłabym wdzięczna!