O rewitalizacji, na przykładzie Łodzi (część 3)
Analiza artykułów na stronie Urzędu Miasta Łodzi pokazuje, że w zdecydowanej większości działań związanych z rewitalizacją (podpisywanie umów, uczestnictwo w konferencjach) ważną rolę odgrywa prezydent Łodzi Hanna Zdanowska. Jej osobiste zaangażowanie świadczy o tym, jak ważny dla niej jest cały program rewitalizacji (po części też naturalne jest to, że ze względu na pełnioną funkcję jest zobowiązywania do uczestnictwa w procesie i parafowania ważnych umów), co podnosi jego rangę i znaczenie. Przeciwnicy polityczni pani prezydent mogą jednak uznać to za zbijanie kapitału politycznego i „lansowanie się” w blasku zapowiadanych inwestycji. Każdy prezydent czy burmistrz chwali się jednak sukcesami i budowami, które zostały rozpoczęte bądź zakończone podczas jego kadencji. Taka jest specyfika polityki lokalnej, gdzie najważniejsze dla mieszkańców są działania modernizacyjne.
Można jednak odnieść wrażenie, że „projekty miękkie” – mniej spektakularne od remontów – są słabszą stroną programu rewitalizacji. Samo oddanie przedsiębiorcom lokalu do prowadzenia biznesu nie daje im gwarancji przetrwania. Na razie nie są też znane dokładne szczegóły tego typu przedsięwzięcia. Należy pamiętać, że lokale w starym budownictwie nie nadają się do każdego rodzaju działalności – zarówno swoim klimatem, jak i funkcjonalnością najbardziej pasują artystom i osobom działającym w biznesie „kreatywnym” – social media, projektowanie graficzne, agencje reklamowe. Rewitalizacja nie ma jednak dawać chleba, a bardziej środki na jego zakup – takie działania są odzwierciedleniem myślenia neoliberalnego, ale ciężko wymagać, by środki na rewitalizację trafiły do mieszkańców Śródmieścia w postaci zasiłków.
Rewitalizacja ma ożywić zaniedbane rejony i poniekąd ożywić samych mieszkańców, którzy dzięki niej mogą zmobilizować się do aktywności społecznej czy podjęcia pracy. Istotną kwestią jest też zakres współpracy z NGO bądź osobami prowadzącymi świetlice czy centra obywatelskie – stworzenie takiego miejsca jest znacznie prostsze niż jego utrzymanie. Świetlica może upaść, ponieważ zakończy się okres jej dofinansowania. Łódź nie będzie też zawsze otrzymywać ogromnej pomocy z środków unijnych. Patrząc realnie – tego typu działalność nie przynosi miastu zysków. Miasto musi ją wciąż wspierać i nie doprowadzić do jej wygaszenia, gdyż będzie to dowód na pewną porażkę programu rewitalizacji.
Olbrzymi projekt, wart ponad miliard złotych, miał dopełnić poprawiający się wizerunek Łodzi w Polsce i na świecie. Działania rewitalizacyjne łączyły się ze staraniami o organizację wystawy Expo 2022. Dla miasta byłaby to idealna okazja do promocji rezultatów projektu (jednocześnie sama organizacja wystawy tworzy nacisk na prowadzenie działań rewitalizacyjnych i przyspieszenie prac, by zdążyć z większością do 2022 roku) oraz powiększenia zysków z turystyki. Niestety, Łodź przegrała o kilka głosów z Buenos Aires.
Jednym z aspektów rewitalizacji, budzącym największe kontrowersje i dzielącym mieszkańców, jest podejście do polityki transportowej miasta. Łódź, wzorem zachodnioeuropejskich ośrodków, zaczyna preferować transport publiczny oraz ruch pieszy i rowerowy kosztem transportu indywidualnego, co budzi niechęć kierowców. Równocześnie osoby i organizację opowiadające się za zrównoważonym transportem są zwolennikami przyspieszenia działań ograniczających ruch samochodów w ścisłym centrum i krytykują inne działania miasta (np. rozbudowę dróg czy skrzyżowań – vide słynna dyskusja nad skrzyżowaniem Marszałków). Osoby nie popierające zwężania ulic, preferowania ruchu rowerowego czy zamykania dróg uznają te działania za szkodliwe, uznając, że mają one na celu zniechęcenie mieszkańców do wizyt w śródmieściu. Spór ten jest podgrzewany poprzez wtrącanie go w dyskurs polityczny. Działania rewitalizacyjne wpisują się w nową politykę transportową Łodzi – można rzec, że chodzi w nich także o oddawanie miasta ludziom, a nie samochodom.
Jednostka miejska powinna służyć przede wszystkim samym mieszkańcom. Faktem jest, że wiele osób jest bardzo przyzwyczajonych do jazdy samochodem (jest to też konsekwencja suburbanizacji i słabej oferty transportu publicznego oraz wieloletnich zaniedbań - vide zawieszenie kursowania tramwajów do Konstantynowa Łódzkiego czy Pabianic ze względu na fatalny stan sieci trakcyjnej i torowisk). Problemem posiadania samochodu jest konieczność tworzenia miejsc parkingowych, których brakuje przede wszystkim w najstarszych częściach miast. Ograniczenia ruchu pojazdów mogłyby spowodować, że część osób wybierze alternatywne środki transportu – co przyczyni się do poprawy warunków jazdy dla pozostałych kierowców. Nie ma co się oszukiwać – służby publiczne, dostawcy czy osoby wykonujący prace wymagającą przemieszczania się po całym mieście muszą korzystać z auta. Przy okazji tego typu debat ważne jest przedstawianie korzyści, a nie ograniczeń (Polacy nie lubią, jak się im coś zabiera, gdyż traktują to jako zamach na ich wolność) i odchodzenie od tematów ideologicznych.
Innym zagrożeniem, dostrzeganym przez naukowców przy analizie procesów rewitalizacji, jest zjawisko gentryfikacji. Gentryfikacja, nazywana czasem „uburżuazyjnieniem” polega na wymianie ludności na terenie śródmiejskim (nierzadko objętym działaniami rewitalizacyjnymi). Mieszkańcy o niskim statusie społecznym są zastępowani przez młodszych, bardziej zamożnych. Proces ten charakteryzuje „wymiana sąsiedztwa” i stopniowe zdobywanie przewagi przez zamożniejszych mieszkańców w określonej części miasta. Gentryfikatorami są osoby młode, kreatywne, wykształcone, ceniące sobie mieszkanie w śródmieściu ze względu na łatwy dostęp do rozrywki i realizacji swoich pasji; mają też chęć dokonywania przemian w swoim otoczeniu za pośrednictwem własnej działalności gospodarczej (tworzenie restauracji, galerii, sklepów – a na ich bazie wszelkiego rodzaju happeningów i wydarzeń typu: kiermasze, święta ulicy, warsztaty, imprezy muzyczne) bądź przynależności do NGO.
Gentryfikacja może prowadzić do uatrakcyjnienia 8 dotychczas zaniedbanych rejonów, wpłynąć na poprawę jakości życia danego obszaru, zmniejszyć rozwój patologii i przestępczości, zredukować liczbę pustostanów oraz kamienic wymagających modernizacji, a także wpłynąć na odpływ mieszkańców z centrum miasta na przedmieścia, co pozytywnie wpływa na ożywienie „serca miasta”. Wadą procesu gentryfikacji może być chęć tworzenia przez bogatszych zamkniętych enklaw, co prowadzi do wzniecenia konfliktu społecznego z dotychczasowymi mieszkańcami, nierzadko prowadzącymi do ich usunięcia z tego obszaru . Głośne ostatnim przypadki warszawskiej 9 „dzikiej reprywatyzacji” i działalność „czyścicieli kamienic” to godne potępienia, ale niezwykle często stosowane metody siłowej eksmisji.
Czy Łodzi grozi gentryfikacja i idące za nią negatywne skutki społeczne? Miasto bardzo chce – co widać po opisach i planach rewitalizacyjnych – by rejony objęte rewitalizacją stały się miejscem funkcjonowania biznesu czy bohemy artystycznej. Rozległość obszaru objętego przeobrażeniami sprawia, że trudno oczekiwać, by w przeciągu najbliższych kilkunastu lat przeszedł on potężną wymianę ludnościową; może jednak dojść do sytuacji, w której pewne ulice, rejony centrum Łodzi zostaną zdominowane przez przedstawicieli zamożniejszej części pokolenia Millenialsów. Działania władz powinny jednak dążyć do minimalizacji zjawiska ujednolicania ludności pod względem zamożności, tak by obie strony mogły czerpać wzajemne korzyści z kohabitacji.
Łódź potrzebowała rewitalizacji. Przeszła już pierwszą falę przemian – od kojarzenia miasta z biedą i przerażającymi aferami po dumę z bycia Łodzianianiem, Lodzermenschem, używania migawki i spożywania angielki. Wspominana z sentymentem, ale całkowicie nieprzystająca do współczesnych realiów Łódź Fabryczna zmieniła się tak, że zachwyciła nawet Cezarego Pazurę. Słynny film reklamowy wykorzystujący kwestię z filmu „Ajlawju” Marka Koterskiego pokazał nowy obraz miasta – bezkompromisowego, zmieniającego się na lepsze. Wielki projekt rewitalizacji Śródmieścia i kolejny etap budowy NCŁ ma na zawsze odpiąć z Łodzi łatkę upadłego miasta
Co jest plusem rewitalizacji? Wspomniane odpinanie łatki, ożywienie zdegradowanej przestrzeni, przywrócenie mieszkańcom nieużytkowanej przestrzeni, wstrzymanie suburbanizacji, zachęcanie mieszkańców do przebywania w centrum i poprawa jakości życia. To także promocja Łodzi na całym świecie. Projekt pod względem założeń urbanistycznych jest bardzo przemyślany; działania miękkie mają stworzyć szansę na ożywienie gospodarcze centrum i aktywizacje społeczną.
Wspominając o gospodarce, dochodzimy jednak do wad i wyzwań projektu rewitalizacji. Miasto tworzy jedynie miejsca dla działalności biznesowej i obywatelskiej – natomiast ich utrzymanie i działanie, czyli istota rewitalizacji, jest zależne od szeregu często nieprzewidywalnych czynników. Szumnie zapowiadane świetlice, restauracje czy punkty aktywizacji mogą za parę lat świecić pustkami, gdyż skończy się dofinansowanie bądź zabraknie pieniędzy. Władze muszą podjąć decyzję – czy maksymalizujemy wsparcie by uzyskać jak najlepsze efekty rewitalizacji, czy zostawiamy je pod prawidłami wolnego rynku? Minusem może być też rosnąca gentryfikacja, konflikty społeczne (kierowcy kontra aktywiści, dawni mieszkańcy centrum kontra gentryfikatorzy, mieszkańcy innych osiedli kontra mieszkańcy odnowionego centrum). Rewitalizacja to duże ryzyko finansowe – rozłożone jednak w czasie, ale jego podjęcie jest uzasadnione. Drugiej takiej szansy na gigantyczną odmianę oblicza centrum ze wsparciem finansowym z zewnątrz Łódź nie będzie już mieć







