Czemu co jakiś czas odczuwam dziwny dyskomfort związany z ta relacją, i to jakby nawet nie chodzi że jest cos źle bo mam wrażenie ze ja sama doprowadzam do tego. I ja wiem że on jest serio cudowny i nie mogłam trafić na lepszego przyjaciela ale pomimo czasu ile sie trzymamy razem ja dalej czuje że jest dla mnie zagadką nie do rozwiązania. I denerwuje mnie że ja dla niego też patrząc na niektore aspekty życiowe, ale kółko sie zamyka gdy przypominam sobie że ja sama dla siebie jestem zagadką. Mam teraz ochote napisac mu wszystko co myśle i czuje ale tego nie zrobie bo wiem że to nic dobrego nie wniesie a ja nie mam na tyle psychy żeby zrobić to na trzeźwo. Mimo że czuje sie przy nim mega komfortowo. Tak samo nie wiem na jakiej relacji jesteśmy i czy on jest szczery wobec mnie, bo mimo ze rozmawiamy o tym to ja nie potrafie tego przyjąć do swojej świadomści co też jest dość irytujące.
















