
Love Begins
trying on a metaphor
Mike Driver

if i look back, i am lost

Discoholic 🪩

Andulka
hello vonnie
No title available

祝日 / Permanent Vacation

shark vs the universe
taylor price
Alisa U Zemlji Chuda

JVL
todays bird

Janaina Medeiros
h
Monterey Bay Aquarium

JBB: An Artblog!
sheepfilms
he wasn't even looking at me and he found me

seen from United States

seen from Portugal

seen from United States
seen from United Kingdom
seen from United States
seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from United Kingdom
seen from United States
@bywalo-lepiej
To już nieistotne, ile razy chciałam odpisać, ale Ty nie napisałeś. Ile razy chciałam odebrać, ale Ty nie zadzwoniłeś. Ile razy chciałam popatrzeć w Twoje oczy, ale Ciebie po prostu nie było.
amortencje
Ciebie prawie już nie ma
Nie interesuje mnie jak zarabiasz na życie. Chcę wiedzieć, za czym tęsknisz i o czym ośmielasz się marzyć, wychodząc na spotkanie tęsknocie swego serca. Nie interesuje mnie, ile masz lat. Chcę wiedzieć, czy dla miłości, dla marzenia, dla przygody życia zaryzykujesz, że wezmą cię za głupca.
Patrz tyle lat, nic się nie zmienia
browary w dłoniach, jointy w zębach, miłość w burdelach
“Jak spadniesz zobaczysz jak jest na dnie. Ja też tam bywałem”
-Pezet
“Ciągle piję, palę te gibony Nie jestem trzeźwy, jestem porobiony”
— BEKA KSH - TIRIRIRI PIRIRIRI
“Ja to chętnie napiłbym się kawy, ale wszyscy myślą, że ja tylko tą wódę, no i stawiają, a ja nie mam śmiałości, żeby im odmówić.”
—
Nafurana szczęściem prosiła o więcej
“Dziwne jak ostry język idzie w parze z tępym umysłem.”
— (via justhimblr)
Ale Cie kurwa kocham
Nikt nie prosi o to aby być uzależnionym od narkotyków, od czegoś co sprawia, że czujesz się lepiej.
Post Malone
“Chcemy się wyniszczyć”
—
jesteśmy młodzi, mamy wszystko na wyciągnięcie ręki, a wybieramy szlugi
tak naprawdę, to dopiero przy Tobie byłem w pełni szczęśliwy i nie miałem ochoty rozkurwić wszystkim głów
Potrzebuje dobrego adwokata, bo wjebałem się w niezłe szambo. Niech ta historia będzie przestrogą dla Was.
Ostatnio nie szło mi w robocie i trochę w życiu – wiadomo zdarza się. W piątek postanowiłem, że zarzucę sobie kwasa tak po prostu, żeby się odstresować czy chuj wie co. Czytałem gdzieś, że to pomaga na depresje i jakieś takie inne zjebane gówna. Wiadomo podszedłem do tematu dosyć solidnie i najpierw przeglądnąłem te wszystkie fora o tym jak brać, ile brać, skąd brać i w jakich okolicznościach. Krótko mówiąc zajebałem kwasa i poszedłem posiedzieć do parku. To była najlepsza miejscówka jaka przyszła mi do głowy, bo zawsze zieleń działała na mnie odstresowująco.
W parku jak to w parku kilka starych bab, dwa dziadki grające w warcaby, psy od czasu do czasu srające na trawnikach ogólnie nic ciekawego. Siedzę tak sobie na ławce i gapie się w niebo, nagle słyszę jakiś szmer. Odwracam łeb, a tam kurwa małpa. Obstawiałem, że orangutan, ale daleko mi do zoologa. Był całkiem duży. Oglądałem kiedyś na Discovery program w którym mówili żeby lepiej nie patrzeć się małpom w oczy, bo wtedy niby je wyzywasz na pojedynek, a ja raczej jestem lamusem w tych sprawach. Do tego kurwa przecież nie będę się bił w parku z małpą, bo przypał po całości. Nie wspominając już o tym, że właśnie brałem LSD. Więc przez pierwsze 5 minut postanowiłem udawać posąg jednocześnie gapiąc się w ziemie z nadzieją, że po prostu sobie pójdzie. No ale chuj małpa dalej gapiła się na mnie jak pojebana. Trwało to jeszcze z 10 minut, wreszcie nie wytrzymałem i mówię do niej po dżentelmeńsku „na chuj się gapisz kurwa?”. Małpa nagle nachyla się nad moim uchem (w pierwszej chwili myślałem, że mnie ujebie albo coś) i szepcze „potrafię mówić”.
JA JEBIE! Czaicie to kurwa? gadająca kurwa małpa! Po pierwszym szoku mówię do niej, „no dobra, ale czego ode mnie chcesz?”, a ona „chcę się dzisiaj ostro zrobić, alko, dragi, cokolwiek”.
No to mówię sobie jebać to w końcu niecodziennie spotyka się gadającą małpę, ale żeby nie było przypału to wezmę ją na chatę i tam coś zapodamy. Long story short jesteśmy u mnie i po krótkim remanencie wyszło na to, że jedyne co mi zostało to kartonik kwasa. Skąpcem nie jestem, całe życie przyświecała mi zasada mi casa es su casa, więc po prostu zapodałem małpie kwasa. To się okazało być dosyć chujowym pomysłem, bo małpa zamiast wychillować wpadła w jakąś furie i zaczęła wypierdalać mi szklanki z kuchni. Szafka po szafce, cały asortyment lądował albo na podłodze, albo po prostu napierdalała nim o ścianę. Nie wiedziałem jak tą sytuacje załagodzić, a jakby tak dalej poszło to kurwa miałbym na głowie remont generalny. W pewnym momencie naszła mnie myśl, żeby po prostu małpę przekupić. Mówię do niej „ej kurwa chodźmy do sklepu walniemy po kilka browców”. Małpa przez chwilę analizowała moją propozycję, aż w końcu ustała przed drzwiami i mówi „chodźmy”. Oczywiście przy okazji zajebała mi koszulkę reprezentacyjną Lewandowskiego. Muszę przyznać, że niecodzienny to był widok, gadająca małpa w koszulce piłkarskiej.
Jesteśmy w żabce. Od razu na wejściu mówię do ekspedientki, że cokolwiek ta małpa sobie wybierze to ta ma jej to dać – ja płacę. Małpa od razu skoczyła do lodówki z browarami i zaczęła je żłopać duszkiem, jeden po drugim. W między czasie ekspedientka obcinała mnie co chwilę spod lady, ale jebać to. Wtedy po prostu myślałem, że zazdrości mi gadającej małpy.
Nie trwało to długo i małpie znowu włączył się agresor. Żabkowy asortyment zaczął latać po sklepie z prędkością światła. Krzyczę do niej „uspokój się kurwa małpo”, ale na nic to się zdało. Jak oglądaliście kiedyś kurwa filmy przyrodnicze to wiecie, że te małpie długie, muskularne łapy są po prostu stworzone do ciskania przedmiotów. Aktualny krajobraz w żabce przypominał początkowe sceny z Szeregowca Ryana. Ostatnie co pamiętam to to, że dostałem czymś ciężkim w łeb, a w tle słyszałem jakąś rozmowę telefoniczną.
Budzę się następnego dnia w areszcie. I tutaj przechodzimy do sedna problemu.
To nie była jebana małpa tylko dzieciak opóźniony w rozwoju. Kumacie kurwa wziąłem z parku dzieciaka z zespołem downa i dałem mu kwasa, a potem zabrałem go do żabki, żeby się najebał browcami. Teraz mam kurwa na koncie kilka zarzutów od porwania, po rozprowadzanie narkotyków – ja jebie. Póki co wpłaciłem kaucje, ale adwokat mówi mi, że nie wygląda to najlepiej.
Tutaj pytanie do was czy możecie polecić jakiegoś adwokata do tych spraw? Na co grać, na niepoczytalność?