Sw 54
Cw 47
Gw 45
Ugw 40
🤞🏼🤞🏼

roma★
hello vonnie
occasionally subtle
Cosimo Galluzzi
NASA
One Nice Bug Per Day
taylor price
Three Goblin Art
d e v o n
Game of Thrones Daily
noise dept.

★
Keni

Discoholic 🪩

PR's Tumblrdome
Show & Tell

Andulka

#extradirty

祝日 / Permanent Vacation
Misplaced Lens Cap

seen from Romania
seen from Türkiye
seen from United States
seen from Russia

seen from Poland

seen from United Kingdom
seen from United States
seen from United States

seen from United States
seen from United Kingdom
seen from United States

seen from Mexico
seen from United Kingdom
seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from Indonesia
seen from United States
@ciasteczo
Sw 54
Cw 47
Gw 45
Ugw 40
🤞🏼🤞🏼
Jak oduzależnić się od telefonu?
Zgadnijcie kto znowu nawpieprzal się naleśników z twarogiem i kajmakiem
Przysięgam że to jest jedzenie na którym nigdy nie mogę się pohamować. W dodatku zjadłam pół opakowania kajmaku tak po prostu samego bez niczego…
Rano na wadze zobaczyłam 1,5 kg mniej niż ostatnio, a wieczorem wpychałam w siebie suchy chleb do porzygu. Jak ja kocham swoje dwa oblicza życia 🥰
Wracają naprzemienne ataki paniki i totalna wewnętrzna pustka z brakiem poczucia czegokolwiek
Od pewnego czasu mam wrażenie, że staram się jeść „normalnie”, a się przejadam i mnie wiecznie brzuch boli. Nie liczę paru wyjątków jakiegoś wieczornego obżarstwa, ale tak ogólnie. Nawet dzisiaj nałożyłam sobie połowę mniej obiadu niż mama i jakoś zjadłam całość, żeby nie było, bo rodzice już nie raz mnie anorektyczką nazwali (jakby xdd?). Najlepsze jest to że w połowie jedzenia byłam już najedzona ale że było jeszcze na talerzu to zjadłam do końca. To jest mój tak głupi nawyk z dzieciństwa, żeby zjeść wszystko i odstawić pusty talerz… Dopiero jak wstałam od stołu to zdałam sobie sprawę jak ja się przejadłam i jak strasznie brzuch mnie boli. Nienawidzę obiadów. Po prostu zawsze muszę zjeść za dużo a potem się tak okropnie czuję. Nie mam pojęcia co z tym zrobić. Może będę jeść np połowę tego co będzie na talerzu, ale właśnie dla mnie to jest głupie bo przecież mogę sobie mniej nałożyć i tyle, żeby potem nie marnować.
Chodzenie w jeansach w rozmiarze 32 jest niesamowite🥰
Siostra zrobiła placki słodkie na kolację, mama się wkurzyła na mnie i powiedziała że mam z nimi zjeść, skończyło się napadem totalnym
Normalne że codziennie jem dosłownie takie samo śniadanie? Myślę że tak haha
19.05
Zjedzone~ok 1000 (tata robił obiad i tak niezbyt wiem ile to mogło mieć 💔)
Spalone~400
Od rana mi zimno, chyba znowu jakieś przeziębienie mnie bierze, chociaż w ostatnim czasie to nie pamiętam kiedy całkowicie zdrowa byłam.
Zjebałam kartkowe z francuskiego i chyba się pożegnam z 6 na koniec roku, no ale cóż. Ostatnio mam totalnie wyjebane już w to wszystko i tylko na wakacje czekam, więc może to po części dlatego. Jutro mam egzamin z fortepianu w muzycznej, na którym też już mi nie zależy ale na luzie zdam xd. Nawet jestem w szoku, że dzisiaj się do tych utworów przyłożyłam.
Z takich innych rzeczy to złamałam słuchawki nawet nie wiem w jaki sposób.4 lata ze mną przeżyły, wszystkie spacery na których mnie ulewa złapała, nieraz były totalnie mokre, a tutaj dzisiaj je po prostu zdejmowałam i mi się złamały. No świetnie. Znaczy no nadal działają tylko nie da się ich założyć 🙄. Chyba że taśmą izolacyjną je na razie prowizorycznie skleję xd.
Z innej beczki. Mam pewnie dylemat, a chodzi o grila u przyjaciółki. Powiedziała mi, że mogę przyjść i ogólnie to jestem tam mile widziana ale żebym się zastanowiła czy napewno chce tam pójść. Stwierdziła że to totalnie moje towarzystwo nie będzie (przyjdzie koło 25 osób…), dużej większości ludzi w ogóle nie znam, no i żeby się nie skończyło tak że będę siedzieć sama i z nikim nie pogadam. Nie wiem co chciała powiedzieć przez to, że to nie moje towarzystwo, ale nie wiem znowu co o tym myśleć. Trochę mam wrażenie, że nie do końca może mnie chcieć tam. Z drugiej strony to nie wiem czemu miałabym się wśród tych ludzi nie odnaleźć. Czy serio każdy mnie traktuje jako tą dziwną i inną? Myślałam, że pójdę na tego grilla i ewentualnie jak faktycznie będzie tragicznie to coś wymyślę i do domu wrócę. Ale naprawdę głupio mi z tym, bo kiedyś wszystko robiłyśmy razem, jak z kimś innym wychodziłyśmy to też razem, a teraz ona sobie znalazła jakiś znajomych i twierdzi że to totalnie nie moje towarzystwo.
Mam dość, za dużo o tym myślę
Zjadłam na obiad pierogi z owocami i do tego placka ziemniaczanego smażonego na oleju. Po prostu mnie zabijcie. No ale skoro już tata zrobił to co ja miałam powiedzieć 🙄
Do końca dnia już chyba nic nie zjem
18.05
Zjedzone~520
Spalone~320
Wróciłam do domu po 19 ze strasznym bólem głowy, ale przecież trzeba naukę ogarnąć i chemia się sama nie zrobi, więc wleciała kawa, czego nie popieram chyba bo wlewam w siebie więcej kofeiny niż czegokolwiek innego. Jednak wcale się nie mogłam nad książkami skupić, więc wyszłam z przyjaciółką kroki ponabijać i zrobiłyśmy z 7 km. Ogólnie to szkoła muzyczna mnie wykańcza, ci nauczyciele są pierdolnieci, za chwilę egzaminy a ja nic nie umiem i nawet nie jestem tym przejęta. Szczerze to nawet mogłabym je oblać. Ale jeśli chodzi o liceum to tak się fatalnie czuję z tym, że nie potrafię już utrzymać takiej średniej jak chociażby w tamtym roku…
Na śniadanie zjadłam maślankę owoce leśne (nowa miłość, ale dużo kcal💔) z chia i jabłkiem. W sumie razem 250.
W szkole zjadłam arbuza, a później wypiłam kefir czyli 270 kcal.
Ogólnie to znowu wracam do takiego stanu rzeczy, gdzie zamiast jeść kolację to wychodzę na spacer. Uwielbiam to.
Nic więcej się dzisiaj nie działo ciekawego.
Chudej nocki💗
17.05
Zjedzone~1200
Spalone~50💔 zabijcie mnie
Wieczorem byłam bliska zjedzeniu całej lodówki, ale poszłam się umyć, zaparzyłam rumianek i już leżę w łóżku, więc się udało powstrzymać. Nie wychodziłam dzisiaj z domu prawie wcale, pół dnia przespałam i ogólnie czuję się jak wrak. Na jutro mam już zaplanowane jedzenie (żeby nie robić fasta i by napadu nie było), a wracam do domu koło 19 dopiero i myślę że wtedy już nie będę kolacji jeść.
Dzisiaj jak tata robił nam kanapki z jajkiem, to sobie układał plastry jajka, tam gdzie było żółtko, a mi praktycznie samo białko. Od paru dobrych lat też wie, że nie jem masła ani majonezu, więc też tego nie użył. Dał mi jedynie jajko, pomidora i szczypiorek. Ogólnie lovki tatuś❤️🩹
Jeśli jeszcze o tatę chodzi to się dziwnie jakoś zaczął martwić o mnie chyba. Siedzieliśmy przy stole i on takie, że ewidentnie czymś mam głowę nabitą i jestem strasznie przygnębiona. Jak mu powiedziałam, że nic mi przecież nie jest to potem przez resztę dnia się podśmiewywał, że mam problem i mu powiedzieć nic nie chce. Ogólnie tata to chyba mój najlepszy przyjaciel, ale czasem się zaczynam tego bać, że dwa słowa za dużo do niego powiem…
Nic nie umiem na jutro do szkoły, nic mi się już nie chce i jedyne o czym marzę to zniknąć dosłownie. Mam tak strasznie wywalone już we wszystko, że aż siebie nie poznaję. Zawsze byłam tą idealną dziewczyną, wzorową uczennicą, codziennie rano rozciąganie, skincare, prowadzenie dziennika (no dobra, znowu się po prostu tutaj przeniosłam), robienie estetycznych notatek, wyjścia ze znajomymi i tym podobne. A teraz nic z tego mi się nie chce i mogę całymi dniami spać, grać na gitarze i spacerować, ale tylko wtedy gdy ładna pogoda, bo inaczej też mi się nie chce. Zrobiłam się tak strasznie leniwa, ale tłumaczę sobie, że to przez problemy z migrenowymi bólami głowy (już niedługo idę do szpitala i mam nadzieję że to się skończy🤞🏼).
Poczytam jeszcze książkę i idę spać.
Chudej nocki💗
Znowu się zjebało. Miałam zacząć fasta, ale przecież niedziela dzisiaj. Tata jest w domu i śniadanie już zrobił (z tego się jeszcze jakoś bym dala radę wymigać), a później idę na obiad do babci, gdzie choćby świnie latały, to już tak łatwo nie będzie. Teraz nie wiem co robić. Albo zacznę znowu fasta dzisiaj wieczorem, albo jak @10dust01 może po prostu będę się jakiejś diety trzymać. Nie mam w sobie za grosz dyscypliny i aż się zastanawiam jak parę lat temu potrafiłam codziennie nie przekraczać 300kcal nie mając wcale napadów przy tym.
Jeszcze w środę mam egzamin, do którego o dziwo coś tam umiem.
Dodatkowo muszę bardziej dupę spiąć, żeby nadrobić materiał z biologii i chemii, bo trochę w tyle zostaję, a matura sama się przecież nie zda, prawda 🥹
Może ktoś ma jakieś fajne diety do podrzucenia, to z chęcią przygarnę 🥰
Jebie mnie to wszystko, zaczynam właśnie fasta i serio już nie obchodzi mnie co sobie rodzice czy znajomi pomyślą. Jestem tak obrzydliwa, ze ciągnę go dopóki nie zemdleję.
Żeby z tego nie wypaść to może będę wstawiać jakieś update czy coś takiego, bo serio próbowałam „normalnie” jeść, a i tak się kończy napadami i straszną ciężkością na żołądku. Normalnie czuję jak mnie żebra rozpierają.
I chuj, miło było, a skoczyło się bingem
Jestem nudna, nielubiana, dziwna, niepasująca do otoczenia i każdy ma mnie za jakiegoś ufoludka. Nigdy nie znajdę znajomych, którzy zrozumieliby mój tok myślenia, którzy pojęliby co mnie uszczęśliwia i jak uwielbiam spędzać czas. Lubie życie w „samotności”, choć inni nazywają to egoizmem. Lepiej czuję się samej niż wśród ludzi i to cała filozofia.