I co było dalej?
Tu zaczynają się moje słowa, jeśli już Cię znudziłem to możesz przestać czytać, zapewne możesz mieć gówniane pojęcie lub po prostu być niewierzącym, ale w końcu po coś to czytasz. Moim skromnym zdaniem, w obecnej chwili nawet nie jestem pisarzem po prostu stukam w klawiaturę z potrzeby serca i tu wszystko się zaczęło. „Cząstka Boża” to nic innego jak miłosierdzie, innymi słowy mówiąc, jeśli dziecko prosi rodziców o zabawkę lub o coś słodkiego to jest grzeczne i jest takim dobrym dzieckiem. Zaś, gdy już tę zabawkę lub słodkość dostanie to wraca do swojej natury, ta właśnie słabość to, że robimy coś dla ukochanej osoby to jest ta cecha wspólna z Bogiem. Sam się dziś zastanawiałem i modliłem, trochę głupio to brzmi, ale starałem się wyobrazić sobie jak takowy Bóg może to odbierać, czy właśnie tak? Ze my się modlimy czegoś chcemy i jak już to dostajemy to znów o nim zapominamy. Sytuacja może się powtórzyć lub nie, może ktoś powiedzieć, że to przypadek lub zrządzenie losu, ale mi się przestało tak wydawać. Ilekroć miałem źle w życiu ilekroć potrzebowałem pomocy gdzieś tam się modliłem, po cichu, czasem głupio mi było, bo skoro w niego nie wierzyłem lub samego siebie okłamywałem to po co to robiłem? No właśnie, a potem jakoś z tego wychodziłem, bo się wszystko ułożyło lub po prostu sam jakoś sobie też pomogłem.











