shayna #1
- Kacper, ale ja nie chcę! - mruknęłam zdenerwowana, kiedy mój brat jechał w stronę domu któregoś ze swoich kolegów.
- Nie marudź, Wiktoria. - Przewrócił oczami. - Dobrze wiesz, że muszę polecieć do Londynu, a z tobą nie ma kto zostać.
- Mam osiemnaście lat - fuknęłam, zakładając ręce na klatce piersiowej.
- Masz wciąż siedemnaście - poprawił mnie.
- Tylko przez pół roku - jęknęłam, po czym uderzyłam jego ramię.
Cóż, może opowiem coś o sobie? Nazywam się Wiktoria Sikorska, mam prawie osiemnaście lat, włosy w kolorze jasnego brązu i niebieskie oczy. Rok temu moi rodzice jechali po mnie i już nigdy nie wrócili, ponieważ zginęli w wypadku, a ja zostałam pod opieką brata, który wtedy był już pełnoletni. Bardzo mi ich brakuje, ale nic na to nie poradzę.
Kacper, czyli mój "kochany" braciszek wyjeżdża do Anglii, więc ja muszę zamieszkać na jakiś czas z jego przyjacielem, którego nigdy nie widziałam na oczy.
- Nie chcę tu być - powiedziałam.
- To już nie mój problem - odgryzł się, a następnie zadzwonił dzwonkiem.
Po jakiejś minucie otworzył nam chłopak. Miał brązowe włosy i czekoladowe oczy, jego twarz zdobiło kilka uroczych pieprzyków. Ubrany był w dżinsową koszulę i czarne dżinsy, przez co wyglądał niesamowicie. Przyznaję, mam słabość do chłopaków z brązowymi oczami oraz do koszul.
- Hej, ty pewnie jesteś Wiktoria. - Uśmiechnął się szeroko.
- Jestem Janek, wejdź.
- To ja spadam - odezwał się Kacper, po czym pocałował mój policzek i odszedł w stronę klatki schodowej.
- Nienawidzę cię! - zdążyłam jeszcze krzyknąć, zanim zniknął za ścianą.
Przeniosłam wzrok ponownie na chłopaka, który uchylił drzwi, zapraszając mnie tym samym do wejścia. Chwyciłam za rączkę mojej walizki i pociągnęłam ją na ganek. Zdjęłam buty i odwróciłam się do bruneta, który przyglądał mi się z ogromnym uśmiechem. Do tej pory myślałam, że uśmiech od ucha do ucha to tylko metafora, jednak on szybko zmienił u mnie to wrażenie.
- Dlaczego na mnie patrzysz? - Westchnęłam w końcu.
- Oh, przepraszam - szybko powiedział i położył prawą dłoń na swoim karku. - Zaprowadzę cię do twojego pokoju.
Okazało się, że to nie jest wcale aż tak daleko. Trzeba było przejść przez salon, a później był korytarz z trzema drzwiami. Moimi okazały się te pierwsze. Pokój urządzony był w kolorach czarno-białych, jednak nie był przygnębiający.
- Za piętnaście minut będzie kolacja, do kuchni wchodzi się przez salon - powiadomił mnie, po czym zostawił mnie samą.
Postawiłam walizkę obok szafki, po czym usiadłam na łóżku, które okazało się niebywale miękkie, więc położyłam się na nim. Po około pięciu minutach leżenia wstałam i ruszyłam do kuchni, gdzie znalazłam Jasia, który smażył coś przy kuchence i kręcił tyłkiem do piosenki w radiu, podśpiewując pod nosem. Zachichotałam i usiadłam przy stole, czym zwróciłam na siebie uwagę.
- Ładnie śpiewasz. - Uśmiechnęłam się, wbijając w niego wzrok.
- Dzięki - powiedział, spuszczając głowę w dół, a ja mogłam przysiąc, że widziałam, jak się zarumienił.
- Opowiedz mi coś o sobie - poprosiłam, kiedy usiadł naprzeciwko mnie.
- Okej, więc nazywam się Jan Dąbrowski. Mam dziewiętnaście lat i trzech starszych braci. Zajmuję się nagrywaniem filmików i tak dalej, czyli ogólnie to jestem YouTuberem. Twoja kolej.
- Jestem Wiktoria Sikorska, ale to już pewnie wiesz. Moim bratem jest Kacper, który pewnie opowiadał ci o mnie, ale nigdy nie mówił mi nic o tobie. Mam prawie osiemnaście lat i to chyba tyle. Nie zajmuję się niczym, lubię robić zdjęcia i śpiewać.
- Nie opowiadał wcale aż tak dużo, a teraz jedz - zaśmiał się i wskazał talerz z jajecznicą, który stał przede mną, a ja zauważyłam go dopiero teraz.
- Już jem, nie martw się - powiedziałam ze śmiechem i chwyciłam widelec, nabijając na niego porcję jedzenia.
Pięć minut później, kiedy oboje skończyliśmy jeść i włożyliśmy nasze talerze do zmywarki, udaliśmy się do salonu i usiedliśmy na kanapie, aby porozmawiać. Niestety, między nami zapadła niezręczna (przynajmniej dla mnie) cisza, podczas której on wpatrywał się we mnie, a ja chowałam twarz za swoimi włosami.
- Nie zakrywaj się, proszę - powiedział, po czym przysunął się bliżej mnie.
- Mhm - mruknęłam jedynie w odpowiedzi.
- Hej, nie musisz się mnie wstydzić - odezwał się uśmiechnięty i położył swoją dłoń na moim policzku, czym zmusił mnie do popatrzenia na niego.
- Jesteś piękna, nie wiem, dlaczego się zasłaniasz.
- Cytujesz One Direction - zaśmiałam się, unosząc głowę.
- Czyli Directioner? - posłał mi uroczy uśmiech.
- Nie, po prostu lubię ich muzykę i oczy Nialla - zachichotałam.
- Pójdę już spać.- Łazienka jest obok twojego pokoju - powiadomił mnie - dobranoc.
- Dobranoc, Janek - powiedziałam, a następnie pocałowałam jego policzek.
Gdy odchodziłam, kątem oka zobaczyłam jak stoi niczym wmurowany w podłogę z szeroko otwartymi oczami i buzią. Hm, wyglądał jak karp wigilijny. Uśmiechnęłam się pod nosem i weszłam do mojego pokoju.







