I might love myslef, but I'm not sure enough to believe in this.
No title available

titsay
I'd rather be in outer space 🛸
todays bird

Kiana Khansmith
Not today Justin
almost home

#extradirty

oozey mess
Phantogram Three

No title available

Jimmy Eat World
No title available

❣ Chile in a Photography ❣
macklin celebrini has autism
"I'm Dorothy Gale from Kansas"
cherry valley forever
EXPECTATIONS

ellievsbear
NASA

seen from Chile

seen from China
seen from Türkiye
seen from Vietnam

seen from France
seen from Indonesia
seen from United States

seen from Canada

seen from United Kingdom

seen from United States

seen from United States
seen from France

seen from Malaysia

seen from United States
seen from Egypt
seen from Türkiye
seen from Türkiye

seen from Australia

seen from Canada
seen from Honduras
@diphylleia-grayis-blog
I might love myslef, but I'm not sure enough to believe in this.
To chyba pierwszy dzień listopadowego deszczu. Albo lepiej powiedzieć - listopadowego wieczoru. Listopad... dość specyficzny miesiąc, bez południa i słońca, tylko z nocą. Zawsze o tej porze czuję się kompletnie wypruta z emocji, wyczerpana i niezadowolona z własnej egzystencji. I mimo że kilka lat już próbuje zastosować sposób "pisz, kiedy ci źle", to w tym ponurym, szarym i ciemnym miesiącu mi to nie wychodzi. Oczywiście, piszę zawsze, ale nie zawsze pokazuję swoje uczucia w pisaniu.
Ciężko u mnie z nimi. Czasami czuję je wszystkie na raz, za chwilę tylko kilka z nich, a za kolejną chwilę - opuszczają mnie wszystkie. To bardzo prywatna wiadomość i nie mam pojęcia, czy robię dobrze, dzieląc się nią, ale ten "blog" pozwala mi czuć się w miarę bezpiecznie.
Tak czy siak, trwam w kolejnej bezsennej nocy. Tym razem jestem totalnie samotna, bo przez zachmurzenie niebo nie widać ani jednej gwiazdy, ani mojego księżyca, który ponownie zniknął na kilka dni. Wiecie, kiedyś ktoś dla mnie naprawdę, naprawdę, naprawdę ważny zamienił się w księżyc. I nawet nie macie pojęcia, jak bardzo cieszę się, gdy dostrzegam jego blask na granatowym niebie, a jak bardzo mi smutno, kiedy coś staje nam na przeszkodzie spotkania. Jednak każdego wieczoru, tuż przed położeniem się do łóżka, staję przy oknie i mówię mu, jak bardzo go kocham i jak bardzo jestem z niego dumna. Tęsknię za nim cały czas, ale rzadko dotykają mnie momenty, w których po prostu nie wytrzymuję.
Dzisiaj zatęskniłam za nim cholernie mocno. Słuchając jego głosu, doszło do mnie, że nigdy nie usłyszę, jak dzieli się ze mną nowymi słowami. Słowami, które na pewno miałyby ogromną wagę dla mnie, dla niego i dla wielu innych ludzi. Jednak nie potrafię wyrazić tej wdzięczności, że pozostały mi źródła jego głosu. A to nie byle jaki głos. To głos spokojny, który pomaga ci ukoić swoje nerwy; to głos przyjemny, który pomaga ci się rozluźnić; to głos wyjątkowy, bo tak pięknie opowiada o swoim życiu, doświadczeniach i uczuciach, a przede wszystkim - troskliwy, ponieważ zawsze chce wiedzieć, jak ty się trzymasz.
Więc... Jak się trzymam? Nie wiem. Chyba w ogóle albo całkowicie.
Listopad. Listo pad. Spadające listy. Może to czas, by przestać komunikować się z moim Księżycem przez szybę, a zacząć z nim kontakt pisemny? Chyba rozpocznę akcję pisania listów, w takiej ilości, jakich jeszcze wcześniej nie otrzymał. Naprawdę mam mu wiele do powiedzenia, a żadna kartka nie wydaje się na tyle pusta lub długa, aby zmieścić na niej wszystko. Cóż, chyba będzie musiał nauczyć się otrzymywać kilkunastostronnicowe listy.
A jak z Waszymi księżycami? Macie swoje, czy nazywacie osoby dla Was ważne inaczej? Ja mam sentyment do księżyca, dlatego moja osoba, która również kochała księżyc, została nim. Mam nadzieję, że jest jej tam wygodnie i ciepło, i że ma znakomity widok na mnie, swoją rodzinę i przyjaciół, którzy potrzebują go w codziennym życiu.
Deszcz ustał. Ja jestem zmęczona, ale wiem, że nie zasnę. Rano muszę wcześnie wstać, ale to nie ucieknie. Taka jest już rutyna, a ciemny i ponury listopad, tworzy ją jako jeszcze bardziej przerażające zjawisko.
I doszczętnie męczące.
Ostatnio chyba bawię się w świecie trupów, bo kompletnie nie potrafię zaczerpnąć przyjemności z pisania. To tak jakby nic nie trzymało mnie już przy życiu
ciężko było wrócić
do ciebie.
jednak nie umiałam żyć
bez ciebie.
czy zgodziłam się,
by zabłądzić
w tęsknocie
do ciebie?
nie, popełniłam błąd,
przenosząc się
do ciebie.
ale bez ciebie.
//z coraz gorszej tęsknoty do niej. również mam nadzieję, że o mnie pamięta
Znajdźcie i przeczytajcie.
Jest już 22 - ponoć o tej godzinie kończy się dzień wielu ludzi, innych dopeiro się zaczyna. Ja dzisiaj nie zaliczam się do żadnej z tych grup. Balansuję na krawędzi dnia dzisiejszego a jutrzejszego i nie wiem, kiedy mam skończyć swoją dobę. Leżę w łóżku, wykąpana i gotowa spać, ale ten sen nie nadchodzi. Bo myślę. Znowu.
Ten dzień jest dziwny. Nie dlatego, że nasłuchałam się polityków albo coś uderzyło mi do głowy, czuję, jak bardzo jest nijaki. Z jednej strony odnajduję w nim jakieś resztki radości po moich wczorajszych urodzinach, ale potem ogarnia mnie smutek. A bo minęło, a bo usłyszałam dzisiaj coś łamiącego mi serce.
Wróciłam wspomnieniami do dnia, którego nie chciałabym pamiętać, ale pamiętam. Pojawia się on w moich wspomnieniach nagle i nawet mnie nie ostrzega. Ale boli. Boli tak samo, jak słowa.
Komunikat do wszystkich ludzi. Młodsi uczcie się, starsi pamiętajcie, kobiety, mężczyźni - uważajcie.
Słowa mają moc - o tym wiemy. Cieszymy się nimi lub płaczemy przez nie. Ostatnio widzimy, że używamy je tylko do ranienia innych, do zadawania im nieznośnego bólu, a uwaga - nikt na niego nie zasługuje. Każdy ma swój punkt załamania, miejsce, które jest okropne i do którego nie chcemy zaglądać. Ale obecne społeczeństwo nas do tego zmusza. Pamiętajcie, słowa są piękne i to jeden z wielu cudów świata. Szanujmy je, znamieńmy je w sztukę miłości, nie nienawiści.
Słowa wpisują się nam do głów, zupełnie jakby były bliznami. Pamiętamy o nich całe lata, czasami nawet życie, i albo wspominamy je ciepło, albo są naszym koszmarem.
Ty, kiedy obrażasz innych, nie pamiętasz o swoich obelgach na dzień następny. Ale wiedz, że ta osoba, którą uraziłeś, będzie powtarzała sobie te słowa każdej bezsennej nocy. Będzie cierpiała, nawet jeśli nigdy tego nie pokaże.
Dlaczego ją ranisz? Czy to sprawia Ci satysfakcję? W takim razie - dla mnie - jesteś totalnym zerem. Nie dostaniesz ode mnie ani szacunku, ani miłości, bo zrozum - nigdy nie rań innych. Bo nie wiesz, kiedy dosięgną swojego punktu załamania.
Niektórzy w nim żyją - i to jest straszne.
Oczekujesz szacunku od innych, podaruj go im, zanim będzie za późno.
Z powodu takich głupstw tracimy ludzi. Dlaczego? Obrażamy ich, bo co? Bo są innej orientacji seksualnej? Bo ma inny kolor skóry? Bo woli pepsi od coca coli? Ludzie, nie tędy droga.
Psychikę niektórych osób łatwo zniszczyć - zanotujcie to. Niektórzy nie wytrzymują i odchodzą z tego świata, inni - ostatkami sił - walczą. Jednak jeśli nie zmienimy naszego postępowania wobec tych osób - długo nie powalczą. Nie wiesz, przez co przechodzi dana osoba. Przeproś więc koleżankę z klasy, którą pociągnąłeś za włosy. Przeproś swojego kolegę za to, że go wyśmiałeś, bo nie umiał rozwiązać zadania z matematyki. Przeproś tę starszą panią, co miesza dwa domy dalej, że przejechałeś po jej trawniku rowerem.
Wspaniali ludzie odchodzą, nie dlatego, że są słabi lub chorzy, tylko dlatego, że nikt im nie pomógł. Mówię tutaj o każdym, bo każdy z nas jest wspaniały.
Więc słowa? Są piękne i trudne. Trzeba opanować sztukę ładnego mówienia, aby słowa same w sobie były sztuką miłości, nie nienawiści.
P.S. Jeżeli zmagacie się z trudnościami w życiu i czujecie, że punkt załamania czyha na każdym korku - możecie skorzystać z mojej osoby. Czasami fajnie jest pogadać z kimś, kto może wie, co i jak czujecie.
Jest godzina 22.23. Chyba kończę swój dzień. Dzień bez uczuć. Dziwny dzień.
Jebać pis
A Ty jakie korzyści czerpiesz z przemijania?
(chyba lubię tutaj przesiadywać. dziękuję za to miejsce)
zatęsknię za tobą -
powiedziałam kiedyś.
zabraknie mi ciebie
tuż obok,
kiedy gwiazdy złożą pocałunek na granatowym niebie.
zapłaczę, kiedy zostanę sama w tym i tak pustym mieszkaniu.
co wtedy zrobisz,
jeśli te słowa
ożyją?
zamienię je w łąkę,
a na niej w polne kwiaty,
którymi ozdobię wianek na twoich włosach.
ułożę z nich chmury różnokształtne
i będę wymyślała im najróżniejsze historie.
co zrobisz,
jeśli zapytam,
czy popatrzysz na chmury ze mną?
tęsknię za łąka -
mówiłaś, gdy jesień zaczęła otulać nasze serca.
te młode, słabe i wciąż krwawiące serca,
których nie sposób zranić słowami.
wtedy nie wiedziałam,
czym mnie darzyłaś.
zatęsknię.
nie za tobą,
nie za chmurami,
nie za łąką czy wiankami.
zabraknie mi uczuć
z tobą związanych
i pod chmurami
schowanych.
napisałam to dla niej, mam nadzieję, że pewnego dnia tego nie przeczyta. lubię ją, wciąż o niej myślę, ale nie wiem, czy chcę, aby o tym wiedziała.
Bingata panels (Japan (Ryūkyū Islands), 20th century) by Mrs. Teruyo Shinohara and her pupils.
Bingata is worn during traditional Ryūkyū arts performances and historical re-enactments.
Cotton tabby.
Images and text information courtesy The Met.
Marilyn Monroe in Niagara (1953) dir. Henry Hathaway
zatęsknię za tobą -
powiedziałam kiedyś.
zabraknie mi ciebie
tuż obok,
kiedy gwiazdy złożą pocałunek na granatowym niebie.
zapłaczę, kiedy zostanę sama w tym i tak pustym mieszkaniu.
co wtedy zrobisz,
jeśli te słowa
ożyją?
zamienię je w łąkę,
a na niej w polne kwiaty,
którymi ozdobię wianek na twoich włosach.
ułożę z nich chmury różnokształtne
i będę wymyślała im najróżniejsze historie.
co zrobisz,
jeśli zapytam,
czy popatrzysz na chmury ze mną?
tęsknię za łąka -
mówiłaś, gdy jesień zaczęła otulać nasze serca.
te młode, słabe i wciąż krwawiące serca,
których nie sposób zranić słowami.
wtedy nie wiedziałam,
czym mnie darzyłaś.
zatęsknię.
nie za tobą,
nie za chmurami,
nie za łąką czy wiankami.
zabraknie mi uczuć
z tobą związanych
i pod chmurami
schowanych.
napisałam to dla niej, mam nadzieję, że pewnego dnia tego nie przeczyta. lubię ją, wciąż o niej myślę, ale nie wiem, czy chcę, aby o tym wiedziała.
Początki i końce...
...bywają naprawdę różne.
Czasami zastanawiam się, co tutaj robię. (Piszę "czasami", bo nie chcę pokazać, że robię to codziennie). Jednak mówią, aby bezustannie się czymś zajmować, bo wtedy się nie myśli. Chyba to ostatnio praktykuję.
Znam siebie z tego, że piszę. Codziennie. Naprawdę, nie żartuję! Lecz dotąd opisywałam historie wymyślonych (no, nie do końca, ale ci...) bohaterów, zatem nigdy jeszcze nie pisałam o sobie. Chciałabym tego spróbować. Dlatego też tutaj jestem, na profilu, który nie wiem, czym jest. Po prostu istnieje. I zamierzam wypełnić go swoimi słowami.
Zatem, nie wiem, jak przyciągnąć Waszą uwagę, ale jestem okropnym samotnikiem, który jednak lubi rozmawiać z ludźmi. Anonimowo, ale lubię. Znajdźcie w tym miejscu swój anonimowy dom, gdzie nikt Was nie oceni, bo nikt tutaj nikogo nie zna. Ja również postaram się znaleźć tutaj swój drugi dom, kto wie, może okaże się nadwyraz komfortowy?
Będę pisała przede wszystkim o swoich uczuciach, których nadal nie znam. Może więc podaruję Wam szansę, abyście Wy również mogli poznać je lepiej.
Może to za wcześnie, ale dziękuję za uwagę. Trzymajcie się ciepło tej pięknej jesieni!