Jak to jest, że wpuszczamy kogoś do swojego życia, ta osoba dzieli z nami swój czas, spostrzeżenia, następnie wspomnienia i wiele innych, a kiedy coś się sypie, to oni mogą polegać na Tobie, ale kiedy przychodzi czas odebrania choć części tego oparcia w nich, szale ni cholery nie chcą się wyrównać?
Pali mój mózg i wnętrzności kwestia, która powinna być dla mnie w zasadzie głupim i nieistotnym fragmentem, aczkolwiek boli do żywego. Człowiek, z którym dzieliłem się całym swoim światem, przy moim wyłamaniu się z pewnego fragmentu tego świata, poszedł z całym dobrodziejstwem inwentarza wraz z tym fragmentem? Zmienił swoją deklarację.
Nie zrobił tego nagle, to następowało stopniowo. Wcześniej cieszyłem się, że różne elementy mojego świata się przenikają, że stają się częściami swoich własnych światów. To było super. Z czasem jednak, tak jak moje relacje z częścią świata uległy rozluźnieniu, to był wyraźny sygnał do przejęcia pełnego zwrotu w tamtym kierunku, przez osobę, której byłem gotów powierzyć swoje życie na szali.
I tu rację starą jak świat ma polskie kino.
https://youtu.be/PEHW2Jbcpo8
Niewiele osób w życie można uznać za constans, ja się pomyliłem. Na szczęście nie kosztowało mnie to nic, poza relacją z tą oddaloną częścią świata.
Wróciłem do pisania zaś i czerpię z tego terapeutyczną przyjemność, dzięki osobie, której zależało właśnie na tym. Na tym, żebym ja poczuł się lepiej. Oczywiście, była w tym doza egoizmu, zdaje sobie sprawę z tego, że moje uzewnętrznienia mają formę dostępną. Pisemną. Są osiągalne, a przez to łatwiej czasem coś przerobić nawet wspólnie, kiedy nie ma w tyle głowy obawy, że moje myśli nie będą sformułowane tak, bym czuł się z nimi komfortowo.
I choć pewnie mało kogo kiedykolwiek będzie obchodził ten blog, mało kto na niego trafi, to on spełnia moją najistotniejszą rolę. Wyrzucam z siebie jad, który gdzieś tam trawi mnie od środka. Może nie jad, bardziej żółć, która dławi i odbiera przyjemność czerpaną z życia.
Mam przemożną ochotę przytulić się i zasnąć, póki co, wystarczyć będzie musiała poduszka, ale to dopiero jak gonitwa myśli się uspokoi. Pewnie nieprędko, ale jestem tutaj po to, by było mi łatwiej.
A na koniec cytat, którego po prostu chce użyć..
"źdźbło w oku bliźniego widzisz, a Belki w swoim nie dostrzegasz"
Och, ależ ja dostrzegam. I nie chce przestać.