“Bałagan, jaki zostawisz” – Carlos Montero
Przyznaję się, znów okładka mnie skusiła. Ale opis też brzmiał intrygująco. Zostawiłam sobie margines, bo jednocześnie myślałam: "Karo, ale ty nie lubisz thrillerów...". Niestety, to nawet nie chodzi o to. Mogłoby być lepiej, serio. Bo historia zapowiadała się naprawdę obiecująco. Nie wiem, w czym bardziej tkwi problem. W nieudolnym tłumaczeniu, czy w stylu pisania autora. Nigdy do końca nie wiadomo, dopóki nie porówna się z oryginałem, co najbardziej zawiniło. Z mojego punktu widzenia i drobnych obserwacji, wydaje się, że wina leży trochę po obu stronach. Dialogi zostały napisane (lub przetłumaczone) wręcz żenująco... kojarzą się z takimi szkolnymi pierwszymi pisarskimi próbami. Bohaterowie naprawdę mówią w dziwny sposób. W ogóle wydają się bardzo papierowi. Z wyjątkiem głównej bohaterki, której potok myśli cały czas śledzimy (mimo że w ogóle tej kobiety nie rozumiem, jej działania i mechanizmy myślowe są dla mnie zupełnie od czapy, ale co ja tam wiem), no i Roia, który okazał się w sumie moją ulubioną postacią. Nie mogę odmówić tej powieści faktu, że chce się czytać dalej. Jednak kolejne poszlaki czy urwane tropy są rzucane od niechcenia. Nie mamy zbytnio szansy na zabawę w detektywa, bo podczas lektury, owe tropy prowadzą donikąd. Sama intryga - okej, wplecione wątki psychologiczne głównej bohaterki - niech będzie i na plus, bo budują postać. Ale książka jako całość? Bardzo średnia, niestety. Szkoda takiej pięknej okładki. 𝙥𝙤𝙙𝙨𝙪𝙢𝙤𝙬𝙖𝙣𝙞𝙚: data zakończenia: 25 września 2020 typ: thriller co mnie urzekło: - ocena: 4/10 ulubione: ❌ czy polecam: niestety nie.














