Hej.
Nie wiem kto potrzebuje to przeczytać, ale wierzę że ktoś taki jest. Przypomniałam sobie dzisiaj o tym koncie i dlatego wstawiam post. Chcę tylko powiedzieć, że każda z nas może sobie z tym poradzić. Przez lata żyłam w nienawiści do własnego ciała, poczuciu wstydu, że jestem za gruba, za brzydka, zbyt nieidealna. Tak naprawdę od dziecka, aż do tego momentu w którym jestem teraz. Mając 19 lat, po zerwaniu z chłopakiem otrząsnęłam się i poszłam na siłownię, co uratowało moje życie. Wiecie co tak naprawdę jest fajne? Bycie zdrowym. Sprawność, siła, poczucie, że dzieki swojemu odżywionemu ciału jesteście w stanie zrobić pompkę, bez trudu się podciągnąć. Moje ciało od zeszłego roku zmieniło się diametralnie, wreszcie siebie akceptuję, nie każe się za jakieś gorsze dni, bo dlaczego miałabym?
Wszystkim użytkownikom i użytkowniczkom tego fora, którzy są tutaj w celach wiadomych, życzę na ten rok akceptacji i miłości do siebie, a przede wszystkim mam nadzieję, że proces przez który mi się udało przejść, uda się również wam. Ana to nie styl życia, Ana to dołek depresyjny, zaburzenia relacji z innymi ludźmi i stała nienawiść do samego siebie, bo „zawsze można być bardziej szczupłym”.
Dużo siły i szczęścia dla was💗
#chce jeść














