Hi guys, mam sporo wolnego czasu i czysty szkicownik formatu krowy, który aż się prosi o zapełnienie. Chcę trochę potrenować skille (imo stoją na marnym poziomie, więc potrzebuję wprawy), dlatego: napiszcie mi, co mam narysować!
Aski, pv, reblogi, komentarze – wszystko otwarte. Możecie też podsyłać swoje arty, a spróbuję je odtworzyć.
Guys I'm so bored, so I'm thinking about learning a new language. Every single time I start listening to a new band or just hyperfixate on a song, I instantly want to learn that language... but they are usually so difficult 😭
For context: my native language is Polish, I obviously speak English, a little bit of Italian (I understand way more than I speak, but I'm still learning so hopefully that'll change), and I have German at school (but the system is so messed up and they don't teach us anything at all, so I mostly just know how to swear).
Knowing all this, please vote on which language I should actually try to learn next! To help you choose, I looked up how long it theoretically takes to learn each of them according to Google, so choose wisely:
↓
Finnish 🇫🇮 (~1100 hours / around 3 years of daily study)
Lithuanian 🇱🇹 (~1100 hours / around 3 years)
Hungarian 🇭🇺 (~1100 hours / around 3 years)
Albanian 🇦🇱 (~1100 hours / around 3 years)
German 🇩🇪 (~750 hours / around 2 years - maybe time to actually learn it fr?)
Slovak 🇸🇰 (~600 hours / around 1.5 years - closest to Polish)
plis glosujcie na cos mega mi sie nudzi a to by mnie zajęło na chwilę i wsm wylo by pożyteczne (bo to wsm nauka). i tak, rebloguję to z angielskiego konta, bo nie chciało mi się pisać tego wszystkiego ponownie od nowa po polsku xdd no i mamy już jednego impostora, ratujcie 🙏🏼
przestańcie dodawać orzechy do czekolady bez orzechów 2026
przestańcie dodawać kukurydzę do produktów ziemniaczanych 2026
przestańcie zmieniać skład produktów bez informowania o tym 2026
czemu wszyscy ignorują alergie ludzi jakby to był no big deal?...
jak se będę chciał kupić czekoladę z orzechami to kupię z orzechami a nie mleczną muszę sprawdzać czy kupuję prażynki ziemniaczane kurwa z kukurydzą jak istnieją chrupki kukurydziane
honestly pierdolcie się już w danym momencie
po chuj mi kuźwa algi w kanapce z Żabki? posrało?
*no bo najlepiej jest stworzyć same produkty, które mają milion rzeczy w składzie a nic prostego przez co alergicy muszą omijać wszystko bo jeden jogurt ma 10 owoców i 5 warzyw w środku (wiem, że przesadzam, ale no do cholery) już nie mówiąc o tym, że nie ma ani jednej rzeczy w sklepie prawie co nie ma w sobie sproszkowanej cebuli
Damn ludzie po co wy chcecie dodawać gdziekolwiek algi😭😭
Ja jak miałam 6 lat i mi stwierdzili alwrgię na algi to kiwłam takie ok po prostu nie mogę karmić mojej złotej rybki potem byłam trochę starsza i ok po prostu nie mogę nakładać maseczki która ma w składzie algi potem byłam jeszcze starsza i kolejne ok po prostu nie mogę w azjatyckiej knajpie jeśç czegokolwiek co ma algi A TERAZ MI MOWICIE ŻE NAWET JEDZENIE Z ŻABKI NIE JEST DLA MNIE BEZPIECZNE? Ludzie po co wam te algi😭? To jakiś nowy kawior czy co?
Jakiś czas temu z @jumperwh0 gadałyśmy o tym że dziwne jest jak ludzie (chyba najczęściej amerykanie ale nie tylko) nazywają swoje dzieci od miast czy dzielnic czy czegokolwiek tego typu. Wchodzisz sobie do randomoweho miejsca i tu siedzi Paris tam stoi Brooklyn a gdzieś jeszcze jest Dakota i jakby wiem że u nas np jest imie Kuba ale to tylko zdrobnienie a tak to oficjalne imiona. Wyobrażacue sobie że wchodzicie gdzieś i tan stoi szczecin a tam sie kłuci Nowa Huta z Pragą jakby wtf
EDIT: Dobra, jedynego passa ma tylko Patrick Texas, bo on jest VIP, MTV, Texas Patrick, King of Hollywood, to jemu wolno. But the rest of you? Wyjaśnijcie się.
Grałam sobie z moim bratem na laptopie i było takie okienko ze Spotify, gdzie wyświetlały się okładki piosenek, które akurat leciały. No i leciał akurat jakiś kawałek z Razorblade Romance (dla tych co nie wiedzą na okładce jest wokalista).
Mój 8-letni brat nagle mnie pyta, kto to śpiewa. Mówię mu, że HIM, a dokładniej Ville Valo, na co on: Aaa, bo myślałem, że to Michael Jackson
Nie mogłam uwierzyć, że według niego są podobni! Wyszukałam ich w Google i pokazałam mu kilka pierwszych zdjęć, które się wyświetliły, a on podał mi te dwa jako dowód na ich podobieństwo.
Michael Jackson Ville Valo
No i teraz mam pytanie do was
Czy ci dwaj są podobni?
To jak dwie krople wody
Z której strony?
No jakby tak jedno oko zamknąć, a drugie przymróżyć to może
no na tych zdjeciach może tak ale na innych nie
Voting ended onMay 31
PS. Jak jakiś czas później zapytałam go, czemu właściwie uważa, że wyglądają podobnie, to powiedział, że... obaj wyglądają strasznie 💀
(trigger warning dla wrażliwych na krzywdę zwierząt) (Bez konkretnych spoilerów fabularnych) ↓
Słuchajcie, ja wiem, że to jest lektura uzupełniająca, ale ja jej w szkole nie przerabiałam. Zaczęłam ją czytać, bo jak pomagałyśmy w wakacje w bibliotece, to z @nyxaraasblog robiłyśmy tier listę lektur na moim telefonie. Jak jakiejś nie znałyśmy, to moja polonistka (która wtedy była też bibliotekarką) opowiadała nam o nich co nieco. Z jej opisu najbardziej spodobała mi się Antygona i właśnie Ten obcy.
Niestety, muszę się przyznać: poległam. Przeczytałam mniej więcej do połowy i po prostu nie dałam rady dalej.
Dlaczego przestałam czytać?
Na początku było super – przyjaciele, wyspa, wieś, taki wakacyjny klimat, który bardzo lubię.
Ostatnie, co wyraźnie pamiętam, to jacyś chłopcy rzucający kamieniami w psa (próbowałam czytać kawałek dalej, ale mój mózg już tego nie rejestrował).
Kiedy ten cały Zenek pokazał swoje prawdziwe oblicze, to totalnie przestał mi się podobać. Może jakby zaśpiewał Przez twe oczy zielone to bym zmieniła zdanie o nim.
Podsumowanie:
Może i ta książka jest klasyką, może i uczy o przyjaźni, ale ja się z Zenkiem nie polubiłam. Czasami tak jest, że opis nauczyciela brzmi świetnie, a sama książka po prostu "nie klika". Życie jest za krótkie, żeby męczyć się z historiami, które nas drażnią.
Zacznę od tego, jak ta książka do mnie trafiła. W wakacje pomagałam w bibliotece @nyxaraasblog przyniosła kilka książek ze swojego domu. Oddała m.in. tę, bo dostała ją kiedyś na koniec roku szkolnego, a że na okładce są stopy, to stwierdziła, że jej nie chce. Mnie jednak ta książka zaintrygowała, bo Molly (główna bohaterka) jest – jakby to określić... trochę większa, niż ustawa przewiduje. Zupełnie jak ja.
Podobnie jak przy Chłopaku z lasu (zapraszam do poprzedniej recenzji), byłam w wieku zbliżonym do bohaterki, ale jednak trochę starsza. Mimo to z Molly utożsamiałam się znacznie bardziej.
Moje wrażenia:
Odwaga: Naprawdę podziwiam Molly. Chciałabym mieć w sobie tyle odwagi, ile ona miała w pewnych momentach.
Wątek miłosny: Kibicowałam jej przez całą książkę i w głębi serca bardzo chciałam, żeby była z tym kolegą, który ubierał się jak menel. To był naprawdę spoko ziomek!
Dorośli: Nie lubię dorosłych w tej książce. I nie chodzi o to, że są źle napisani – po prostu doskonale rozumiem, dlaczego Molly czuła się przy nich tak, a nie inaczej. Na jej miejscu czułabym dokładnie to samo, you know what I mean.
Podsumowanie:
To bardzo ważna książka o akceptacji siebie i o tym, że pasja (w tym przypadku pływanie) może dać niesamowitą siłę, nawet gdy wszyscy dookoła oceniają Twój wygląd. Jeśli masz gorszy dzień i czujesz się źle w swoim ciele, to jest lektura dla Ciebie.