Piątek
Kcal 265
Spalone 400
Bilans —136
(zjedzony skyr (86kc) i duzooo pomidorkow koktajlowych)
Jest 12 a ja już tyle kroków zrobilam. Nawet nie wiecie jaka radość mi sprawia dobijanie ich. Szkoda tylko że tak pada strasznie od rana więc po domu jedynie.
Wzięłam też kilka reklamówek i teraz z obiadami będę wychodzić do pokoju i je wyrzucac bo jednak do tego wracam — mimo że ciezko marnować mi jedzenie 😿. Minęłam się wtedy z bratem który dopiero wstał i wyszedł po chipsy, like bro nie przyjmuje złej energii.
Edit Znalazłam takie diety (chyba to są diety bo jak chcialam sobie przetłumaczyc to jakoś ledwo co te zdania miały sens— no ale raczej diety). Podobają mi się te limity i chyba najpierw sproboje jakoś tą pierwszą później przerzuce się na drugą, idk. Stresuje się jutrzejszym grillem wczoraj pisałam że nic nie zjem ale teraz nie jestem już tak pewna😭 Kończymy dzień z 17 tys kroków— muszę zegarek podładować bo wczoraj zapomniałam...
Do jutra kochani!
















