Słowa i zdjęcia - O zoofilii i orgiakonach u furrasów
W związku z tym, że mało obrońców furasów po publikacji linka do bloga jednego z furasów w ogóle się wypowiada, zapewne przez ogólny wstyd, pociągnę temat. Bo mogę. Też poodpowiadam na odpowiedzi blogera z Puzderkowa.
Kupsko uderzyło w wiatrak i zostało rozrzucone po całym fandomie. Grupy aż zabuzowały reakcjami wielce pokrzywdzonych pismem jakiegoś Kyuudelka (swoją drogą, ciekawe czy to nick, część nicka, nazwisko nicka, czy cokolwiek mangowcy uznają za ich weebowy odpowiednik fursony) do urzędu miasta (pewnie Rumii) w sprawie Gdakonu. Jak fandom długi i szeroki, bojówki powstały i zaczęły zgodnie napierdalać na ten post, wzajemnie poklepywać się po pupach i wysyłać sobie listy wsparcia. Przyjrzyjmy się temu liścikowi.
Maile i zawiadomienia poszły na policję, między innymi z zawiadomienia UM w Rumii.
Oczywiście, materiały poszły. Zawiadomienie też. Reakcje były prawidłowe, gdziekolwiek mail poszedł:
Gdzie maile poszły? Wszystkie stacje telewizyjne, uwagi, fakty, alarmy, wiadomości, strony informacyjne, brukowce, kościoły, organizacje katolickie, ONR, a nawet Król Korwin. Czyli fankluby chorych dewiantów i zboczeńców. Marzy mi się przemarsz ONR między hotelem, a hostelem w czasie imprezy, gdyż droga między nimi nie należy do żadnego z nich i mogą sobie tam stać cały dzień i utrudniać życie zboczeńcom.
No i oczywiście zawiadomienie poszło też do Ministerstwa Kultury, które nadzoruje fundację organizującą orgię Cogitavi, działającej na rzecz budowy, nowoczesnego, świadomego, obywatelskiego społeczeństwa informacyjnego. Jak ich działanie ma się do orgii dla kolesi w futrach? Nijak. Zapewne nie jest nawet działaniem legalnym, ani fundacja się z tego nie rozlicza. Sprzedaż wejściówek traktuje jako darowiznę skoro
Z przyczyn technicznych, zwrot wpłaconych środków na konto fundacji nie jest możliwy.
Jak może nie być możliwy przelew? Przecież różne stowarzyszenia i fundacje organizują konwenty i zwracają ludziom pieniądze. Mają do tego prawo, ba, wszystko zakupione przez Internet praktycznie można zwrócić. Więc czemu biletu nie? Odpowiedzią jest darowizna. Mam nadzieję, że odpowiedzi znajdzie Ministerstwo Kultury, które jest nadzorcą nad fundacjami. Również za lata poprzednie, gdzie fundacja opiekowała się Gdakonem. Czy fundacja może w ogóle zarabiać na orgiach? Myślę, że to jest bardzo, ale to bardzo nie legalne.
“Czy zdają sobie państwo sprawę, że w państwa miejscowości w dniach 6-10 marca w Hotel Faltom będzie odbywała się impreza dla osób pełnoletnich o charakterze sodomistyczno-zoofilskim o nazwie Gdakon?” – Pytanie, jak najbardziej uzasadnione. Jest podana data i miejsce, zaznaczenie, że jest to impreza dla osób pełnoletnich, i że ma charakter zoofilsko-sodomistyczny. Czy taki ma? Jak sami siebie, drogie futerka, określacie, w większości jesteście pedałami. Tak więc, sodomistycznie Kyuudelek ma rację. Zoofilia… przypomnieć wam, kochani, grupę, na której “kochający zwierzęta lepiej od innych” dzielili się zdjęciami? Jak futrzasty internet obiegła fotografia brudnych paznokci w koniku? Pokazać palcem, kto ma psa, któremu regularnie daje się dymać? Albo kto alfonsował pupila na forach? A może pokazać stadninę, w której pewne osoby mają zakaz wstępu – z wiadomych przyczyn? Ile z tych osób będzie na Gdakonie? Ile z nich było, lub jest, zamieszanych w jego organizację? Kochajcie się!
Z tym nawet kłócić się nie będę. Jeden z informatorów wręcz mówi, że jest koleś z Wrocławia (o ironio, tam zarejestrowana jest fundacja organizująca Gdakon i bloger insynuuje, że jeden z orgów nie może odwiedzać stadnin), który wprost mówi o tym że zaliczył psa i usilnie oferuje, że będzie zajmować się zwierzątkami jakby właściciel musiał wyjechać. Ciekawe jak potem tłumaczy rozwalony zwierzęcy tyłek, albo to, że jest ono posklejane taśmą...
Ale pamiętajcie o wypowiedzi koleżanki furaski
A potem zerknijcie na tego biednego konika ( tu jest link). Dodatkowo, wiecie jak fiutasy nazywają to, że puknie ich pies? Spacer pod psem. I teraz wszyscy nucimy Koń na Białym Rycerzu Nocnego Kochanka.
Jedziemy dalej! “Na miejscu będą stoiska wystawiennicze, co prawda artystyczne, ale nie legalne, nie rozliczające się i sprzedające materiały pornograficzne”. Szeroko ogłaszane Dealers Den polega na sprzedawaniu obrazków, przypinek… być może końskich bądź psich kutasów prezentowanych na stronkach w towarzystwie puszek coli (dla skali). Ile z tych osób wystawi wam rachunek bądź fakturę? Tak, działalność artystyczna jest zwolniona z podatku dochodowego i z zakładania działalności gospodarczej – DO PEWNEJ KWOTY. Nie jest zwolniona z obowiązku ewidencji sprzedaży. Tak więc i tutaj Kyuudelek ma rację. 2:0.
Zgłosiłem również loterię, która odbywała się od lat. W tym roku ma się nie odbyć, bo zawiadomienie do skarbówki poszło. Organizator prost na moim fp mówił, że dopiero od tego roku bo zmieniły się przepisy. Tak, w 2017 roku, więc przynajmniej od zeszłego nie powinna się odbywać. Więc chyba ktoś jest kłamcą i oszustem skarbowym. I nie chodzi o to, czy ktoś na loterii zarabiał, prawo jest prawem.
Przyjrzyjmy się i omówmy regulamin Dealer's Den:
- Zabawki erotyczne i akcesoria (np. BDSM) nie są dozwolone na Dealer's Den. Nie zabronione jest jednak pozostawienie wizytówek, ulotek bądź innej gustownej informacji dotyczącej handlu nimi, który może odbywać się jedynie w prywatnym pokoju sprzedającego.
Nie wiem jak was, ale nic mnie tak nie przekonuje jak gustowna reklama gumowego jebadła długości przedramienia.
I ciekawe czy klient może w owym pokoju liczyć na wypróbowanie oferowanych towarów i usług :) Teraz wyobraźcie sobie coś takiego na konwencie mangowym. “Dzień dobry, mogę panu sprzedać dakimakurę, ale zapraszam do sleepa, będzie mógł Pan wypróbować czy bardziej odpowiada Asuna lub Rei.” To odróżnia mangowców od zwierząt.
- Przedmioty przeznaczone dla dorosłych powinny być ocenzurowane, zebrane w specjalnie oznaczonych folderach bądź segregatorach.
No tak, impreza dla dorosłych, ludzie rżną się na korytarzach (o tym potem), ale obrazki ocenzurujmy.
- Towary o tematyce naruszającej Polskie prawo takie jak pornografia z udziałem dzieci bądź zwierząt, tematyka rasistowska lub religijna, przemoc i okrucieństwo - są surowo zabronione.
Biorąc pod uwagę, że fiutasy produkują głównie rysunki pornograficzne, jakieś 90% wszystkiego co robią w ogóle w fandomie jest związane z pornografią i są na nich zwierzęta, antropomorficzne, ale jednak zwierzęta to mi słów brak.
“Mam wypowiedzi uczestników wieloletnich na temat tej imprezy oraz nagrania z sieci pokazujący ogrom dewiacji”. My też mamy. Nie jest to trudno znaleźć, część futer bardzo ochoczo chwali się tym, co robi na konwentach (PS, szukajcie na twitterze kont AD – After Dark, po zmroku, po dobranocce… czaicie? :>). 3:0
“Uczestnicy przebierają się w stroje zwierząt, tzw. fursuity, i odbywają z nich stosunki płciowe” – no… tak. Przynajmniej część. I wcale się z tym nie kryją. (tag: fursuit na pornhub, albo osobna kategoria na xtube… 🙂 ). 4:0
“Uczestnicy jak najbardziej posługują się zwierzętami, nawet jeśli sami przebierają się za nie”. No, tu remis, bo na konwencie to raczej nie. Ale niejeden psi dong został obciągnięty w tym fandomie poza konwentami. To co, 5:1?
Drogie futerka, sami sobie robicie reklamę, sami sobie wystawiacie opinię i ciężko na nią pracujecie.
Droga grupo oburzonych. Pojawiają się argumenty, że furry to nie dewiacja, i że seks nie jest nielegalny. Nie jest, ale możecie też trzymać jakiś poziom. Może chcecie zdjęcie waszego kolegi z pięścią w dupie i kaktusem, który tam był [link usunięty na wniosek osoby z zewnątrz, naprawdę tu był]? Proszę!
Na Gdakonie wcale nie trzeba się ruchać! Nie, nie trzeba. Ale można, będzie oficjalna orgia, organizatorzy zapewnią kondomy i lubrykant. Gumki rozumiemy (bezpieczeństwo przede wszystkim), ale lubrykant już jest zachętą, zaproszeniem. I tak, post o oficjalnej gdakonowej orgii jest jak najbardziej oficjalny i prawdziwy.
Ale co kogo obchodzi, co ktoś robi za zamkniętymi drzwiami? Nic. Tylko pilnujcie tych zamkniętych drzwi, bo niedawno wam to nie wychodziło:
Korytarz obok dyskoteki [Link usunięty na wniosek osoby z zewnątrz, ale był tutaj filmik jak biczowali goscia na korytarzu]
Dokładnie zamknięte drzwi [impreza z gościem w spódniczce i otwartymi drzwiami]
Dokładnie zamknięte drzwi 2.0 [Filmik, na której widać posuwanie]
To chyba ten czas, gdy trzeba pokazać screeny z filmików wyżej wspomnianych:
Orgia w pokoju. Jeśli ktoś nie wierzy, że to z Gdakonu, to kolega na froncie ma smyczkę na szyi z nazwą imprezy. A koleś z czerwonym kubkiem do złudzenia przypomina organizatora lemura.
Biczowany chłopczyk, którego kolega poprawia bo mu dupka zjeżdża i się źle biczuje. Tak, ten wymieniony wyżej z korytarza koło dyskoteki. Zdjęcia jeden dwa trzy
I screenik z kaktusem, ocenzurowany by się nikt nie burzył że tam jest on i on sobie nie życzy. Życzy bo wie, że fota cykana, ale niech będzie. Zobaczcie jak widać, jaki koleś jest szczęśliwy że szukają skarbów w jego grocie nesquika.
Żebyście nie mówili, że to nie te pokoje to kilka screenów z Hotelu Amber i Faltom. Ciekawe czy organizatorzy szukają hoteli by pasowały zagłówki do zdjęć z poprzednich imprez...
I ostatnie zdjęcie z bloga Puzderkowa - zamknięte drzwi do pokoju, więc co kogo obchodzi co się za zamkniętymi drzwiami dzieje z chłopcem w spódniczce.
Od kilku osób mam informację, że impreza w strojach do ruchania (są tacy normalni, że maja wdzianka na tą okazję!) jest oficjalna i nikt nie chciał tego publicznie potwierdzić poza Puzderkowem. Wręcz ciekawi mnie jak fundacja kupująca gumki w hurcie rozlicza się z faktury za nie... Wcisną, że to baloniki do skręcania zwierzątek :) Rozumiecie, skręcania zwierzątek :D !
Kolejną rzeczą jest to, że organizator stwierdza, że nie może mieć wpływu co się dzieje na sytuację w pokojach itp. A co miał powiedzieć? Każdy informator potwierdzał, doskonale wiedzą. Ale to organizatorzy jednak wynajmują hotel i to informacja od samego hotelu, uczestnicy tylko płacą za pokoje. Czaicie, nie można skorzystać z opłaconego pokoju w hotelu o dowolnej porze bo akredytacja jest do 22, więc nie możecie wejść na imprezę, ale organizatorzy nie mogą napisać regulaminu i egzekwować go, bo pokoje są już prywatne. Czyli wynajmujesz sobie prywatnie pokój i nie możesz wejść do niego kiedy chcesz bo ktoś mówi, że identa nie masz. Fuck logic. Wobec czego organizatorzy mogą cokolwiek zrobić, ale nie chcą. Jest na to przyzwolenie, czyli zarabiają na nierządzie. Zarabiają sporo, jeśli liczymy, że jest 300 osób, każdy płaci 200zł to daje 60.000 na czysto. Jakie mają organizatorzy koszty? Domena i hosting to grosze, system mają własny, identyfikatory i informatory - grosze na uczestnika ponownie. Koszty sprzątania i utrzymania sanitariatów - hotel ponosi. Helperzy i ochrona to wolontariusze. No to może jest w programie coś co dupę urywa:
zajęcia z rysunku - wystarczą ołówki, kredki i papier - max 50zł.
BBQ - a, zaszalejmy, 200zł.
Ultra star - najdroższego wynajem to ok 500zł.
Pączki - liczmy, że kupią dla każdego uczestnika + 10% dodatkowych to max 330zł, bo przy takiej ilości można kupić za grosze.
Skręcanie baloników :)))))))))) Odbywa się dzień po Murrsuit party, więc pewnie używają kondomy, które zostały po imprezie.
Warsztaty fursuitowe - to droższa atrakcja, pianki, futra, kleje na gorąco itp, niech nawet pójdzie 800zł.
Warsztaty kigurumi - filc jest stosunkowo tani, niech będzie nawet 200zł.
Kwaśne owoce - Niech kosztują i 100zł
Robienie drinków - hotel ma bar, więc za alkohole zapłacą mniej, niech będzie i 1000zł
Autobus na wyjazd na walka - nich kosztuje i 800zł
Czyli koszty nie przewyższają nawet 1/10 zarobku na imprezie. Bo jestem pewny, że hotel ma własne nagłośnienie na dyskoteki czy karaoke.
I co? Fajnie? Fajnie. Sami sobie ciężko zapracowaliśmy na opinię dewiantów, zboczeńców i zjebów. Oczywiście – nie wszyscy. Nie każdy. Większość nie. Ale te 20%, co jest głośna. Ten element, który robi szum. Te pojedyncze przypadki, które zamiast tępić i krytykować gloryfikujecie, odwracacie wzrok, udajecie, że tak jest fajnie i tak się podoba. To jest, kochane futerka, wasza – czyli i nasza – wina.
Jedźcie i bawcie się dobrze. Tylko pamiętajcie korzystać z darmowych gumek. Seks jest fajny, AIDS – nie.
Widać to powszechne wśród fiutasów, że uprawiają seks publicznie i się z tym nie kryją, jak zwierzęta bo oto perła sprzed paru dni. W życiu się tak nie uśmiałem:
I jak najbardziej zgadzam się, że nie wszyscy są zoofilami, nie wszyscy są psychicznie chorzy, nie każdy jest dewiantem. Zgadzam się w pełni, że wiele osób jest normalnych tylko traktują furry jak zabawę, ale niech nie mówią, że odszczepieńców nie ma, niech nie zaklinają rzeczywistości i niech nie mówią, że zdjęcia kłamią. Nie każę się wam z tym godzić, bo ciężko pogodzić się, że jest się częścią grupy, w której niektórzy spacerują pod psem czy robią koniowi palcówkę. Nie zgadzajcie się na to, tępcie to, bojkotujcie takie zachowania. Wszem i wobec okażcie ostracyzm takim fiutasom. Myślę, że wtedy ludzie zaczną was powoli szanować i mieć lepsze zdanie o was. Organizatorów imprez zoofilskich też powinniście naprostowywać, informować, czego oczekujecie jako większość, bo chcę wierzyć, że większość jest normalna.
Wobec tego wracamy do sedna problemu, dlaczego ta impreza nazywana jest konwentem? Co to ma wspólnego z konwentami? Nazwę. Nic więcej. Zjazdem fanów tego nie nazwę, bo program nawet tego nie dotyczy. 13,5 godziny atrakcji wliczając Walka. Wliczając furdance 17,5. Można to wszystko zmieścić w jednej sali w jeden dzień.
Czy organizatorzy porządnych imprez nie czują się zawstydzeni, że pilnują prawa, mają masę problemów innych niż gdzie taniej kupić gumki w hurcie, ba, nawet nie wstydzą się programu bo publikują go jawnie. Z resztą się nie dziwie, za taką kasę jechać na takie gówno, to jakby być oszukanym. Powinni pozwać organizatorów.
Dlaczego wobec tego impreza x razy gorsza pod każdym względem jest tak droga? Przecież nie jest elitarna, nie ma super programu. Kto by dla takiego programu w ogóle chciał tam jechać? Dziura na dziurze, nic się nie dzieje. W sali Bałtyckiej ponad dobę nic! Za przeproszeniem, gówno nie konwent. Wielogodzinne przerwy, do czego one mogą służyć? Do zacieśniania stosunków? Jakby Internet nie istniał. Taniej wyjdzie pojechać do innego miasta napić się z kumplami furasami piwa niż jechać na tak drogą imprezę. 520 hotel + 200 wejściówka bez dojazdu i żarcia. A gdzie Ci co narzekają na Pyrkon? Macie porównanie co oferują wam za 720zł, więc nie jojczeć tylko jechać na Pyrę! Ale czego spodziewać się po tym fandomie? Jedyne co mają to Zwierzogród, Chewbacce i Rocketa. Nawet popkultura ich nie chce, więc nie mają o czym robić paneli, wykładów, dyskusji. Nie ma nic bo sobą nie prezentują nic. Nawet jebanego LARPa. kalamburów, rebusów, planszówek, wiedzówek i innych zapychaczy. Nie jedna jednodniowa impreza miała więcej godzin atrakcji niż 5 dniowy orgiokon. Ktoś jeszcze wątpi do czego służy ta impreza? Ja nie i nikt mnie nie przekona, że jest inaczej. Jak dla mnie po piątkowej grze wstępnej (BBQ) gdzie pcha się gorące kiełby do ryja i Oficjalnej Orgii pozostałe 4 dni tylko się przytulają po stosunku.
I jeszcze pytanie, czemu w dzień kobiet odbywa się Gdakon? Bo ich tam nie ma :D A jak są, to pewnie noszą strapony.
Coraz częściej nawet inne konwenty furasów nie chcą, w zeszłym roku nawet otwarty i pozytywnie nastawiony konwent jak Opolcon powiedział dość furasom. NiuConowi nie wstyd za Furwalka? Powinno.
Podsumowując, akcję odwołującą Orgiokon zacząłem w tym roku za późno, ale uzbierali się ludzie co pomogli rozsyłać informacje i nagłaśniać orgie. Część z nich to furasy! Następnym razem zaczniemy odpowiednio wcześniej.
Chciałbym podziękować Puzderkowi. Szanuję za to, że nie bałeś się powiedzieć prawy o swoim środowisku, wytknąć im palcem błędów.