Powoli wkurwia mnie moja psycholog. Mam wrazenie ze nie do konca zna sie na temacie zaburzen odzywiania i doslownie mnie triggeruje . Mowi mi np ze powinnam przestac sie ograniczac tylko jesc zdrowo, bo inaczej bede miec efekt jojo i ze jak bede jesc zero kaloryczne to dalej bede chuda i nie przytyje i okej to jest prawda co ona mowi ale ona chyba nie ogarnia ze tu praktycznie w ogole nie chodzi o jedzenie xd w sensie skupia sie tylko na fizycznych aspektach i pomija to ze ja nie robie tego dla sylwetki (znaczy w jakims stopniu tez ale uwazam ze to nie jest pierwszorzedny powod). Wiec nie rozumiem w jaki sposob ma mnie przekonac to do zmiany skoro ja to wszystko wiem i serio gdyby tu chodzilo tylko o bycie szczuplym to bym tak zrobila i nie byloby sprawy xddd. Kolejna rzecz, i tu szczezrze mowic uwazam za mega ryzykowne mowic tak do osoby z ed ze ja to powinnam zaczac cwiczyc. Nie wiem moze ja to odbieram jakos negatywnie ale no kurde jak mozna powiedziec osobie ktora ma obsesje na punkcie liczb wagi itd ze powinna zaczac cwiczyc no to jest chyba powszechna wiedza ze wiele osob z ed ma tez problem z nadmiernymi cwiczeniami spalaniem kalorii itd i ok u mnie na dluzsza mete to akurat nie wystepuje bo z calego serca nienawidze cwiczyc nienawidze spirtow itd ale no kurde cos tu jest nie tak imo. Tym bardziej ze ja jej mowilam nawet ze mialam taki epizod gdy zmuszalam sie do cwiczen i bardzo zle to na mnie wplywalo bo ja doslownie mialam mysli s przez to ze codziennie zmuszalam sie do dlugovh cwiczen ktorych nienawidzilam i wrecz modlilam sie zeby sie rano nie obudzic zeby nie musiec cwiczyc xd. No wiec moim zdaniem to troche nie na miejscu porada. Jeszcze dodatkowo caly czas probuje mi wmowic ze nikt nie binguje na takich rzeczach jak jajka, twarog, kurczak, serek wiejski itd gdzie wielokrotnie jej mowilam ze moje napady sa w wiekszosci na takie "normalne" jedzenie a nie na slodycze czy fastfoody. Juz doslownie nie chce mi sie zaprzeczac wiec dalam sobie spokoj i jej przytakuje xd. Ale w ogole mam wrazenie ze czesto zapomina co do niej mowie bo pyta sie mnie o to soamo po pare razy albo ona opowiada mi to samo po pare razy. Szczezrxe to nie chce za bardzo do niej chodzic ale tez nie chce mi sie jej zmieniac bo u niej mam tak ze no posiedze sobie troche poodpowiadam, poslucham setny raz tego samego, wyjde i zapomne a np inna do ktorej moglabym chodzic to wymagala ode mnie zebym cos robila i starala sie cos zmienic a ja nie chce xddddd