Wiele osób pisało w sieci jaki to obecny rok był do kitu i że najwyższa pora żeby się już skończył. Dla kontrastu ja napiszę dlaczego był super :). W tym roku zostałem ojcem. Pierwszego lipca zawitała w naszym życiu córeczka Ada. Jestem wdzięczny, że było mi dane uczestniczyć w całym porodzie. Było mi dane, bo w przypadku cesarskiego cięcia lub jakichś komplikacji, nie mógłbym być przy zabiegu. Jestem dumny z siebie, że mogłem wspierać Magdę w najbardziej bolesnych momentach jeszcze przed znieczuleniem. Jestem z siebie dumny, że odciąłem pępowinę po porodzie. Obawiałem się medycznych aspektów całego zdarzenia, bo nie jestem osobą twardą, jeśli chodzi o widok krwi. Podczas porodu tyle się działo, że nie było nawet miejsca na strach, po prostu działałem z automatu. Jestem wdzięczny za to, że przeszliśmy dzielnie naszą późniejszą szpitalną przygodę. To uświadomiło mi, że możemy sobie poradzić ze wszystkimi przeciwnościami losu, że jako ojciec jestem wystarczająco dobry, żeby móc co drugą noc zmieniać się w szpitalu z Magdą i opiekować chorym dzieckiem. Jestem wdzięczny za to, co wniosła w nasze życie nasza kotka - Uma, której już nie ma. Jestem wdzięczny za to, że dobrze się nią opiekowaliśmy i że w odpowiednim momencie podjęliśmy bardzo bolesną decyzję o uśpieniu jej. Gdybyśmy zwlekali, jej życie zamieniłoby się w ogromną męczarnię, mogłaby się nawet udusić. Jestem wdzięczny, że z teatrem miałem okazję zawitać w Permie w Rosji, gdzie zaprezentowaliśmy na festiwalu spektakl "Jednoręki ze Spokane". Jestem wdzięczny za to, że udało mi się dołączyć do zespołu Netherfell, z którym już miałem okazję zagrać kilka koncertów i odwiedzić Czechy. Jestem wdzięczny za cały rok 2016. Mimo radosnych i bolesnych momentów, sprawił, że jestem jeszcze bardziej dojrzałą i świadomą swojego szczęścia osobą. Życzę Wam i sobie aby nadchodzący 2017 rok minął Wam w zdrowiu i wypełnił Was radością i szczęściem. PS. napiszcie z czego Wy jesteście dumni w #2016 roku :).