dzisiejszy dzień to zajebioza, zjadłam mniej niż 500 kcal i miałam załamanie bo w chuj nie chciało mi się tego spalać, ale spiełam dupsko, puściłam sobie 'Listy do M' i zaczęłam ćwiczyć, spaliłam ok. 660 kcal a czekają mnie jeszcze dwa treningi. Bilans jest na minusie także wyjebioza.
(ps. Okazało się że moi rodzice zamówili tort na jutro.. muszę coś wymyślić aby go nie zjeść, jak macie jakieś rady to pls napiszcie w kom 🙏🏼 (nic z wymiotowaniem bo go się panicznie boje)
Chudej nocy motylki ^^










