Może w końcu nas oświeci, Pośród gęstej zamieci, Gdzie nie mają co jeść dzieci. Złap za lejce czym prędzej. Proces myślenia zajął mi dwa tygodnie. A o czym ? Co napisać w recenzji po festiwalu, gdzie jedno wydarzenie w szczególności przykuło moją uwagę. Powinnam wymienić szereg zalet i małą ilość wad, albo i wcale. Żeby jednak tradycji stało się zadość, napomnę co się działo i jak to wyglądało. Ten artykuł powinien posiadać choć znikome cechy relacji. Regałowisko, a dawniej Bielawa Reggae Festiwal to drugi obok Ostródy, najpopularniejszy, a zarazem najstarszy festiwal w Polsce, poświęcony kulturze reggae. W tym roku, Regałowisko zorganizowane zostało po raz siedemnasty. Biorąc pod uwagę lokalizację imprezy, Regałowisko plasuje się w ścisłej czołówce. Na lewo góry, na prawo las, a nieopodal jezioro. Szkoda tylko, że władze miasta szczędzą środków organizatorom. Przykra sprawa, zważywszy, że dla Bielawy to pewnie impreza roku. Bardziej konkretny line up, przyciągnąłby zdecydowanie więcej niż dwa, trzy tysiące uczestników. Dla porównania, w roku 2012 festiwal zgromadził prawie osiem tysięcy osób. W tym roku formuła festiwalu uległa zmianie. Pojawiła się dodatkowa scena tzw. Media Tent Stage gdzie prócz koncertów odbywały się warsztaty bębniarskie oraz prelekcja o początkach jamajskiej muzyki w Polsce, poprowadzona przez Mirosława “Makena” Dzięciołowskiego oraz Janusza “Yasmana” Kusza. Lubię reggae, lecz niekoniecznie siedzę w tej muzyce po uszy. Dlatego też poczułam się bogatsza, dowiadując się, że prekursorami tej muzyki w Polsce były Alibabki czy Chochoły z Andrzejem Turskim w składzie. Imprezę uważam za udaną, choć nie ukrywam, że wróciłam do Wrocławia nim cały szał dobiegł końca. Tym samym odbierając sobie możliwość doświadczenia więcej. Albowiem po piątkowym koncercie Grubsona poczułam się pełna... Poszerzanie horyzontów na płaszczyźnie samoświadomości. Tak z GRUBSza definiuję to co słyszę na płycie, to co widzę na koncertach i to co świadomie przeżywam gdy chwytam za jego najnowszy krążek zatytułowany Holizm. Pójście na koncert Grubego może stanowić dobry początek na drodze duchowych przemian wielu młodych ludzi, którym znudziło się podśpiewywanie piosenek o złym świecie, pełnym jeszcze bardziej złych ludzi. Na ostatnim wydaniu, Grubson ukazuję się w roli duchowego przewodnika, który nie traci energii na uwypuklanie szarych stron rzeczywistości. Holizm, to potwierdzenie i świadectwo, że autor (autor ?! czuję się jakbym eksplikowała wiersz), faktycznie zrobił duży krok w górę, na wyższy poziom samoświadomości. Temat jakiemu poświęcona jest ostatnia płyta, został wstępnie ukazany już na poprzednich. Na O.R.S. za wprowadzenie należy uznać utwory: Śpiesz się powoli, Nie nie nie, Na szczycie, Przestań się bać. Na Grubym brzuchu wyszedł z tematem w Kiedy byłem Cz.2, System, Złap za (pora by ego poszło won), Racja. Kto jeszcze nie dotarł do tych krążków, najwyższa pora to zrobić. Na Holizm czekaliśmy trzy długie lata. W tym czasie rodzina Grubsona powiększyła się. Lata spędzone w zaciszu domowym najprawdopodobniej utwierdziły go w przekonaniu co jest ważne i umożliwiły głębszą i intensywniejszą obserwację rzeczywistości. W tekstach zawarł prawdę, bo naturalną esencję swoich doświadczeń. Holizm to nie płyta dla każdego. Wymaga otwarcia umysłu na to co nowe. Jednak nowe tylko na pozór. Kwestie, które porusza są oczywistościami, ku którym przeciętny Kowalski nie ma czasu się zwrócić. Nie ma czasu, gdyż by je dostrzec należy rozejrzeć się ciut szerzej niż zwykle i przystopować nieco w tym wyścigu, zazwyczaj pozbawionym celu, który miałby poprawić jakość życia - tego prawdziwego życia. W pogoni za tym co namacalne, nie ma chwili by rozwinąć się duchowo. Ulegając utartym schematom, wolimy traktować życie modelowo. Wygodnie jest żyć na smyczy, a winą za niepowodzenia obarczać rodzinę, geny czy wychowanie, jednocześnie tracąc czas na wytwarzanie obrazów niezgodnych z rzeczywistością. Wpisanie się w schemat to wygodne zajęcie, nie wymaga wysiłku czy zaangażowania. Skręcę głową w lewo, potem w prawo, przytaknę wszystkiemu na tak, po czym działań zaniecham, a nuż skręcę sobie kark! Do tego przywdzieję okulary w kolorze nieracjonalnej ideologii. Przecież życie po swojemu jest bogatsze aniżeli to, wpasowane w ramki ideologii. Ideologia składa się ze słów. Słowa nie są faktycznym budulcem rzeczywistości. Ci jednak, którzy potraktują sugestie Grubsona bardziej serio, na pewno dostrzegą o co w tym życiu chodzi. Wystarczy tylko trochę dystansu, szczypta wyobraźni, zero uprzedzeń i gwarancją jest, że zobaczycie więcej niż własny czubek nosa. Holizm wykracza poza normy nie tylko w warstwie tekstowej ale i muzycznej. Soundsystem zastąpił żywy band. Wygląda na to, że pieniądze stanowią tylko dodatek w życiu Grubego. Taki proces jest duużo droższy. Nie muszę chyba zagłębiać się w szczegóły, dlaczego. Ponadczasowe teksty utworów plus świetne aranże - czy jest lepsze połączenie? On po prostu idzie swoją drogą, nie dając się podporządkować pseudo wartościom takim jak pieniądz. Wiele osób po wysłuchaniu tej pięknej, pod każdym względem płyty, pewnie pomyśli: łatwo mu mówić zarabia na chleb wykonując swoją pasję/ co on wie o życiu/ mówić jest łatwo itp., itd. Jak każdy z nas musiał ZACZĄĆ i WIERZYĆ w to co robi. Na miernych fundamentach lepiej nie budować domu. Tak właśnie WIARA i CIĘŻKA PRACA sprawiła, że teraz może PASJĄ ŻYĆ i się nią DZIELIĆ. Cieszę się, że zawartość jego pracy jest właśnie taka. W ramach dodatkowego komentarza ode mnie powiem, że jak się zdaje, zbyt często usuwany toksyny z organizmu, zamiast podjąć trud wydalenia ich z naszych umysłów. To nie jest jednak dziwne, ego chełpi się tym co zewnętrzne. Grubson, rzuciłeś kamień milowy do oceanu, wywołując obiecaną Nową falę poszerzających się świadomości. Czy na następnej płycie ukażesz się już jako człowiek oświecony? Wyczekuję dnia kiedy zadam Ci to pytanie osobiście. Dzięki!
Artykuł do porannej kawki. Zapraszamy :)













