Nie wkurwiaj mnie
nigdy więcej
tumblr dot com

roma★

JVL

Love Begins

titsay
The Stonewall Inn
hello vonnie
$LAYYYTER
ojovivo
cherry valley forever
EXPECTATIONS

Discoholic 🪩
todays bird
Noah Kahan
h
sheepfilms
art blog(derogatory)

Product Placement

oozey mess
No title available

seen from United States

seen from United States
seen from United States

seen from United States

seen from Türkiye

seen from United States
seen from Belarus

seen from United States

seen from United States

seen from India
seen from United States
seen from United States
seen from Russia

seen from United States

seen from Hong Kong SAR China
seen from Brazil

seen from Malaysia
seen from Türkiye

seen from Germany

seen from Spain
@nevarlaer-blog
Nie wkurwiaj mnie
nigdy więcej
Tytuł jest zbędny
Czasami mam wrażenie jakbyś była obecna w moim życiu od zawsze. Nawet potrafię sobie Ciebie wyobrazić we wspomnieniach. Tych dobrych, tych najlepszych, ale tak odległych, że nie ma racjonalnego wyjaśnienia i szansy na to byś mogła tam się zjawić. Bo właśnie niesiesz ze sobą to co wzbudza te emocje. Te które jeszcze kiedyś potrafiłem wszędzie znaleźć i być może emitować. Już wcześniej pojawiałaś się w snach, jakby proroczych. Nie wprost w swojej postaci, ale pamięć dopasowuje posturę, charakterystyczne, długie włosy zasłaniające twarz. Stoisz sama w deszczowej aurze. Odzwierciedlało to Twój stan, ten który powoduje, że chcesz się skulić, zamknąć w sobie, ten którego jeszcze nie dawno byłem nie świadomy. A ja wtedy widząc Cie zaczynam odczuwać potrzebę udzielenia pomocy i tak też czynię. Zupełnie tak jak teraz. To wszystko sprawia, że ma sens. I jest dowodem na to, że nawet najbardziej irracjonalne zjawiska potrafią się przeobrazić w rzeczywistość.
Po sobie #3
I nastała cisza. W tym momencie krzyk nie ma sensu, ale właśnie teraz robiłbym to najgłośniej. I to, że jest praktycznie niesłyszalny sprawia, że wydzieram się jeszcze głośniej. Słychać tylko echo. Odbija się w głowie i huczy. Pierwsze objawy pustki. Najgorsze jest to, że ja wciąż słyszę głos z zewnątrz. A ja nie mogę, już zareagować. Staję się niesłyszalny, niewidzialny. Pozostawiony tylko samemu sobie. Tak wygląda początek końca, o którym mówiłem. Nawet ja nie spodziewałem się, że nadejdzie tak szybko.
Niektóre rzeczy błędnie odczytuję jako znaki, które uruchamiają najczulsze trybiki. A w rzeczywistości to nie znak, tylko kolejne nic. *krach* To działa jak przynęta. Musiałbym się zacząć okłamywać i już nigdy nie wierzyć. Okłamywać siebie, znowu zapominać na przymus. Co jest prawdziwe?
Instagram, zdjęcia w necie, brzydkie mordy
Lubię tych gości. Tych co mają ręce jak bagietki czy inne kajzerki. Zarośnięty ryj oczywiście. Prawdziwy men. Poza do zdjęcia - tępy uśmieszek, nie pozorne złapanie się za tył głowy w obcisłej koszulce. A chuj lepiej bez. Pierdolnij drętwy populistyczny opis (w końcu masz tyle followersów, bądź dla nich przykładem). Albo jebnij fote z jakimś drogim gównem, którego praktycznie na zdjęciu nie uraczysz. A reszta elementów ta sama. Niech Cię widzą. Tych to podziwiam, motywatory z dupy wzięte, wiecznie szczęśliwi, „zdystansowani”. Normalnie wszyscy chłopcy (bo jak tak nie wyglądasz to mężczyzną nie jesteś) lecą na siłke, na pewno dla przyjemności. Wcale nie dlatego, że boją się, że żadna się na niego nie popatrzy. Nie bydzie bajery, a bajera jest bardzo istotna. „Koledzy ruchajo też tak kcem”. Moment moment. Loszki też nie mają łatwiej. W sumie wygląda to tak samo. Jakieś wyuzdane szmaty, albo jebany modowy atak klonów. No i te opisy... Takie zdjęcia wcale nie pogrążają dziewczyn, nie prowokują do durnych następstw, depresji i innych gówien. Wcale nie powodują odruchu wymiotnego. A najlepiej jak taki maczo stoi z takim wieszakiem* na plaży i wrzucają takie zdjęcie przynajmniej raz dziennie i pierdolą na około jak im dobrze. I nagle jak taki człowiek żre jakieś gówno, ale najlepiej drogie to nagle interesuje to wszystkich śledzących. TO ŻE JE, JAK KURWA KAŻDY! (a ja sram chcecie zdjęcie?) A większość oglądających nawet kogoś takiego nie zna. Najgorsze jest to, że ktoś potem bierze to za przykład, wzór i wprowadza w jakiś kosmiczny poziom wtajemniczenia, albo wgl. się tym przejmuje. Oh wait… *wzorowy kształt kobiety - stan na 2017
Nie mam już siły
Znowu zostanę sam. Już nawet nie mam teoretycznych szans na przetrwanie. Wszystko co jest dla mnie istotne, w czym pokładałem nadzieje zniknie. Moja przyszłość znowu polegać będzie na decyzjach i wyborach w “ostateczności”. Już mam tego dość. I tak kolejne “sukcesy” będą zasługą osób trzecich. Ja sam już nic nie osiągnę, a nie chcę łaski. (Jestem jebanym hipokrytą bo ja chyba jednak do tej pory lubiłem być sterowany mimo iż zawsze sobie wmawiałem, że się tym brzydzę.) Będę sam bez towarzystwa jak i w duszy. Może i mam ambicje, ale jestem niesamodzielny. Ja wciąż się boję... Jeśli cokolwiek po sobie zostawiłem mam nadzieję, że jest to dobre. Nawet jeśli nie jest to coś z czym chciałbym być kojarzony. Ja już wyprzedzam fakty i się tego wstydzę... Już dawno mogłem to zrobić, ale niepewność i ciekawość mnie trzymała. A może to wiara... Po pierwsze chciałem ukończyć szkołę. Po drugie chciałem sprawdzić swoje uczucia, dowiedzieć się na czym stoję. No a teraz wszystko się jebie. Tylko to potrafię. Mogłem jednak powtarzać klasę, byłaby to taka druga szansa. I z tym, wyprana z uczuć, ale stabilniejsza przyszłość. Więc przepani nie dziękuję, że zdałem, kurwa mać. Gotów byłem przyjąć konsekwencje. Poza tym też dowiedziałem się, że nie każdy zasługuje na szczęście nawet jeśli ono żyje, istnieje i jest naprawdę i się je widziało.
The end. Dobranoc :)
Kryzys mam
I co? I nic, tak? Mam się zamulić niepotrzebnie? Po to żeby “coś” było? Czymś się przejąć? Znowu próżnia. Niech te jebane sto dni szybciej mija bo nawet mi się otoczki nie chce temu dorabiać. NIC bo chuj z planami, chuj z tym wszystkim. Nigdy wcześniej nie miałem wyboru, nie wiedziałem czego chce. Spychany byłem sugerowaniem innych. Nie nauczyłem się czegokolwiek chcieć, być sobą, a teraz kiedy teoretycznie powinienem o czymś zadecydować, o przyszłości to nagle się okazuje że nic nie mogę. W żadną stronę. Trochę jak za karę. Nawet zabić się nie można bo się komuś przykro zrobi. I znowu będzie moja wina. Każdy ruch jest tylko błędem. Wszyscy wzruszają tylko kurwa ramionami. Jak mówię jak jest to nikt nie słucha. Nikt się nie patrzy, nikt nie chce żyć, ani mieć świadomości. I tak się właśnie tym gównem zaraziłem, teraz mi się też nic nie chce, nie wiem. Jak mnie zabraknie to się może coś obudzi. Okaże się, że miałem pasje, byłem mocno zaangażowany. Mogłem robić to i tamto. Nawet chciało mi się żyć. Byłem dobry. Kurwa no i co niech mi pomnik zbudują japierdole. Nie, teraz też nie chce słuchać pierdolenia jaki to ja nie jestem. Bo gadaniem nikt nic nie osiągnął przecież. Wszystkie pochwały o kant można rozbić. Bo się okazuje że do niczego się nie nadaje. Teraz jak coś robię to - głupota, niepotrzebne, bezsensu, nie tak... “ale masz dobre intencje” super kurwa, dobrze wiedzieć. Nawet w kwestiach emocjonalnych nic nie działa tak jak myślałem. Myślałem, że potrafię kochać, ale też mi nie wychodzi. Wiecznie omijany.Już nie wiem o co chodzi. Chwytam się różnych rzeczy, idei, motywacji. Tyle jest rzeczy do zrobienia. ja chce doceniać, zdobywać, kochać. JA CHCE KURWA ŻYĆ. Ale nikt mi na to nie pozwala. Już mi się, kurwa pisać nie chce...
Może nie dorosłem bo wciąż pytam się “czemu?” Nie dorosłem emocjonalnie, zazdrość zasłania oczy rozsądku I za każdym razem w postrzeganiu cofam się na sam początek Potrzebuję wyraźnego postępu, prawdziwego przełomu
Po sobie #1 10.07.17
Za każdym razem, kiedy widzę Twoje nagłe zmiany, te których jeszcze nie rozumiem. Tętno mi gwałtownie zwalnia. Staję się bezsilny, bezbronny. Szczególnie mi wtedy brakuje odwagi. To z kolei sprawia, że boję się, że Cię zawiodę. Czuję się mały. Nawet zaczynam się Ciebie bać. Wszystko mnie przeraża. Zaczynam bać się myśleć co może się stać. Ale cały czas pamiętam co mówiłem... Przypominam sobie o co tak naprawdę chodzi.Co było powiedziane, oznajmione. Chcę w to uwierzyć. Nie mogę stchórzyć. Kurwa nie.
I can feel the thunder that's breaking in your heart I can see through the scars inside you
Cirice
“if you had one shot or one opportunity”
Jak ktoś mi powie, że przede mną jeszcze całe życie to w panice zaśmieję mu się w twarz. Bo nie wiem czy on mnie straszy czy daje nadzieję. Jak to drugie, no to jeszcze nie wie która godzina.