Czekam na podatek od powietrza...
... a nie, chwila, jest już opłata klimatyczna. Mimo wszystko obecny rząd doprowadza mnie do do kolejno do płaczu, śmiechu i politowania. Prawie tak samo jak poprzedni rząd, ale jednak potrafi to robić z większą siłą. Po raz kolejny pozwolę sobie odnieść się do pewnego artykułu, który natomiast jest odniesieniem do pewnego projektu ustawy, i przeanalizuję go akapit po akapicie.
Prawie 4 mld zł mają dać dodatkowe opłaty za wodę - wynika z wyliczeń Ministerstwa Środowiska. Skończyć ma się era korzystania z wody za darmo. Zapłacić za nią mają m.in. elektrownie i rolnicy. A to oznacza, że w konsekwencji wzrosną ceny. Wprowadzona zostanie też opłata za... deszczówkę i topniejący śnieg. Rząd przyznaje, że każdy Polak zapłaci przez to ok. 30 zł rocznie.
Czyli rząd pluje w twarz obywatelom mówiąc że państwo zyska 4 mld zł rocznie, ale wy "polaczki" oddacie nam ponad (co się okaże później) 30 zł. Dobrze przynajmniej, że autor artykułu jest rozsądny i widzi część konsekwencji tej "DobrejZmiany".
Wszystko to efekt nowej ustawy Prawo wodne. Rząd planuje w niej powołanie specjalnej spółki - Państwowe Gospodarstwo Wodne "Wody Polskie". Jak wynika z projektu ustawy, ma ona dysponować budżetem na poziomie 4,7 mld zł rocznie. Byłaby więc znacznie większa niż Agencja Nieruchomości Rolnych czy Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.
"Prawo wodne" no tak. To oczywiste! Woda potrzebuje prawa, bo nie wie w którą stronę płynąć i dlatego mamy powodzie. Brawo! "...powołanie specjalnej spółki" - brakuję już miejsc dla prezesów? Nie ma problemu! Wprowadźmy nową spółkę i nowy podatek! "...ma ona dysponować budżetem na poziomie 4,7 mld zł rocznie." 4.7 mld ukradziony pieniędzy, i wszystko po to aby woda wiedziała dokąd ma płynąć.
"Nowa jednostka będzie odpowiadała za utrzymanie majątku znajdującego się obecnie w administracji regionalnych zarządów gospodarki wodnej, w tym infrastruktury przeciwpowodziowej o łącznej wartości sięgającej blisko 27,9 mld zł. (...) Państwowe Gospodarstwo Wodne „Wody Polskie” będzie także prawnym następcą i dysponentem majątku przypisanego aktualnie do marszałków województw, wartego ponad 7 mld zł. Łączna wartość majątku, wobec powyższego będzie sięgać ok. 34,9 mld zł" - czytamy w projekcie ustawy napisanym przez Ministerstwo Środowiska.
Starzy zarządcy byli zbyt obciążeni? Nie potrafili nadać kierunku wodzie? Może źle uczyli cząsteczki H2O o Prawie Archimedesa?
Skąd pieniądze na utrzymanie PGW "Wody Polskie"? Przede wszystkim zmienić mają się stawki za korzystanie z wody - oznaczać ma to głównie podwyżki. Więcej płacić mają jednak nie Kowalski czy Nowak. Rząd chce pieniędzy od firm. Na przykład za czerpanie 1 metra sześciennych wód podziemnych trzeba będzie zapłacić 2 zł i 5 groszy. Wody powierzchniowe mają być o złotówkę tańsze.
Ten kto pisał tą ustawę powinien wrócić do szkoły i wbić sobie do głowy, że nie ważne kogo obciążymy podatkiem to ZAWSZE zapłaci konsument, czyli Kowalski i Nowak. Ufff... Jest ciężko, ale lecimy dalej...
Płacić będą musiały głównie elektrownie i elektrociepłownie, które wykorzystują je do systemów chłodzenia oraz przesyłu energii. Związek Powiatów Polskich prognozuje, że odbije się to negatywnie na cenach za ciepło systemowe oraz prąd. W ocenie skutków regulacji czytamy, że koszt zakupu wody potrzebnej do wytworzenia MWh będzie na poziomie 0,7 proc.
Ktoś skończył szkołę i zwrócił uwagę na to co napisałem powyżej.
Za wodę płacić mają też rolnicy - obecnie byli zwolnieni z tego obowiązku. A to oznacza poważne koszty m.in. dla gospodarstw rybackich. W ich przypadku ceny za metr sześcienne będą jednak o ok. 25 proc. niższe niż w przypadku przemysłu.
Czyli prócz bolszewickiej ustawy o obrocie ziemią PiS daję rolnikom kolejne "udogodnienia".
W projekcie rząd przyznaje się, że nowe opłaty i zasady rozliczania się z wody oznaczać będą problemy dla firm.
"Zniesienie obecnie istniejących zwolnień z tytułu opłat za pobór wód będzie oznaczało zwiększenie ilości procedur i obowiązków po stronie przedsiębiorców, którzy będą ponosili nowe koszty z tytułu wykonywanej przez siebie działalności" - zapisano.W sumie Ministerstwo Środowiska szacuje, że z nowych opłat uda się pozyskać ok. 3,74 mld zł rocznie.
Nie mam siły... Niech ktoś mi powie, ze PiS nie pluje ludziom w twarz. "Zniszczmy wszystkie firmy to wtedy na 100% zapanuje dobrobyt i porządek, i nie zapomnijmy postawić nowego urzędu pracy do walki z bezrobociem"
"Potencjalne obciążenie obywateli/gospodarstw domowych nie powinno przekroczyć 29,5 zł rocznie na mieszkańca" - czytamy w projekcie ustawy.Jak tłumaczy w rozmowie z money.pl Grzegorz Kubalski ze Związku Powiatów Polskich, wyższe ceny energii przełożą się na podwyżki innych towarów.Poza tym rząd chce też, by nowa spółka pobierała pieniądze za deszczówkę czy śnieg, który stopnieje na dachach."Jednocześnie zakłada się, że opłatą zostanie objęty także odpływ wód opadowych i roztopowych" - czytamy.
Nie zapisano ile mają wynosić opłaty za deszczówkę, ale stwierdzono, że są prowadzone kalkulacje w tej sprawie. Jak dodano głównie zapłacą za to mieszkańcy miast. "Zgodnie postulowaną regulacją, bezpośrednią opłatą zostaną objęte co do zasady tereny zurbanizowane (ok. 5,23 proc. powierzchni kraju - dane GUS za 2014 r.) czyli ok. 16,35 tys. kilometrów kwadratowych".
W siedzibie ministerstwa:
"- Panowie i Panie czy jest na sali jakiś ekonomista?
- Ja kiedyś w sklepie spożywczym pracowałam, ale to dawno było.
- No dobra. Proponuję zrobić tak - nie róbmy żadnych wyliczeń. Napiszmy, że będzie to kosztowało np. 30zł rocznie, żeby ludzie się zbytnio nie skarżyli i wypuśćmy ten projekt ustawy" - tak to sobie wyobrażam. Inaczej jest to dla mnie niewytłumaczalne.
Już w marcu wiceminister środowiska Mariusz Gajda sugerował tego typu zmiany, tłumacząc, że mają się one przyczynić do większej oszczędności wody.
- Dotyczy to zwrotu kosztów usług wodnych, polegająca na takim ustawieniu pewnych instrumentów finansowych, które będą stymulowały przede wszystkim oszczędność wody i racjonalne jej wykorzystanie - mówił w radiowej Jedynce.
Wiadomo. Polska jest krajem Afrykańskim i codziennie zmagamy się z niedoborem wody. Do powstrzymania tego procesu za pieniądze obywateli zatrudnimy szamanów, którzy będą tańcem wywoływać deszcze. do tego grupa specjalistów, będzie przemawiała do wody "nie wsiąkaj w ziemie tylko idź do wodociągów!"
Co z pieniędzmi będzie robić nowoutworzona PGW "Wody Polskie"? Odpowiadać ma m.in. za budowę wałów przeciwpowodziowych, regulację rzek czy budowę dróg wodnych.
I oczywiście opłacać prezesów tejże spółki. Czyli zamiast 12 672 mln zł (dane z 2014r.), kapitan państwo na "Gospodarkę Komunalna wyda 22 672 mln zł. Jedna cyfra i nikt się nie kapnie. "...regulacje rzek..." mówiłem? Będą uczyć rzeki gdzie trzeba płynąć! ;)
Powołanie nowej spółki chwalą samorządy. Jednocześnie nie podoba się im jednak nadanie jej zbyt wielu kompetencji. Kluczowe jest przeniesieni do spółki kwestii związanych z wydawaniem pozwoleń wodnoprawnych. Obecnie odpowiedzialne za to są właśnie samorządy.
- Sytuacja łączenia w jednym ręku uprawnień organu i strony, była od dawna negatywnie oceniana w orzecznictwie - prowadząc do przyjęcia przez sądy administracyjne koncepcji pozbawienia podmiotu w takim przypadku uprawnień strony. Oznacza to, że albo postępowanie będzie prowadzone bez możliwości uwzględnienia interesu państwa jako właściciela wód, albo też "Wody Polskie" będą właściwie sędzią we własnej sprawie - wyjaśniaLudwik Węgrzyn, prezes Zarządu ZPP, starosta bocheński.
Związek dodaje, że nie podoba się mu też pomysł by zabierać powiatom kompetencje i dochody związane z administrowaniem wodami. ZPP sugeruje, że będzie się to wiązało ze zwalnianiem pracowników odpowiedzialnych obecnie za kwestie wodne. Nawet rząd w ocenie skutków regulacji przyznaje, że konsekwencją wejścia w życie nowych przepisów będzie uszczuplenie budżetów samorządowych o około 140 mln zł rocznie.
Pomysł się podoba i nie podoba, bo nowa spółka i nowe posady, ale jednak samorząd nie będzie miał głównej władzy nad pieniędzmi...
- Nowe stawki za pozwolenia wodnoprawne są dwa razy wyższe, a czasem nawet kilkukrotnie droższe. Na przykład za wydanie pozwolenia opłata wynosi 140 zł, przy czym jest to dochód gminy. Teraz ma ona wynosić 250 zł i trafiać do spółki. Jednocześnie ustawa nie zakłada, co się stanie z pracownikami samorządowymi odpowiedzialnymi za kwestie wodne. Nie ma zapisu o przejściu tych urzędników do "Wód Polskich" - mówi money.pl Grzegorz Kubalski ze Związku Powiatów Polskich.
Nie ważne że ok. 38 mln konsumentów będzie płacić więcej. Najważniejsze, żeby urzędnik miał prace...
Nie dałem rady ocenić każdego akapity z osobna, ale z każdym nowym pomysłem rządu boję się o swoje zdrowie. Miejmy nadzieje, że władza tego państwa pójdzie po rozum do głowy i opanuję się z tymi wszystkimi regulacjami i podnoszeniem podatków.
Ponadto pragnę zaznaczyć iż wiem na czym polega regulacja rzek, ale czy potrzebujemy do tego nowej spółki? No nie wydaję mi się...