Atmosfera powyborcza. Tajemnice różańca.

seen from Poland
seen from Russia
seen from Belgium
seen from Türkiye

seen from United States
seen from United States
seen from Yemen

seen from Türkiye
seen from Yemen
seen from Türkiye
seen from Yemen

seen from United States

seen from Türkiye
seen from Russia

seen from United States
seen from Italy
seen from United States

seen from Malaysia

seen from Türkiye

seen from United States
Atmosfera powyborcza. Tajemnice różańca.
Nastroje powyborcze
Od właściwie już dwóch tygodni żyjemy w innej rzeczywistości, innej Polsce i już powoli da się to odczuć. Sporą przewagą, bo ponad 37% zwyciężyło Prawo i Sprawiedliwość otrzymując aż 235 mandatów, co daje im większość w Sejmie. Niestety. Ta zmiana rządu po 8 latach rządzenia Platformy Obywatelskiej, która zdobyła tak właściwie aż 24% i 138 mandatów, dla jednych jest zbawieniem, dla innych niezupełnie. Obecnie jesteśmy w okresie formowania rządu i ruszyła giełda nazwisk. I tu pojawia się pierwsze, zasadnicze pytanie: kiedy nastąpi przebudzenie? W trakcie kampanii wyborczej formacji, która wygrała tegoroczne wybory, wiele znanych/kontrowersyjnych twarzy pozostawało w ukryciu. Teraz będą obsadzani na ważnych stanowiskach w rządzie. Głupcem jest ten, kto łudził się, że nie pojawią się w późniejszym czasie i głupcem jest ten, kto myślał, że nowy rząd będzie tworzony przez kandydatkę na premiera, Beatę Szydło. Oczywiście jak powszechnie wiadomo wszystkie warunki jak zwykle dyktuje Prezes, bo jak da się słyszeć ,,nowy rząd nie będzie rządem autorskim, ale drużyny PiS”. Ciekawa jestem jak to jest być premierem, który sam nie ustala, kto zostanie najbliższym współpracownikiem. Nie jest to chyba zdrowe, żeby premier biegała z każdą decyzją do Prezesa i myślę, że to nie jest dobra opcja dla Polski. Teraz z napięciem oczekujemy, czy spekulacje na temat osób, które mają być obsadzane, na tych jakże ważnych stanowiskach w przyszłym rządzie, się sprawdzą. Szczerze – oby nie. Warto byłoby postawić na ludzi mniej znanych, ale doświadczonych w danej dziedzinie, a już na pewno nie na tych kontrowersyjnych. Ostatnio w mediach pytając o jakiekolwiek informacje dotyczące przyszłego rządu daje się słyszeć: ,,wiem, ale nie powiem” czy ,,mam wiedzę przypuszczalną”. Daje to do myślenia. Już oceniliśmy nowy rząd Prawa i Sprawiedliwości, a właściwie Zjednoczonej Prawicy (jakoś ciężko jest mi się przestawić), chociaż ten jeszcze nawet nie powstał. Niestety przeszłość i spekulacje dają nam prawo do przedwczesnej oceny.
Kwestia obietnic. Każda partia obiecywała wiele, ale mistrzem w obiecywaniu gruszek na wierzbie było Prawo i Sprawiedliwość. Oczywiście od początku było wiadomo, że jeśli jakiejś obietnicy nie będzie można spełnić po wyborach, to winą będzie się obarczać poprzedni rząd, bo przecież to oni zostawili państwo w tak fatalnym stanie. Już z niektórych deklaracji powoli się wycofują mówiąc, że ,,budżet jest w ruinie”. Jest to dobre wytłumaczenie: chcieliśmy, ale nie mieliśmy jak spełnić tych obietnic. Trzeba pamiętać, że wyborcy w większości nie są naiwni i jednak co nieco pamiętają z programu danej partii. Z całej kampanii, debat, wieców zapamiętałam tylko jedną wiązankę: ,,500 złotych na każde dziecko, obniżenie wieku emerytalnego, silny rząd współpracujący z prezydentem Polski. Damy radę!”. Damy radę doprowadzić Polskę do kryzysu ekonomicznego. Nie wiem z jakimi ekonomistami konsultowali nowe ustawy, ale chyba z mało kompetentnymi. 500 złotych na każde dziecko, to świetny chwyt, ale mało kto zagłębił się w temat. Bo 500 zł nie na każde dziecko, tylko drugie i kolejne, poniżej pewnego poziomu dochodów i tylko na określone wydatki. Chyba jednak wolałbym, żeby większość obietnic nie zostało spełnionych.
Pierwszy raz od 25 lat władzę w Polsce będzie sprawowała jedna partia. Nie będzie teraz możliwości przerzucenia winy na koalicjanta i będzie łatwiej rozliczyć rząd. Ale to chyba jeden jedyny plus jaki widzę w całej tej sytuacji. Po ogłoszeniu wyników wyborów doszłam do wniosku, że dam im szansę, tak samo jak dałam ją nowemu prezydentowi. Niestety w obu przypadkach rozczarowanie nastąpiło już w kilka dni po wyborach. Prezydent podczas swojej kampanii wyborczej naobiecywał dużo i wszystko jakoś umilkło. Nie wspomnę o ogromnej ,,promocji” naszego kraju za granicą. Podczas wizyty w Wielkiej Brytanii mówił: ,,ja nie mam dzisiaj odwagi powiedzieć: wracajcie do kraju” - dziękujemy, panie Prezydencie! Drżę na myśl o tym, co nas czeka. Te wszystkie projekty i ,,gotowe ustawy”, o których pani Beata Szydło mówiła na każdym kroku, w większości są absurdalne i spowodują więcej szkód dla Polski, niż pożytku.Takim projektem jest m.in. kwestia 6-latków. Nowy rząd planuje dać prawo rodzicom do decydowania o tym, czy dziecko rozpocznie naukę w wieku 6 lat. Dotychczas nikt nie zaciągał „wołami” dzieci do szkoły, ponieważ istniała możliwość odroczenia obowiązku szkolnego. A zrobienie referendum w tej sprawie? Dla mnie to totalna bzdura, bo jakie pojęcie ma mieć o tym osoba, która ledwo ukończyła 18 lat czy osoby, które już dawno swoje dzieci mają odchowane. Inna sprawa, to przywrócenie dawnego podziału na 8-letnią szkołę podstawową i 4-letnią szkołę średnią, czy wprowadzenie egzaminów na studia. Zmiany mają dotyczyć także programu, a kluczowe będzie kształcenie w duchu patriotycznym i obywatelskim. Nie wiem po co komu takie rewolucje, skoro teraz wszystko działa jak należy, a osoby, które tak naprawdę sprzeciwiają się np. gimnazjom pewnie nigdy nie miały z nimi do czynienia.
Pierwsze posiedzenie Sejmu i Senatu zaplanowane jest na czwartek 12 listopada. Skład rządu miał zostać ogłoszony opinii publicznej w piątek lub sobotę po spotkaniu Komitetu Politycznego, jednak oficjalne ogłoszenie nazwisk nastąpi najwcześniej w poniedziałek. Pozostaje tylko czekać i trzymać kciuki za mądre decyzje. Jestem bardzo ciekawa kto wyjdzie na mównicę i wygłosi expose: pani Beata Szydło czy jednak Prezes?
Nastały ciężkie czasy. Podsumowując to, jakby nie było, najważniejsze polityczne wydarzenie ostatnich lat, niech żałują Ci, którzy poszli do wyborów tylko dlatego, że chcieli zrobić na złość Platformie Obywatelskiej. Dzięki, ale teraz połowa Polski będzie cierpieć z Waszego powodu przez cztery lata. Z drugiej strony nie idąc do wyborów ludzie pokazali swoją obojętność, co jest chyba najgorszą opcją z możliwych. Nieświadomość ludzi także jest niebezpieczna. Słuchając tylko populistycznych haseł myślę, że nie da się wybrać dobrego rządu. Warto jednak zagłębić się chociaż trochę w program danej partii, czy po prostu poczytać albo posłuchać, co dany polityk ma do powiedzenia.
buga
Pora na polonijne okręgi wyborcze
W zakończonych niedawno wyborach parlamentarnych zwyciężyło Prawo i Sprawiedliwość. Co ciekawe, PiS zaskoczył nawet w stolicy, wygrywając po raz pierwszy od dawna. Głosy zza granicy okazały się kluczowe. Wystarczy spojrzeć na wyniki wyborów nie uwzględniając zagranicy. PiS i PO zdobyły tyle samo głosów, 29 proc. Jednak wliczając Polonię, PiS wychodzi na prowadzenie, a bardzo zyskują też Kukiz oraz KOWRIN.
Kolejność bez Polonii: PO oraz PiS – 29 proc Nowoczesna R. Petru – 14 proc Zjednoczona Lewica – 9 proc Kukiz – 6 proc Partia Razem – 5.5 proc KORWIN – 5 proc
Kolejność uwzględniając Polonię: PiS – 30 proc PO – 27.5 proc Nowoczesna R. Petru – 13 proc Zjednoczona Lewica – 8.5 proc Kukiz – 8 proc KORWIN – 6 proc Partia Razem – 5.5 proc
Patrząc bardziej dogłębnie na wyniki, widać że aż 30 proc z głosów oddanych na Kukiza oraz partię KORWIN w okręgu nr. 19 zostało oddanych za granicą. 18 proc z głosów PiS to głosy Polonii, podczas gdy tylko 11 proc głosów PO pochodziło zza granicy. W sumie za granicą oddano prawie 175 000 głosów, o 50 000 więcej niż na Mokotowie, najludniejszej dzielnicy stolicy. Za granicą oddano dwa razy więcej głosów niż w Częstochowie lub Toruniu. A wszystkie te głosy poszły do Warszawy i zmodyfikowały wyniki z tego okręgu, chociaż preferencje wyborcze Polonii niezupełnie pokrywają się z tymi Warszawiaków.
W najludniejszych okręgach w USA i Kanadzie zwyciężył PiS z 70 procentowym poparciem. W Wielkiej Brytanii zwyciężył Kukiz z 24 procentowym poparciem, przed PiS (23 proc) i Korwinem (20 proc). Kukiz oraz Korwin zwyciężyli też w Holandii, a PiS w Australii (41 proc), we Francji (39 proc) oraz w Niemczech (31 proc). Widać więc że Polonii i Warszawiakom nie po drodze jeśli chodzi o preferencje wyborcze. Skąd te różnice? Trudno powiedzieć, ale na pewno wpływ na te wyniki ma fakt że PiS pielęgnuje swój polonijny elektorat, często go odwiedzając. A PO w ostatnich latach nie wykazywała jakiegokolwiek zainteresowania diasporą, szczególnie amerykańską oraz kanadyjską.
Warto się zastanowić co zrobić z tym, że wliczanie polonijnych głosów wydaje się nie fair dla Warszawiaków. Najlogiczniejszym rozwiązaniem wydaje się utworzenie okręgu wyborczego dla Polonii. Nie jest to nowość, 11 krajów, w tym cztery europejskie (Chorwacja, Francja, Włochy oraz Portugalia) od dawna posiadają okręgi wyborcze specjalnie dla obywateli mieszkających za granicą. We Francji dla diaspory przypada 12 mandatów, czyli prawie 4 procent z 331 mandatów we francuskim parlamencie.
Wprowadzenie podobnej instytucji w Polsce sprawi że i Warszawiacy i Polonia będą mieli takich reprezentantów jakich sobie wybiorą. Warto się nad takim rozwiązaniem zastanowić.
poland just said goodbye for the next 4 years to good foreign policy and to good relations with european union; to in vitro and abortion, not to mention lgbt rights. in simple words, they just said bye to entire left wing and gave power to delusional idiots who still think tragedy in smolensk was a mass murder. but hey! church will blossom so everything is alright :)
według mojej tablicy na twitterze do sejmu wszedł dziś Harry Potter
#śmiaćsięczypłakać?
Poland's Eurosceptic conservatives triumph in vote - exit poll
Poland's eurosceptic Law and Justice party (PiS) is on course to unseat the ruling Civic Platform (PO) after eight years in power, an exit poll showed on Sunday, a result that could set the country at odds with some of its European allies.
Run by Jaroslaw Kaczynski, the twin brother of Poland's late president Lech, PiS secured 39.1 percent of the vote, well ahead of the centrist, staunchly pro-European Union PO on 23.4 percent, said pollster Ipsos.
A triumphant Kaczynski immediately declared victory. Such a score would give PiS 242 seats in the 460-member lower house of parliament, the exit poll showed, allowing the party to govern alone without the need for a coalition partner.
PiS has opposed relocating migrants from the Middle East to Poland, arguing they could threaten Poland's Catholic way of life. Kaczynski raised eyebrows this month by warning they could bring disease and parasites with them.
+ For the first time in modern Poland social democrats do not enter parliament.
+ Socialdemocrats, Greens and Left fail threshold (Ipsos exit poll).
[x] [x]
oh god we're screwed