Mariusz Grzebalski - Piosenka buddyjska
Nieustępliwy pochód słońca -
zawłaszcza wszystko, co napotka
na swojej drodze. Jak morze
dokonujące cudów cierpliwości,
by w końcu, krok po kroku,
zagarnąć prowincje suchego lądu.
Dziś, pierwszy raz od miesięcy,
obudziłem się pewny i spokojny.
Za oknem rytmicznie pracuje
mechaniczne serce oczyszczalni,
gleba wchłania resztki brudnego śniegu,
wróble opanowały śmietnik -
wydziobują z kolorowych resztek
po świętach. Mój puls zrównał się
w końcu z pulsem tego miejsca,
ziemia obraca się we mnie, ja obracam
się w niej. Zostałem nagrodzony albo
szczęście opuściło mnie do końca
i nie jestem w stanie poznać skali
swojego upadku. Mówię wieloma
językami, choć staram się milczeć.
Z miłością blisko bywam, od kiedy
wyrzekłem się miłości. Pragnąc wiedzy,
ucząc się i doświadczając, zrozumiałem:
nie ma rzeczy niezbędnych do życia.
Niczego nie odnalazłem, o nic
nie jestem bogatszy. Ale, nawet jeśli
wypowiadam tautologię, chwalę świat.
Nawet jeśli mówię “nie wiem”,