A noworoczną rozkminę zaczniemy od jednego z bardziej popularnych postanowień Znalezienie partnera/partnerki mogę powiedzieć że pewna grafika prześladuje mnie od 31 grudnia niemal na większości grup i polskich i angielskich ale ze względu na pisanie tego posta za długo nie potrafię jej już znaleźć tak się kończy ogarnianie wszystkiego podczas wolnego. I o ile rozumiem chęć posiadania postanowienia tak nie jest ono w ogóle potrzebne do wejścia w nowy rok. Bo ile to memów się nie doczekaliśmy o siłowaniach 1 stycznia i siłowniach 3 stycznia z jednej strony obserwujemy prześmiewcza formę tychże postanowanien, a z drugiej nacisk, że no w tym roku uda mi się to i to i tamto, gdzie niekoniecznie musi się tak stać. Wiadomo bycie pozytywnym jest ważne ale nadmierna pozytywność może się przekształcić w jej toksyczną wersję. Co to jest toksyczna pozytywność?
Z Definicji Toksyczna pozytywność zawiera w sobie nad generalizację stanów radości i optymizmu, które znacznie minimalizują istotność prawdziwych ludzkich emocji. Mówiąc: „nie łam się, uśmiechnij się” możesz mieć dobre intencje, ale jednocześnie komunikujesz, że wyrażanie emocji, które nie są radością jest nieakceptowalne.
Więc nie dajmy się omamić ze musimy coś zmienić w naszym życiu jeśli tego nie potrzebujemy oraz pamiętajmy o tym że żeby coś zmienić w naszym życiu to mamy na to cały rok, a nie tylko styczeń. Ale wracając do kwestii miłości nigdy nie rozumiałam dlaczego znalezienie sobie kogoś jest tak ważne, gdy moje koleżanki planowały swoje śluby i marzyły o miłości rodem z disneyowskiego filmu ja patrzyłam na to z zdziwieniem wiedząc, że coś takiego nie ma racji bytu, może być tu trochę winy moich rodziców ze względu na to, że zawsze powtarzali mi jak to marzenia dziecięce zostają twardo zweryfikowane przez życie dorosłe. Zwłaszcza mój ojciec przez co od 7 roku życia nie wierzyłam w miłość z bajki jako dziecko moje marzenia skupiały się na możliwości latania, bycia niewidzialnym oraz czytania w myślach co swoją drogą do dzisiaj byłoby przydatne.
Tym bardziej że moje myślenie zostało wzmocnienie po obserwacji nieudanego związku własnych rodziców, gdy jest wiele osób mówiących chciałabym/chciałbym mieć takie małżeństwo jak moi rodzice ja wśród tych osób nie jestem. 15 lat obserwacji rozpadu i trzymania się z sobą chyba tylko ze względu na mnie i co na naszej wsi powiedzą dało swoje.
Przez co osobiście żadnego związku formalnego nie chce nie żebym przez swoje spierdolenie w tej sferze miała pełno kandydatów co to, to nie pozytyw wyczulenia związkowego jest taki że zauważam czerwone flagi u jednego chłopaka co uratowało mnie od związku toksycznego opartego na przymusie współżycia i zaniżaniu samooceny, więc śmiało mogę powiedzieć że rozumiem spojrzenie osób, które pochodzą z małżeństw rozbitych moja rodzina w teorii jest razem ale dysfunkcyjna jest od zawsze.
Lista czerwonych flag może się komuś przyda:
1.Presja muszę coś zrobić bo on/ona się obrazi.
2.Poruszanie tematów które nie są dla ciebie komfortowe pomimo zakomunikowania tego.
3.Kłótnie o te same problemy argumenty i dyskusja się nie zmieniły.
4.Kontrola z jednej strony.
5.Rozważałeś/aś zakończenie związku tej relacji już kilka razy
7. Wymuszanie na tobie konkretnych zachowań, których ty nie chcesz zrobić.
8.Wywoływanie konfliktu i brak chęci powiedzenia o co chodzi klasyczne ,,domyśl się".
9.Przekraczanie granic cielesnych.
Nie dajmy się zwariować ze względu na to, że nie posiadamy czegoś bądź kogoś co już dawno powinniśmy mieć w naszym życiu pamiętajmy, że żyjemy dla siebie i to my będziemy żałować potem naszych decyzji nie osoby dla których robimy to co robimy.