
shark vs the universe
almost home
Alisa U Zemlji Chuda

No title available
h

tannertan36
Misplaced Lens Cap

No title available
Cosimo Galluzzi

blake kathryn
No title available
2025 on Tumblr: Trends That Defined the Year
hello vonnie

ellievsbear
One Nice Bug Per Day
ojovivo
Aqua Utopia|海の底で記憶を紡ぐ

Janaina Medeiros
dirt enthusiast

Product Placement
seen from Malaysia

seen from Malaysia

seen from Canada

seen from Malaysia
seen from United States

seen from China

seen from Malaysia
seen from Germany
seen from Finland
seen from United Kingdom
seen from United States

seen from Malaysia
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from France
@raissska
Hej!
Dobry związek buduje i wspólnie zaczęliśmy pracę nad książką. ❤️ (Porzuciłam poprzednie koncepcje, które tymczasem zostają w głębokich czeluściach dysku).
Dajcie znać, czy wolicie wersję e-booka czy może tradycyjnie - papierową.
Mogę Wam tylko zdradzić, że to będzie sztos! 😎😁🔥
Pozdrawiam, M.
#ksiazka #wkrotce #erotyczne #opowiadania #polishgirl #polishboy #seks
- Chcesz pełną analizę czy skróconą?
- Jak wolisz.
Na skróty
Nie jestem fanką pisania recenzji, ponieważ łatwo jest kogoś oceniać, nie będąc samemu ocenianym. Wiecie, piszesz coś, udostępniasz ludziom (którzy za to zapłacili, więc już istnieje zobowiązanie i presja, czy faktycznie opłacało się wydać te 9,99zł na porno e-booka), czekasz na ich opinię. Miło, gdy są pochlebne (spuszczasz wzrok z cichym „nie przesadzaj” pod nosem), gorzej, gdy pochwały nie ma („jak pech to pech”).
Chociaż, zanim wzięłam się za czytanie, dwie recenzje już poszły „najsmutniejsze porno, jakie w życiu czytałam” (w myślach: „fu*k, kogoś zabili?”) i według mnie pochwała „Lipińską to ty nie będziesz” (I BARDZO DOBRZE!).
Dla czytelnika 50 stron to niedużo. To skończona historia, która prosi się o ciąg dalszy, bo główny bohater tej historii nie powiedział ostatniego słowa. Lekki język, prosta forma, zwięzła akcja, czyli to, co fani pornosów lubią najbardziej.
Jakby nie patrzeć, rozcieńczone piwo na barze kosztuje aktualnie 15zł (lub więcej), więc wydanie 10zł na porno story jest na pewno lepsze i zostawia więcej smaku.
UWAGA, spoiler!
Osobiście zwróciłam uwagę na kilka niedociągnięć (mam na myśli te stylistyczne), ale biorąc pod uwagę, że e-book nie był poddawany korekcie, mogło się zdarzyć. (Nie oszukujmy się, wiecie ile błędów stylistycznych jest np. w 50 Twarzach lub 365 dni?)
Inny punkt widzenia. I tu dowiadujemy się, że baby to świnie. Nie zrobi ci taka porządnego loda, dopóki sam nie zrobisz jej zajebiście dobrze. Tak, drogie Panie. Czasami warto być egoistką, ale dobrze też coś dać od siebie – zwróci się z nawiązką. ;)
Nie będę pisać o scenerii itd., rzecz się dzieje we Wrocławiu i w sumie to spoko, bo nigdy nie byłam, ale opisane tak, że mogłabym się tamtędy przespacerować (bez nawi!).
Smutna część historii to ta, w której nasz bohater chyba sam sobie chce uświadomić, czy jest w stanie sprostać zadaniu. Zadanie = randka z Tindera.
Nigdy nie miałam tej aplikacji i nie zamierzam, ale nie przywodzi na myśl jakiś górnolotnych spotkań.
Dostajemy porno, dostajemy dialog (z randką i ten wewnętrzny) i dostajemy puentę.
Nie będę wymieniać pozycji, ani sposobów itd. - tu musicie sięgnąć po „Dryf”.
I myślę, że ta puenta uderza poniekąd we wszystkich. Pewnie kojarzycie tego mema: on z nią siedzą przy stoliku w restauracji, a w myślach każde drugiego pieści. Jednak przy stoliku nie dzieje się nic, bo żadne nie ma odwagi wykonać pierwszego kroku.
Straconych szans nie warto roztrząsać. Można sobie przemyśleć i zamknąć w szufladzie, żeby nie popełniać notorycznie tego samego błędu.
I po przeczytaniu „Dryfu” naszła mnie jedna myśl: nigdy więcej życia w ten sposób. Smutne, bo zupełnie prawdziwe.
LINK do bloga:
https://www.tumblrowycz.com/?m=1
Są sposoby. Nawet kilka.
- Zamknij oczy. - Jak na kogoś, kto upierał się, że nie lubi dominować, miał bardzo stanowczy głos.
Wykonałam polecenie i czekałam. Leżałam na łóżku, które nim pachniało. Miałam ochotę już stamtąd nie wstawać. Poczułam, jak materac ugina się pod ciężarem mężczyzny i po chwili przylgnął ciałem do mojego boku. Koncentrowałam się na własnym oddechu i tym, żeby nie dać po sobie poznać, jak bardzo podoba mi się taki rozwój sytuacji. Jego dłoń spoczęła na moim obojczyku i, delikatnie przez wypukłość piersi, dotarł nią aż do mostka. Zadrżałam w oczekiwaniu.
- Nie ruszaj się. - I tak nie miałam zamiaru. Prędzej piekło mnie pochłonie, nim zrezygnuję. Niezdolna do powiedzenia czegokolwiek więcej, cicho przytaknęłam. Wzmocnił lekko nacisk ręki, którą kontynuował wędrówkę w górę, drażniąc się ze mną. Miałam wrażenie, że płonę, a właściwie nic jeszcze się nie wydarzyło. Złapał mnie za żuchwę mocniej, niż wypadało, a kciuk przeniósł na moje usta, rozchylając je. Chciałam przygryźć jego palec, ale równie szybko go zabrał.
- Otwórz oczy. - Ujrzałam jego twarz parę centymetrów dalej. Skupiłam wzrok na spojrzeniu, które przewiercało mnie na wylot. Kciukiem znów dotknął ust i tym razem zassałam palec, zamykając na nim wargi. Cały czas patrzyliśmy sobie w oczy, co sprawiło, że poczułam bezgraniczne zaufanie. Mógł ze mną zrobić, co tylko chciał. Nie protestowałabym.
Inni mężczyźni w tym momencie przestali dla mnie istnieć. Może lekko dramatyzowałam, ale odniosłam wrażenie, że przez tego tutaj, jestem całkowicie skończona.
Uwolnił kciuk i nachylił się do pocałunku. Delikatne muśnięcia dość szybko przerodziły się w namiętny, pełen pasji pojedynek. Chciałam go objąć, ale natychmiast złapał moje nadgarstki i uniósł nad głowę, przyszpilając do łóżka. Zdana jedynie na jego łaskę i cierpliwość, mogłam czekać na kolejny ruch.
- Zostaw je tu, nie ruszaj się. - Skoro chciał się bawić w krępowanie słowami, niech tak będzie. Miałam tyle mieszanych uczuć. Nie chciałam go wystraszyć nadmiernym entuzjazmem, a zarazem pragnęłam o wiele więcej, niż mógł mi dać.
Męskie dłonie znów rozpoczęły swoją podróż w dół mojego ciała. Szyja, dekolt, mostek. Guziki koszuli ustąpiły pod zwinnymi palcami. Leżałam obnażona w koronkowym białym staniku, który nie pozostawiał zbyt wiele pola dla wyobraźni. Nachylił się i zassał twardy sutek przez koronkę. Jęknęłam. To było prawie zbyt dobre.
Z drugą zrobił to samo, po czym odciągnął materiał, zostawiając biust nagi.
Dłońmi złapał obydwie piersi i zaczął masaż. Powoli opuszkami okrążał twarde brodawki, niekiedy zahaczając o sutki. Było mi tak dobrze, że wydałam jęk dezaprobaty, gdy przestał.
- Proszę... - nie wiem, o co go prosiłam ochrypłym od pieszczot głosem. Żeby nie przestawał? Żeby pozwolił sobie na znacznie więcej? Sama też chciałam się nim zająć, ale coś w jego wzroku mówiło mi, że prędko to nie nastąpi.
Poczułam, jak dłońmi schodzi w dół brzucha. Zamarłam w oczekiwaniu. Zamknęłam oczy. Wsłuchałam się w jego przyspieszony oddech, gdy rozpinał mi spodnie. Uniosłam lekko biodra, ułatwiając mu rozebranie mnie. Spojrzałam. Koronkowe majtki zostawił na miejscu. Spodobało mi się, jak tuż po tym złapał ze mną kontakt wzrokowy. Przepadłam całkowicie.
- Bolało? - pogładził materiał przykrywający mały tatuaż.
- Nie... Ugh. - Wciągnęłam powietrze, gdy w sunął palce pod koronkę. Jego dłoń objęła wzgórek, a ja bezwiednie rozchyliłam nogi, jedną przerzucając przez niego. Cały czas leżał przy moim boku. Na biodrze czułam efekt jego podniecenia, ale poza tym doskonale się kontrolował. Chciałam, żeby sobie odpuścił i także mógł się w tym zatracić.
Kiedy palcami musnął moją kobiecość, jęknęłam. Wtuliłam się w jego pierś.
- Poddaj się. - nie wiem, czy umiał czytać mi w myślach, czy po prostu trafił. Niczego tak nie pragnęłam, jak tego, by sam przestał się kontrolować.
Nachylił się, by całować moje piersi, a palcami wszedł we mnie. Wypchnęłam biodra na spotkanie jego ręki. Nie pamiętałam, kiedy ostatnio czułam taką przyjemność z samych pieszczot.
***
Gdy nadeszła pierwsza fala orgazmu, otworzyłam oczy. Zajeczałam w poduszkę, głęboko wciągnęłam powietrze. Ręką zmierzwiłam włosy i poprawiłam kołdrę splątaną w nogach.
Dawno już nie miałam tak realistycznego snu.
Bo to był sen, prawda?
Piekło Mężczyzn.
Gdy wszyscy o tych Kobietach, to ja napiszę o Was, drodzy Panowie. Czy któryś się zastanawiał, że do ciąży są potrzebne dwie strony? Zdarzy się wpadka, ale i niejednokrotnie jest to też przemyślana decyzja. Planowanie dziecka. Czasami długo wyczekiwanego. I okazuje się, że urodzi się martwe lub umrze w strasznym bólu, jak będzie miało szczęście, to w kilka godzin. Jak nie, to parę lat bólu przed nim. Wyzwania przed Rodzicami. Przed Tobą, Mężczyzno. W końcu zostaniesz Ojcem.
Tylko wtedy bierzesz nogi za pas i odchodzisz, niezdolny sprostać wyzwaniu. Nie mogąc mierzyć się z depresją partnerki i z "problemem". Bo przecież Ona sobie poradzi, Ty nie musisz.
Dlaczego wazektomia jest legalna, a podwiązanie jajników już nie? Dlaczego lekarze mogą podpisywać klauzulę sumienia i odmówić wypisania antykoncepcji "72h". Znam na własnej skórze. Usłyszałam od pani doktor "proszę wrócić na badania prenatalne". Fuck off.
Dlaczego to kobiety mają znosić upokorzenia, depresję. Faceci tacy dzielni, odważni. Odchodzą, jak problemy ich przerastają, a kobieta musi trwać ze wspólnymi niegdyś decyzjami.
Wiecie, jaki wpływ na organizm ma taka tabletka? Przez 3 dni byłam niezdolna wstać z łóżka.
Wiem, jak boli poród.
Wiem, jakie konsekwencje ponosi za sobą bycie wykorzystaną.
Aborcji nie robiłam. Miałam to wielkie szczęście, że moje Dziecko urodziło się zdrowe i "z miłości".
Ale gdyby... Gdyby. Wolałabym mieć ten zasrany wybór. Paręset kilometrów dalej nadal go mam.
Chodzi o to, żeby dobrze czuć się we własnym kraju - (k)raju Mężczyzn nieodpowiedzialnych najwidoczniej.
Dlaczego, Wy, Mężczyźni, nie potraficie się postawić władzy? (Skoro kobiety do garów, to Wy powinniście zebrać się, zjednoczyć - bez względu na wykonywany zawód, poglądy polityczne czy stan konta).
Wy, Panowie.
Nie chcę takiego równouprawnienia, gdy kobieta zostaje sama ze "wspólnymi" problemami. Gdy ma większe jaja od niejednego faceta.
Potrzeba Waszej męskiej energii, którą jesteście w stanie roznieść system.
Zwłaszcza teraz, gdy wolność jest nam odbierana tak bezkarnie i w tak ordynarny sposób.
Wasze wartości upadną.
Wasze firmy upadną.
Jak upadną Wasze Kobiety, dopiero zrozumiecie, jaki błąd popełniliście.
M.
Układ cz.1
- Ufasz mi? - Męski, gardłowy głos rozbrzmiał za moimi plecami. Przez krótką chwilę chciałam zaprzeczyć, ponieważ nigdy nie byłam pewna, czego mogłam się spodziewać tym razem. Ten facet nie dość, że był kreatywny, to w dodatku nieprzewidywalny.
- Tak - odpowiedziałam ledwo słyszalnym szeptem. Odchrząknęłam i dodałam głośniej - ufam ci.
- Zatem w porządku. Usiądź.
Taboret był postawiony na środku pomieszczenia. Nie omieszkałam zauważyć, że tuż nad moją głową zwisał sznur konopny, przywiązany do haka w suficie, a po obydwu stronach w pewnej odległości ode mnie wystawały haki z podłogi. Usiadłam na krześle. Szorstkie drewno na nagich pośladkach było czymś, do czego chyba nigdy nie przywyknę. Uczucie oczekiwania, co tym razem mi zaserwuje, sprawiało, że czułam się naprawdę zniecierpliwiona.
- Rozłóż nogi. - Prawie natychmiast wykonałam polecenie, odsłaniając tym samym gołą płeć. Dreszcz emocji przeszedł przez moje ciało, gdy poczułam, jak zabiera się do wiązania kostki. To samo powtórzył z drugą noga, zostawiając mnie wyeksponowaną.
- Pamiętasz swoje słowo bezpieczeństwa?
Jakbym mogła zapomnieć. Nigdy go jeszcze przy nim nie użyłam, ale zawsze zadawał mi to pytanie. Pokiwałam lekko głową.
- Powtórz je.
- Jaskier.
- Możesz go użyć w każdej chwili i kończymy zabawę. Ale wolałbym, żebyś się wstrzymała, nawet jeśli na początku będzie to wbrew twojej woli.
- Co masz na myśli?
- Cii... Czas pytań minął. Ręce. - Podałam mu posłusznie nadgarstki, które owinął sprawnie sznurem i podciągnął do góry. Teraz byłam całkiem unieruchomiona i zdana na cokolwiek, co dla mnie przygotował.
Odszedł dwa kroki w tył, aby spojrzeć na swoje dzieło, czyli na mnie, rozciągniętą przed nim. W dalszym ciągu nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Posłał mi spojrzenie pełne aprobaty i podszedł do stolika, na którym znajdowały się różne akcesoria - klamry na sutki, skórzane pejcze, dilda i tzw. "różdżka", którą chyba lubiłam najmniej - zbyt szybko kończyłam przy jej pomocy. Wziął ze stołu coś, czego nie mogłam zobaczyć i zaszedł mnie od tyłu.
- Pamiętaj swoje hasło. - Powtórzył złowróżbnym tonem tuż przy moim uchu, wywołując kolejny nieprzyjemny dreszcz. I zasłonił mi oczy miękką opaską, którą zawiązał z tyłu głowy. Pozbawiona wzroku, wystawiona na jego widok czułam, jak sutki sztywnieją mi z podniecenia, a cipka robi się wilgotna.
Odetchnęłam głęboko.
- Możesz już wejść. - Zza siebie, od strony drzwi usłyszałam powolne kroki ciężkich butów. Co, do kurwy?
- Co to ma znaczyć? - Zaczęłam protestować.
- Koniec pytań. Dzisiaj ktoś inny się tobą zajmie, a ja popatrzę.
- Nie godziłam się na to. - Odruchowo szarpnęłam rękami bezskutecznie.
- Nie pytałem cię o zdanie. - Usłyszałam jak odchodzi w stronę stołu, przy którym stał także fotel. Na przeciwko mnie. Pewnie zanurzył się w nim wygodnie, aby wszystko widzieć. Spotykaliśmy się od paru miesięcy i nie sądziłam, że odstawi mi taką akcję. Co prawda, nasze spotkania były czysto fizyczne, nie mniej... Chyba powinniśmy to przedyskutować wcześniej?
Poczułam szorstkie, duże dłonie na ramionach, a potem tuż przy szyi niski, seksowny głos.
- Dobrze się tobą zajmę. - O, matko. Brzmiało to jak obietnica złożona przez samego diabła. Nadal rozważałam, czy po prostu nie użyć swojego hasła w tej chwili i miałabym z głowy tę szopkę. Z drugiej strony... Ten głos. Ręce, które masowały mi ramiona sprawiając, że coraz bardziej się rozluźniałam, to wszystko powodowało, że nie chciałam jeszcze korzystać ze swojej furtki.
Jęknęłam cicho, gdy przeniósł dłonie na moje piersi, nadal stojąc za mną. Czułam jego ciało tuż przy plecach. Gdy zaczął mocniej mnie masować, szarpnęłam nogami, chcąc je złączyć. Mężczyzna zaśmiał się i ten dźwięk sprawił, że odczułam wibracje gdzieś w podbrzuszu. Nie wiem, na ile mój kochanek się zgodził, ale jak tak dalej pójdzie, to sama pozwolę mu na wszystko szybciej, niż zdążę o tym pomyśleć.
Ściskał, ciągnął i rolował moje sutki, aż zaczęłam lekko dyszeć. Krzyknęłam, gdy dał mi klapsa z otwartej ręki w biust. Naparł na mnie tak, że w okolicy karku czułam jego wzwód, a dłońmi na przemian uderzał to jedną, to drugą pierś.
- Ach, kurwaaa... - Nie miałam jak się z tego wyrwać. Nic widziałam, zdana na łaskę ich obu. Nagle klapsy się zatrzymały, on odsunął ode mnie na tyle, by swobodnie złapać moje gardło. Skurwiel zaczął mnie dusić. Czułam, jak stopniowo zaczyna brakować mi powietrza. W głowie mi szumiało i w tym momencie uwolnił mnie, klepiąc w policzek, a drugą rękę miał wplecioną mocno w moje włosy. Łapczywie nabierałam powietrza.
- Byłaś kiedyś duszona?
Brakło mi tchu. Wyjęczałam coś w odpowiedzi.
- Odpowiedz!
Gwałtowna reakcja zbiła mnie z tropu.
- Nie. - Czekałam na dalszy rozwój wypadków. Gdzieś z tyłu głowy błąkało mi się słowo "jaskier" i naprawdę serio zaczęłam się zastanawiać, czy to już czas. Byłam w stanie zgodzić się na wiele, ale bycie poniewieraną przez zupełnie obcego faceta, to chyba za dużo.
- W porządku. - Zaskoczył mnie jego łagodny ton. - Poćwiczymy to jeszcze, mała.
Psychicznie przygotowywałam się, że znów zacznie mnie dusić, ale on klęknął za mną, przylegając swoją klatką do moich pleców. Częściowo dając mi oparcie w ten sposób. Obie jego ręce spoczęły na moich udach, mocno je ściskając. Gdybym tylko mogła go zobaczyć... Miałam wrażenie, że między nogami zrobiłam się sucha. Zestresowało mnie to wszystko.
Jakby czytając mi w myślach, palcem pogładził moją łechtaczkę i włożył go we mnie.
- Jesteś zajebiście mokra. - Przestał ku mojej dezaprobacie. - Ssij.
Otworzyłam usta, by zaprzeczyć, a natychmiast wepchnął mi palec zwilżony moimi sokami. Poczułam też jego zapach, gdy trzymał rękę na moich ustach. Piżmo i drzewo sandałowe stanowiły smakowitą mieszankę męskości. Natychmiast pomyślałam, że wolałabym, aby co innego włożył mi do ust. Gdy go ssałam, drugą dłonią zaczął mnie pieścić w tym samym tempie. Jęknęłam. Odruchowo wypchnęłam biodra ku jego ręce.
- Taka niecierpliwa... - zabrał palec, który miałam w ustach i poklepał mnie po policzku. Po tym owinął rękę wokół mojej szyi.
- Gotowa na przejażdżkę? - Nie było sensu pytać, o co mu chodzi, gdy wzmocnił nacisk na moje gardło, jednocześnie pieszcząc moją łechtaczkę jak szalony. Jak nie przestanie, dojdę w rekordowym tempie. Zaczęło mi się robić słabo z powodu braku powietrza i jednocześnie czułam zbliżający się orgazm. Zbyt szybko... Głowa mi lekko opadła i zaczęłam odpływać, gdy zabrał rękę i wymierzył serię szybkich policzków. Zaczerpnęłam haust powietrza i krzyknęłam, gdy fala orgazmu zalała moje ciało.
- Kurwa... Och. Trzęsłam się spazmatycznie, ale trzymał mnie mocno od tyłu.
- O to chodzi, kotku. - Jego ochrypnięty głos rozbrzmiał w pokoju.
Zniszczy mnie. Coś mi mówiło, że ten facet będzie moją zgubą.
Wsunął palec we mnie, a ja odruchowo się spięłam. Oczywiście, pragnęłam go, ale lubiłam przedłużać moment, kiedy faktycznie należałam do niego. Całował moją szyję – już delikatniej, uważąjąc, żeby nie zrobić nowych śladów. Pieścił piersi, a drugą dłonią doprowadzał mnie na skraj.
Czułam się tak, jakbym stała nad przepaścią, zdolna na jedno jego słowo skoczyć, nie dbając o konsekwencje. Przy nim zawsze byłam na skraju. Namiętności i goryczy. Szczęścia i smutku.
Jakiejś pokrętnej miłości i całkiem uzasadnionej nienawiści.
Ruchy przybrały na sile, a ja czułam, że już nie wytrzymam. Jego dotyk, zapach, pocałunki – to dla mnie za dużo.
– Dojdź, mała.
Mówisz, masz. Jakby to kontrolował. Moim ciałem wstrząsały dreszcze, a sama spazmatycznie zaciskałam się na jego palcach. Nawet chyba krzyknęłam.
Gdy odzyskałam oddech, chciałam się odwdzięczyć. Wejść na niego, wziąć w siebie, doprowadzić do orgazmu... Albo chociaż wziąć w usta, ze względu na ograniczone możliwości w aucie. Ręce już miałam przy jego rozporku, gdy oznajmił, że odwozi mnie do domu. Nieme pytanie zawisło w powietrzu. Nie chciał mnie?
– Jesteś zmęczona. I między nami naprawdę nie chodzi tylko o seks.
To o co? Nie zapytałam. Brakło mi odwagi.
Nieznajomi
Ostry smak whisky na języku dodał mi nieco odwagi. Otworzyłam oczy i jeszcze raz rozejrzałam się po przestronnym pomieszczeniu, a raczej przysłowiowej jaskini lwa. Czarne, lśniące meble, białe podłogi, zero zbędnych dodatków. Wszystko tutaj krzyczało, że właścicielem tego mieszkania jest typowy samiec alfa. To nie było moje spełnienie marzeń, tylko krok podjęty, aby przerwać zbyt długi okres celibatu w życiu. Serio, każda kobieta, nawet najbardziej zdeterminowana feministka, od czasu do czasu potrzebuje dobrego ruchania. I po to tutaj przyszłam. Jednak po przekroczeniu progu tej męskiej oazy, jakby straciłam trochę pewności siebie, co do swojego wyboru. Westchnęłam ciężko.
- Jeszcze nie jest za późno, jeśli się rozmyśliłaś. - Czy mi się wydawało, czy usłyszałam jakąś nutę rozczarowania. Dawał mi wybór i brał pod uwagę, że mogę zrezygnować.
- Nie rozmyśliłam się. - No i proszę. Decyzja została podjęta. Chyba zaskoczyłam w tej chwili samą siebie.
Podszedł do mnie niespiesznym krokiem, cały czas obserwując. Po drodze zdążył rozpiąć mankiety koszuli i podwinąć rękawy do łokci, co dało mi widok na całkiem smacznie wyglądające przedramiona. Tak naprawdę nic o nim nie wiedziałam. Oprócz tego, gdzie mieszka i w której kawiarni pije poranną kawę. I tyle. Przypływ adrenaliny kazał mi się zgodzić, gdy zapytał, czy mam plany na wieczór. A później dokładnie opisał to, co chciałby mi zrobić. Poczułam wilgoć między nogami i nie mogłam się doczekać. Nieświadomie zrobiłam parę kroków w tył, gdy się przybliżył do mnie. W ten sposób trafiłam na stół za mną. Już nie miałam dokąd uciec.
- Chcę cię zjeść. - Głęboki ton głosu sprawił, że już za wiele o tym nie myślałam. Wziął ode mnie pustą szklankę i postawił trochę dalej od nas. Po chwili jego dłonie chwyciły moją twarz, a ciało dosunęło się tak, że na brzuchu mogłam poczuć nabrzmiałą erekcję. Miałam wrażenie, że przestałam oddychać, czekając na jego ruch. Po czym jego usta opadły na moje. Jęknęłam, gdy zapach mężczyzny zmieszał się z jego smakiem oraz wypitą whisky. Co innego wyobrażać sobie te usta w akcji, a co innego móc je całować. To drugie było o niebo lepsze. Rozchyliłam swoje wargi, zapraszając go do środka, językiem odnalazłam jego, chłonąc doznania. Ręce oparłam na stole, a on nadal trzymał moją twarz w potrzasku. Naparł na mnie mocniej, po czym na kilka sekund się odsunął.
- Przepadłem. - Ochrypnięty głos zdradził, że nie tylko ja się czułam tak, jakby ziemia osunęła się spod nóg. Poczułam jego ręce na talii i nagle znalazłam się na stole, a on między moimi aż nazbyt chętnymi udami. Silne dłonie oparł o moje nogi tam, gdzie kończyła się spódniczka.
- Ja... - Chciałam zaproponować, żebyśmy przeszli do sypialni, ale głos mi utknął w gardle. Właściwie, to ten stół jest bliżej.
- Jeśli teraz się rozmyśliłaś...
- Nie. Jest dobrze.
- Będzie lepiej, niż dobrze. Muszę cię skosztować, kochanie.
Dobrze, że siedzę, ponieważ lekko zakręciło mi się w głowie. To szaleństwo, prawda? W każdym razie, przecież jesteśmy dorośli i nikomu krzywdy tym nie robimy. Jeśli rozumiecie, o co mi chodzi. Nawet nie byłam pewna, czy on kogoś nie ma. Poczułam jak dłonie mężczyzny podwinęły mi spódniczkę w górę, odsłaniając pończochy i koronkowe majtki, które nie pozostawiały zbyt dużo pola dla wyobraźni. Uklęknął przede mną i teraz moja cipka znajdowała się na wysokości jego wzroku.
- Trzymaj się. - Prawie warknął, przesuwając mi biodra do przodu tak, że dla równowagi musiałam oprzeć się z tyłu rękami o blat. Nie kłopocząc się zdjęciem majtek, odsunął przemoczony materiał na bok i w tym samym momencie poczułam jego palce w sobie. Zamknęłam oczy. To było zbyt dobre, aby dłużej rozmyślać, czy słuszne. Zadrżałam, gdy jego język odnalazł łechtaczkę i zaczął ją okrążać powolnymi ruchami. Palce wbijały się we mnie mocno, ale też zbyt powoli. Za bardzo był opanowany, kiedy ja traciłam kontrolę zupełnie.
- Mocniej, proszę... - Wychrypiałam. Jak na złość jeszcze bardziej zwolnił, smakując moją cipkę.
Czułam, że długo nie wytrzymam. Nie po takiej przerwie i robieniu sobie dobrze okazjonalnie wibratorem. Wypchnęłam biodra jeszcze bardziej, opierając pięty o brzeg stołu, jeszcze szerzej otwierając się dla niego. - Proszę...
Gdy czułam, że jestem już blisko, nieco przyspieszył palcami, za to odsunął się ode mnie i musiałam otworzyć oczy, by na niego spojrzeć.
- Jesteś piękna taka rozłożona dla mnie. Taka mokra, ciasna cipka... - To było za wiele. Poczułam, jak zaczynam zaciskać się na jego palcach i w tym momencie wrócił językiem, aby dosłownie pożreć mój orgazm. Przytrzymał moje nogi otwarte dla niego, a sama nie dałam rady i położyłam się na stole, dysząc ciężko. Po paru sekundach, gdy myślałam, że się uspokoiłam, podniosłam głowę i spojrzałam, jak mężczyzna zakłada prezerwatywę. Widziałam innych facetów, ale ten był po prostu piękny. Jego kutas dumnie sterczał w moim kierunku. Wszedł bez ostrzeżenia, a ja krzyknęłam, gdy wypełnił mnie do końca. Pochylił się nade mną, rozpinając na szybko koszulę. Mój wzrok spoczął na tatuażach pokrywających jego pierś. Chwycił twarz tak, że kciuk trzymał przy moich ustach. Wessałam go w nie. Uwielbiałam każdy moment z tym mężczyzną.
Wolną dłonią ścisnął najpierw jedną, a potem drugą pierś, aż krzyknęłam.
- Masz na sobie za dużo ciuchów. - Każde słowo było zaakcentowane mocnym pchnięciem.
- Ty także. -Natychmiast pożałowałam, że się odezwałam, ponieważ nagle wyszedł ze mnie i pociągnął za sobą do pozycji stojącej.
- Zaraz to naprawimy. - Rozebrał się z koszuli i spodni, cały czas patrząc na mnie. Cipka pulsowała niemiłosiernie, pozbawiona tarcia. Boże, musiałam dojść drugi raz. Sama ściągnęłam bluzkę i stanik, a potem rozpięłam spódnicę i pociągnęłam ją w dół w raz z majtkami, które cały czas były tylko odsunięte na bok. Wow. Ależ nam się spieszyło. Gdy stanęłam naga przed nim, przez chwilę mnie obserwował.
- Obróć się. - Zrobiłam, jak kazał. Natychmiast silne ręce złapały mnie za przedramiona, popychając na stół. Piersiami i brzuchem mocno przylgnęłam do blatu. Poczułam główkę kutasa przy swoim wejściu i syknęłam, gdy pchnął we mnie. W tej pozycji i bez krępujących nas rzeczy, wchodził głębiej, sięgając miejsc, o których nie miałam pojęcia. Jego jądra raz na jakiś czas uderzały w moją łechtaczkę, pobudzając jeszcze bardziej.
- Dłużej nie wytrzymam, dojdź dla mnie. - Palcami zaczął okrążać nabrzmiałą płeć, wysyłając mnie na wyższy poziom przyjemności. Krzyknęłam, gdy moim ciałem wstrząsnęły spazmy orgazmu. W kilku mocnych pchnięciach doprowadził siebie na skraj i poczułam gorąco wewnątrz mnie. Przylgnął torsem do moich pleców, wspierając się na łokciach. W głowie mi szumiało i powoli próbowałam wyrównać oddech, kiedy usłyszałam przy uchu ochrypły głos:
- A teraz poznamy się lepiej.
c.d.n.
Zagraj ze mną (I)
Weszłam przez uchylone drzwi tarasowe, które specjalnie dla mnie zostawił otwarte. Już idąc przez podwórko słyszałam, że znów gra. Kochałam to. Muzyka otulała mnie i pozostawiała nienasyconą. Chciałam więcej. Pragnęłam jego dłoni, które teraz zwinnie muskały klawisze pianina.
Przystanęłam przy wejściu do salonu i obserwowałam sylwetkę siedzącego tyłem mężczyzny. Ubrany tylko w dżinsy nisko opuszczone na biodrach, skupiony na grze, stawiał mnie w gotowości na niego.
Nie chcąc przeszkadzać, milcząco patrzyłam. Chłonęłam chciwie każdy dźwięk wychodzący spod jego palców. Wyobrażałam sobie, co jeszcze umie nimi zrobić. Poczułam dreszcz podniecenia w całym ciele. Jakby instynktownie wyczuwając moją obecność, wszedł na wyższe tony, wywołując tym samym narastające napięcie.
- Cześć. - Niski głos wyrwał mnie z zadumy.
- Umm... Cześć. - Podeszłam bliżej, a ponieważ nie przerwał grania, pozwoliłam sobie zatrzymać się tuż za jego nagimi plecami. Sięgnęłam ręką ku szyi, do pokrytego kilkudniowym zarostem gardła.
Tymczasem pianino poddawało się jego dłoniom, aż do najwyższych tonów.
Chciałam, by stracił to opanowanie, którym emanował.
Przesunęłam opuszkami po barkach mężczyzny, w dół, do podstawy kręgosłupa. Delikatnie zadrżał. Pochyliłam się i złożyłam lekki pocałunek na karku, próbując go rozproszyć.
Uwielbiam jego grę, ale osiągnęłam stan, w którym jestem zazdrosna o palce sunące po klawiaturze instrumentu. Zabłądziłam dłonią na napięty brzuch i wyżej, aż odnalazłam twardy sutek, który zaczęłam drażnić kciukiem. Drugą rękę zsunęłam na coraz bardziej odznaczającą się wypukłość dżinsów. Wydał z siebie lekki pomruk, ale wiedziałam, że podoba mu się to, co z nim robię. Postanowiłam zagrać w jego grę.
Schodząc na kolana, piersi docisnęłam do odsłoniętego ciała. Powoli gładziłam jego męskość przez spodnie, dając mu zaledwie namiastkę tego, co ostatecznie zamierzałam.
- Chciałabym cię w ustach. - Powiedziałam na tyle głośno, by zrozumiał przez otaczającą nas muzykę. Docisnęłam dłoń do jego nabrzmiałego fiuta, a zębami podrażniłam żebra mężczyzny. Nie wytrzymał i przestał grać, a przestrzeń rozbrzmiała brzydką kakofonią dźwięków. W momencie zostałam przyciśnięta przez niego do ściany. Cicho krzyknęłam w proteście zderzając się z zimną powierzchnią.
Nadgarstki skrępował mi nad głową swoją jedną ręką. Zadrżałam w oczekiwaniu.
Pochylił się i wziął moje usta w posiadanie powodując, że traciłam kontrolę. Kiedy miałam wrażenie, że wziął ode mnie wszystko i bardzo pragnęłam odetchnąć, odsunął się, jednak nadal trzymał w uścisku.
- Na kolana.
Krew we mnie zawrzała. Uległa część mojej natury była zadowolona takim obrotem spraw.
Uklękłam i nie pytając o zdanie, skierowałam dłonie do rozporka, uwalniając naprężony członek.
- A teraz pokaż, jak bardzo się stęskniłaś.
Nie musiał dwa razy powtarzać.
C. D. N.
Sukienka
Ubrałam sukienkę. Z odkrytymi ramionami, z rozcięciem z przodu, które nie zasłaniało nóg. Dłuższy tył powiewał delikatnie na wietrze.
Przyjechałam na miejsce trochę wcześniej i teraz stałam oparta o auto. Adrenalina wypełniła moją głowę, a pytania rozbrzmiewały cichym echem.
Nie zauważyłam, jak nadchodzisz i kompletnie straciłam kontrolę, gdy wziąłeś mnie w ramiona, wtulając się w spragnioną dotyku szyję.
Kilkudniowy zarost przyjemnie drażnił wrażliwą skórę. Wydałam cichy okrzyk, gdy ugryzłeś.
- Nie ściągaj na nas uwagi. - Upomniałeś mnie.
Miałam odpyskować, ale dłoń sunąca w górę mojego uda, skutecznie zmieniła kierunek myśli.
Wokół nie było żywej duszy, jednak zawsze jakiś wędkarz lub rowerzysta mógł się na nas natknąć.
Czując, jak gładzisz przez koronkowe stringi moją płeć, przestałam dbać o to, czy ktokolwiek nas zobaczy. Przygryzłam wargę, żeby mimo wszystko nie wydawać z siebie żadnych dźwięków.
Lekko wypchnęłam biodra do przodu, pożądając twojego dotyku. Odusnąłeś materiał na bok i podrażniłeś twardy pączek. Szukając oparcia, położyłam ci dłonie na szerokim torsie. Moja głowa opadła w dół, gdy palcami wszedłeś w gorące wnętrze, nadal bawiąc się kciukiem.
W twoich ramionach, z tobą wypełniającym mnie, czułam się jednocześnie bezpieczna i bezbronna. Pragnąca wziąć wszystko, co zamierzasz mi dać.
Jęknęłam głośno, kiedy trafiłeś w czuły punkt i zaczęłam drżeć.
Wyczuwając, że jestem już blisko spełnienia, całowałeś i podgryzałeś moją szyję. Złapałam się mocno twoich napiętych bicepsów i kompletnie rozbiłam, osiągając szczyt i zaciskając się w szalonym tempie na twoich palcach.
Oddychałam ciężko, próbując przywrócić się do porządku, jednak bez większego powodzenia.
Będę żałować jutro. Dziś należy do nas.
♥️
Cz.3 I
Patrzyłam zafascynowana, jak mężczyzna podchodzi do niej od tyłu z czymś w rodzaju bicza w ręce. Kobieta miała dłonie związane nad głową i oczy szczelnie zasłonięte opaską. Domyśliłam się, że to może potęgować jej doznania. Bardzo chciałabym znaleźć się na miejscu tej kobiety. Facet - dość muskularny - smagnął ją biczem po plecach, a ona krzyknęła i wyprężyła się na tyle, ile pozwalały jej sznury krępujące ciało. Mimowolnie poczułam dreszcz podniecenia. Oglądałam dalej, jak uderza sprawiając, że na jej ciele zostają czerwone pręgi. Gdy głową kobiety opadła ze zmęczenia, odrzucił narzędzie tych wyrafinowanych tortur i zaczął ją pieścić. Włożył trzy palce do mokrej cipki i posuwał. Sama zrobiłam się wilgotna na ten widok. Chciałam więcej.
Chciałam, żeby te jego palce zagłębiły się we mnie, spenetrowały, sponiewierały mnie. Pragnęłam dojść. Zaczęłam się pieścić smukłymi palcami, które tylko odrobinę przypominały te spracowane, grube i twarde mężczyzny. Kobieta krzyknęła, gdy klepnął ją w tyłek, a później przedramieniem odciął dopływ powietrza. Widziałam, jak jej oddech staje się coraz płytszy, aż w końcu całym ciałem zaczęły wstrząsać fale przyjemności i puścił ją. Głęboko zaczerpnęła upragnionego tlenu.
Sama poczułam, że jestem już blisko celu i gwałtowniej się pieściłam. Zamknęłam oczy wyobrażając sobie siebie skrępowaną, zdaną na łaskę mężczyzny. Już prawie...
- Co do cholery?!
Pospiesznie zamknęłam ekran laptopa i jednocześnie próbowałam zapiąć spodnie. Z zawstydzenia nie byłam w stanie nic powiedzieć.
- Mała, znowu oglądasz to gówno?
Spojrzałam się ponuro w jego kierunku. Znowu nie doszłam.
C.d.n.
#nowa_seria #bdsm #uległość #opowiadania_erotyczne #wizje_realne #opowiadania
Klasyk.
- Nie wiem, jak u Was, ale w taką ciepłą noc, to tylko plener może nas uratować...
Wracam do tego, co było.
Myślę o tym, co jest.
Chcę tego, co może się stać.
M.