Moim błędem jest myślenie, że ludziom zależy na mnie tak samo, jak mi na nich.
144 & 02/03/24

No title available
noise dept.

if i look back, i am lost
TVSTRANGERTHINGS
trying on a metaphor
Noah Kahan
Sade Olutola
occasionally subtle

Kiana Khansmith
Aqua Utopia|海の底で記憶を紡ぐ
Mike Driver

No title available
d e v o n
KIROKAZE
🪼
let's talk about Bridgerton tea, my ask is open

pixel skylines
RMH

#extradirty
he wasn't even looking at me and he found me
seen from Georgia
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from United States

seen from United States
seen from United States

seen from Malaysia
seen from United States

seen from Mexico
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from United States
@ta-samotna
Moim błędem jest myślenie, że ludziom zależy na mnie tak samo, jak mi na nich.
144 & 02/03/24
Nadmierne myślenie to nie żart.
To gówno pożera cię w środku.
Jest mi źle. Tak po prostu.
Jedyne uczucie jakie czuje to poczucie winy. Za to jaka jestem, za to co czuje, za to czemu odpuszczam, za to że istnieje. Nie wiem jak to jest wrócić do domu i być wystarczającym.
Tyle ludzi na świecie, a my czujemy się coraz bardziej samotni niż kiedykolwiek.
Kiedy jesteś w tej fazie w której nie wiesz jak się czujesz, ani smutny, ani szczęśliwy, poprostu pusty
12 styczeń
Samotność to nie bycie samotnym. To uczucie, że nikogo nie obchodzisz.
rozkosz-v
9 grudzień
Nikt nie przeprosił mnie za to, jak mnie traktował, ale wszyscy obwiniali mnie za to, jak reagowałam.
rozkosz-v
Dojrzałość jest wtedy, kiedy zdajesz sobie sprawę, że szacunek do samego siebie jest ważniejszy niż miłość.
Nigdy nie będę kochana tak mocno, jak ja potrafię kochać.
W pewnym momencie jak, już jesteś w coś tak bardzo wpierdolony, to się staje całym twoim życiem. Bez tego nie umiesz normalnie funkcjonować i dopiero jak to przyjmiesz, to żyjesz normalnie, jak ludzie nieuzależnieni od niczego. I do pewnego momentu jest zajebiście, potem idziesz dalej tymi schodami do nieba i nagle na samej górze… a zwykle dużo, kurwa mać, wcześniej, gdzieś po drodze na tych stopniach, zaczynasz się z tym męczyć, a przynajmniej ja zacząłem
"Czasami musisz pozwolić ludziom odejść, nie dlatego, że przestali Cię kochać, ale dlatego że przestali Cię szanować."
Gdybyś mógł to zobaczyć z mojego punktu widzenia zrozumiałbyś dlaczego tak to bolało...
"Potrzebuję Twoich 'dobranoc', Twoich 'uważaj na siebie' i 'nie rób nic głupiego'. Twoich 'zadzwoń jak będzie się coś działo' i Twoich 'kocham Cię'. Myśl, że kiedyś mogę od Ciebie tego nie usłyszeć, bardzo boli."
"Życie jest zabawne, prawda? Kiedy już myślisz, że wszystko sobie poukładałeś, kiedy zaczynasz snuć plany i cieszyć się tym, że nareszcie wiesz, w którym kierunku zmierzasz, ścieżki stają się kręte, drogowskazy znikają, wiatr zaczyna wiać we wszystkie strony świata, północ staje się południem, wschód zachodem i kompletnie się gubisz. Tak łatwo jest się zgubić."
- Cecelia Ahern, "Na końcu tęczy"
Wiedział, że to spierdolił, dlatego zniknął. Bo co miał jej powiedzieć? Że doskonale wie, że nie zasługiwała na nic z tego, co się wydarzyło? Że doskonale zdawał sobie z tego sprawę, a i tak nie zrobił nic, by temu zapobiec? Zwykle sprawiał wrażenie nieruszalnego, ale myśl o niej na zawsze pozostać miała dla niego wagą ciężką. Gdy widzieli się po raz ostatni, spojrzała na niego tak, jak miał nadzieję, że nigdy nie spojrzy. Była obrzydliwie pogodzona. Była spokojna. Wyczekiwał na nerwowe drgnięcie jej lewej powieki, które działo się zawsze wtedy, gdy coś naprawdę ją dotykało, lecz to nie nastąpiło. Siedziała naprzeciwko niego, a jej łagodny wzrok doprowadzał go do szaleństwa. Miał nadzieję choć na szczyptę smutku. Miał nadzieję, że będzie oschła i obrażona. Miał nadzieję, że pociekną jej po policzku łzy, które otrze jej z twarzy jak bohater. Miał nadzieję, że skurwi go jak psa i wykrzyczy, że zranił ją jak nikt. Miała być każda, byle nie obojętna. Jak to pogodzona? Jak to spokojna? Siedziała naprzeciwko niego i czuł, jak strzela mu w serce swoją obojętnością. Obrazy jak mantry przywoływały mu jej najpiękniejsze uśmiechy. Przecież nikt tak na niego nie patrzył jak ona, do cholery. Przestudiował dokładnie jej oczy w poszukiwaniu resztek tych emocji, jednak nie odnalazł nic, prócz obojętności. Wycofał się. Podniósł szklankę z whiskey, napił się, a po gardle spłynęła mu gęsta maź utraty i ugrzęzła na wysokości mostka. Zaczął kaszleć tak bardzo, że pociekły mu łzy. Zawiesił się na niej jeszcze raz i wtedy dotarło do niego, że właśnie przestała być jego. I choć przez cały ten czas uważał, że zasługuje na kogoś lepszego, to pierwszy raz zawahał się, czy naprawdę nie był w stanie sam stać się dla niej kimś lepszym.
Marta Kostrzyńska