Listopadowa ławica
Ławica zniczy płynie przez cmentarze,
wszyscy udają, że to światło, a nie pożar sumienia.
Na grobach uczta — chryzantemy, plastiki, wspomnienia podane na zimno.
Niektórzy nawet się uśmiechają,
jakby śmierć była modnym dodatkiem do płaszcza.
Piszę list do tych, co nie wrócą,
chociaż wiem, że nikt nie odpisze.
Zresztą — może i lepiej.
Nie mam już siły tłumaczyć,
że żywi są bardziej martwi niż oni.











