Wydawnictwo Znak tak rekomenduje Katarzynę Zyskowską na swojej stronie: „Katarzyna Zyskowska – autorka kilkunastu książek, w tym bestsellerowej powieści biograficznej o Krzysztofie Kamilu Baczyńskim – „Szklane ptaki”. Specjalistka od zapomnianych opowieści, które wydobywa z kart historii. Długie godziny spędzone w archiwach pozwalają jej opowiedzieć mroczne historie, które dopiero teraz mogą ujrzeć światło dzienne.”
W powieści „Nocami krzyczą sarny” autorka zabiera nas w Góry Sowie. Zaczynamy swoją podróż w 1942 roku, by skończyć ją w bliżej nieokreślonej współczesności. Z kart książki mówią do nas Mareike, Marianka, Mania i Maria. Kim są? Co je łączy? Czemu wszystkie bohaterki noszą tak naprawdę to samo imię?
Opowieść zaczyna się od trzęsienia ziemi, a właściwie od obrazu dziewczyny powracającej do przytomności po... No właśnie! Co się tutaj wydarzyło? I czy lektura książki może dać na to odpowiedź, skoro już w pierwszym zdaniu czytamy, że „wszystko (…) na zawsze zostanie tajemnicą”?
Autorka pomaga nam odnaleźć się na splątanej osi czasu dodając do imion określenia „dawno”, „wtedy” i „teraz”. Szybko jasnym staje się, że dawno było tu Rudolfswaldau, a teraz jest Sierpnica. Zyskowska dba o szczegóły, pokazuje wcześniejszych i obecnych mieszkańców, osadza ich w domach, które – przynajmniej tak się może wydawać – odnajdziemy we wsi dzięki jej opisom. Malownicza okolica jest piękna i przyjazna gdy wracamy do „dawno”, lecz staje się obca i niebezpieczna, gdy „dawno”się kończy, gdy zasiedlają ją obcy. Na szczęście „teraz” autorka daje szansę temu miejscu, bo po trudnym „wtedy” przychodzi nowe myślenie o nim. A miejsce jest jednym z głównych bohaterów książki, najbardziej prawdziwym, prawdopodobnie opartym na rzetelnym badaniu archiwalnych dokumentów.
Mareike i Marianka – to bohaterki zmyślone, lecz nie są nieprawdziwe. Powstały z losów kobiet, którym przyszło przeżyć dramat II wojny światowej. Autorka pokazuje ich los bez upiększeń, głośno krzyczy w ich imieniu. Chce, żebyśmy zobaczyli, jaką cenę w tej wojnie zapłaciły Mareiki i Marianki, których nie oszczędzali mężczyźni. Traciły nieomalże wszystko, a jednak jak feniks z popiołów odradzały się i żyły dalej. Przędły nić, którą wojna zrywała po wielokroć. Przędły, bo miał nadejść czas Mani i Marii. I dzięki ich wysiłkom nadszedł, lecz okazało się, że kobiety w jednym rodzie mają tę samą historię do przeżycia. Być może czytelniczko/czytelniku spotkałaś/spotkałeś się z takim poglądem, że wnuczka dziedziczy lęki swoich babek? Że dziedziczy ich traumy? Zyskowska zapewne tak, bo Mania... Ale nie zdradzajmy tajemnicy! [hs]
Katarzyna Zyskowska
Nocami krzyczą sarny
Wydawnictwo Znak Literatura Nova, Kraków 2023
395 stron, oprawa miękka
ISBN 978-83-240-9584-1