Wiem, że tematy jakkolwiek z polityką związane nader często wywołują flame war i wiem, że po konkursie na stratę opowiadania miałem się ich na tym blogu wystrzegać, ale… słów mi brakuje. To już jest szczyt wszystkiego!
ZUS to trup, do czego żaden rząd oczywiście przyznać się nie chce – wolą go pudrować i udawać, że tylko śpi… Że żaden przedstawiciel mojego pokolenia, o młodszych nie wspominając, za czterdzieści parę lat na emeryturę, za którą będzie się dało żyć, liczyć nie może, nikt nie ma chyba najmniejszych wątpliwości. A jeśli ktoś ma, to radzę się poważnie nad tym zastanowić… Dla ułatwienia przypomnę, że w czasach, gdy wprowadzano niewydajny i niestabilny system obowiązkowego ubezpieczenia emerytalnego, miał on jeszcze prawo działać, a było tak z dwóch powodów:
wiek emerytalny był stosunkowo wysoki, biorąc pod uwagę statystyczną długość życia, toteż znaczna część ubezpieczonych zwyczajnie go nie dożywała;
rodziło się więcej ludzi, niż umierało.
Niestety, czerwoni rozsądkiem nie grzeszą i w swej genialności uznali, że tak będzie zawsze. Nie przewidzieli, że medycyna pójdzie do przodu… Gdy ludzie zaczęli masowo dożywać wieku emerytalnego, zrobiło się znacznie mniej różowo, ale spokojnie! Przecież zawsze będziemy mieć więcej młodych, niż starych…
A potem wynaleziono sposoby, żeby dzieci było mniej niż dorosłych i w tym samym momencie upadł drugi fundament koncepcji emerytur finansowanych ze składek przyszłych pokoleń. No i zaczęły się problemy. Bardzo poważne problemy…
Oczywiście nikt do błędu się nie przyzna, bo i po co? Przecież można podnieść wiek emerytalny, łamiąc tym samym zasady milionów zawartych umów. Można ukraść pieniądze z OFE i zastąpić je ZUS-coinami. To już bandyctwo, ale i tak miałem nadzieję, że istnieje pewna granica, której nie odważą się przekroczyć.
Wygląda na to, że nadzieja mnie zawiodła, bowiem oto powstała cudowna wprost ustawa pozwalająca na konfiskatę majątku emerytów, których emerytury nie przekraczają bodaj 1400 złotych.* Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma* – ktoś tutaj wziął słowa Jezusa zdecydowanie zbyt dosłownie i postanowił wprowadzić je w życie. Na razie co prawda uchwała ma dotyczyć tylko tych emerytów, którzy zdecydują się na pobyt w domach spokojnej starości, ale spokojnie! Oni się dopiero rozkręcają, testują ludzką cierpliwość… A my, jak te owce, pchamy się pod nożyce, choć wiem, że niejednemu obcięły już coś więcej niż wełnę.
To już nie jest socjalizm i chory pęd do zabierania bogatym, by dać wszystkim po równo. To nie komunizm, gdzie wszyscy mają po równo z założenia, ani nie ochlokracja, gdzie menelstwo głośnym krzykiem narzuca swoje zasady biernej większości. To jest bezczelne rabowanie biednych, żeby dać nierobom zwanym potocznie urzędnikami.
Tak oto na naszych oczach socjaldemokracja ewoluuje i rodzi się nowy, czerwony potworek, gotowy wszystkich nas pożreć. Mam nadzieję, że te wszystkie mutacje, które go przepoczwarzyły, okażą się letalne… a jeśli i tym razem nadzieja mnie zawiedzie, nie pozostaje nic innego, jak uciekać. Najlepiej na inną planetę, bo Ziemia wielkich szans na otrząśnięcie się z tej plagi nie ma.
Chyba, że Adam Smith powstanie z martwych, albo ktoś odnajdzie jego legendarny Topór, który pościna czerwone łby…