Radykalizm potrzebny od zaraz
Decyzja Trumpa o tym, by zakazać wstępu do USA określonym narodowościom tylko i wyłącznie ze względu na ich wyznanie, nie różni się absolutnie niczym od Ustaw Norymberskich. Podobnie jak w hitlerowskich Niemczech, dekret dotknął nie tylko osoby, które potencjalnie mogłyby przyjechać do Stanów, ale także przebywających za granicą pracowników amerykańskich firm, nieraz wysoce wykwalifikowanych, którzy nie mogą wrócić do kraju, uchodźców z prawem do pobytu w USA oraz studentów amerykańskich uczelni.
W Partii Republikańskiej zapanowała niezręczna cisza, podobnie jak panowała w 1935 roku wśród wielu obywateli III Rzeszy, którzy zachowali na tyle przyzwoitości, by nie wyrażać poparcia dla ustaw Fuhrera, entuzjastycznie powitanych przez nacjonalistyczne szumowiny. Ale na głośny sprzeciw było już zdecydowanie za późno. W USA jeszcze nie jest i szybko rodzi się szeroki ruch protestu, który sięga od korporacji zatrudniających zagranicznych pracowników, po uliczne demonstracje i blokady. Jak stwierdził pewien użytkownik Twittera, "Gdyby w latach 20. na ulice wychodziło więcej Niemców, moja babcia umarłaby ze starości, a nie od Cyklonu B". Radykalizm ponad podziałami potrzebny od zaraz.


















