A place between surveillance and solitude.
seen from United States
seen from Malaysia

seen from United States

seen from China
seen from Canada
seen from Taiwan
seen from China

seen from China
seen from Germany
seen from United Kingdom

seen from China
seen from Türkiye
seen from United States

seen from United States
seen from China
seen from United States

seen from Tunisia

seen from United States
seen from China
seen from United States
A place between surveillance and solitude.
Night City
Canon EOS M100, EF-M15-45mm f/3.5-6.3 IS STM
Chodzę. A że wszystko zamarzało i odmarzło, to żeby chodzić, muszę najpierw pojechać. Niedaleko. Ale pierwsze pół kilometra miałbym w błotku po łydki. Więc jadę kilometr. I żeby iść po suchym, to lezę do tego miasta. Patrzę, jak wiatr po nim hula. Jak jest pusto. Jak martwo. Jak nijak.
Cały tydzień mam online i powoli mi odbija. Będę musiał odreagować. Wstaję, wycieczka do łazienki, powrót do pokoju i wiszenie na kabelku. Teściowa łazi non stop i czymś napierdala. Co wkurwia mnie niemiłosiernie. Chodzi i szura kapciami po podłodze, bo nogi jej się chyba już nie podnoszą. W tę i z powrotem. W tę i z powrotem. W tę i z powrotem. I tak kurwa do zarzygania. I talerzami napierdala. Nie odłożyła chyba jednego bezgłośnie. Musi jebnąć. Aż się dziwę, że jeszcze wszystkich nie wytłukła. Najlepsze koncertu są przy opróżnianiu zmywarki.
Nie chcę wychodzić z pokoju, kiedy ona tam jest. Czasami siedzę i czekam godzinę, aż ona się zamknie, bo nie chcę jej oglądać. Prześladuje mnie. Ostatnio trzy razy, jak wymknąłem się do sracza, to akurat musiała przechodzić obok. Bo to idealny moment. Ale nie że lezie. Najpierw wali w drzwi jak gestapo i pyta, czy ktoś jest. Jest, kurwa, ja jestem. Za trzecim razem powiedziałem to na głos. Ona coś, że myślała, że światło się pali tylko. Ja jej na to, że jak się pali, to chyba ktoś jest, nie? A potem trafiła na zapalone i pustą kabinę. I zaczyna wywód, że jednak nie zawsze ktoś jest. A ja z wkurwem, że dzieci wcześniej nie było, więc nie było komu zostawić zapalonego. Aaaaaaa.
Zresztą chyba głuchnie. Najpierw wali w drzwi do sracza. Odpierdala się ode mnie na chwilę i słyszę, że lezie na górę chuj wie po co. Na każdym stopniu głośne: „O jezu”. Specjalnie ją na parter przenieśliśmy, żeby nie musiała po schodach, ale lezie. O jezu. O jezu. O jezu. O jezu. Aż sam zaczynam kibicować, żeby w końcu zstąpił z niebios i jej ulżył przy tych schodach.
No i co. Z góry słyszę: „Jeszcze pralka nie wyprała?” Ja pierdolę, kurwa, do stu tysięcy beczek. Siedząc na dole, zamknięty w kiblu, słyszałem, jak wiruje. Może nie słyszała. Może myślała, że to samolot. W końcu w Kalu jest lotnisko na lotnisku.
No dobra. Wyrzygałem swoje emocje. Przepraszam. Zdaję sobie sprawę, jak okropnie to może brzmieć. Jednakowoż trzeba to czasem z siebie wyrzucić.
May 2025. Surahammar, Sweden. By Jacob Hubertus. Follow me on Instagram
Last passenger
#run #runner #running #morning #morningrun #betterthancoffee #runningjedi #runningjedi2099 #emptystreets https://www.instagram.com/p/Cl1AvgOuJNv/?igshid=NGJjMDIxMWI=
Emptiness A feeling that cannot be controlled regardless of any distractions.
Loneliness creeps like a shadow and when you’re distractions are gone and you’re back to reality you start to realize everything you lost
I came across this picture from April 2020 in my files that I had forgotten about, and I remembered how strange it was to drive around Portland at the time with almost no people or traffic on the streets. . #45thphoto #cityscape #oregon #portland #portlandoregon #city #cityphotography #travel #street #flattenthecurve #emptystreets #emptystreet #shelterathome #covidlife #pandemic #urban #pnw #2020 #isolation (at Portland, Oregon) https://www.instagram.com/p/Cm9ruVOS16b/?igshid=NGJjMDIxMWI=
Keep the streets empty for me!
Dark aesthetic moodboard