It started with a post: “geese to rehome.” At that time, we were looking for company for Bonnie, who was left alone again after Klaksio died.
When we arrived, it turned out that the geese were only a small part of a much bigger story. An elderly man had been taken to hospital, and dozens of animals he had collected were left without proper care. The next day, someone was supposed to come and kill and sell the farm animals.
We took as many as we could fit into the car.
26 lives in total: 2 rabbits, 3 guinea fowl, 2 geese, 1 duck and 18 chickens.
Some of them later found good homes, some sadly passed away because of earlier neglect and illness. Some are still with us today ❤
Otwieram sobie dzisiaj tumblr dot com, patrzę na zakładkę Dla Ciebie i oto moim oczom ukazują się kadry z jakiegoś polskiego filmu. Myślę ,,O! Ten chłop wygląda jak Poeta z Wesela Wajdy”.
To był Poeta z Wesela Wajdy.
Nie poznaję na ulicy własnej rodziny, ale Poetę z Wesela Wajdy? Szanowni Państwo, trzeba mieć standardy.
A fox, a loss, and loneliness… then a new companion.
Bonnie came back to life — and the “goose” turned out to be a gander 😅
That’s how Klakson arrived: loud and irreplaceable 🪿💛
PL
Bonnie i Clyde trafili do nas zupełnie przypadkiem. Dwie niepełnosprawne i słabe gęsi, które nigdy wcześniej nie miały dostępu do wody, po raz pierwszy mogły pływać — i właśnie tam ich ciała przestały być ograniczeniem. W wodzie odzyskały spokój, ruch i radość.
EN
Bonnie and Clyde came to us by pure chance. Two disabled and fragile geese who had never known water were finally able to swim — and there, their bodies stopped being a limitation. In the water, they found calm, movement, and joy.
I have no idea who wrote this Wikipedia paragraph, but
“(Stinky: from English) – a criminal by profession, trickster, and a dangerous influence who tempts the Moomin family to do things that are against the law.”
Today is 50 anniversary of the 1972 TV special ”The Lorax”. So I wanted to share translation of that cartoon into Polish (done by me).
Wstęp
Tłumaczenie to popełniłam, ponieważ z tego co się orientuję, ani książka z 1971, ani film z 1972, nigdy nie doczekały się polskiej dystrybucji. Pragnę przy tym zaznaczyć, że nie jestem ani anglistką, ani tłumaczką, ani pisarką, ani poetką. Jak ktoś umie lepiej, to niech poprawia.
Przekładając transkrypt Loraxa miałam dwa główne problemy.
Oryginał jest wierszowany i postanowiłam zachować tą cechę. Tym samym przekład charakteryzuje się pewną swobodą artystyczną. (Dodawałam, bądź usuwałam słowa, aby dopełnić rymy, ale dołożyłam wszelkich starań aby nie zmieniało to sensu oryginalnych zdań). Jeżeli rymu gdzieś nie ma, znaczy to, że nie występuje on w oryginale, bądź też nie umiałam go przełożyć (zwykle miał miejsce pierwszy wariant). W większości zignorowałam tłumaczenie powstałe na potrzebę filmu z 2012. Wyjątki stanowią: smorzasty smog, szlamiasty-szlam oraz zdanie ,,Jeżeli tacy jak ty nie zaczną się naprawdę przejmować, | Nic się nigdy nie zmieni”.
Neologizmy doktora Seussa były dla mnie koszmarem. Ponieważ są to zlepki liter pozbawione znaczenia, starłam się przetłumaczyć je tak aby oddać ich ,,oryginalnego ducha”. Są to: Truchasta-Trawa, Czychalnia, Mie-miedźwiaki, Drzewa Puchaste, łamie łabędzie, glumiasty-glum, zasmożony, nasionko puchaste.
Piosenki zapisane są kursywą.
Nie tłumaczyłam nazw własnych (imion postaci, nazw miejscowości), oprócz nazw firm i produktu Once-lera. Zdecydowałam się przełożyć ,,thneed” jako ,,potrzebniak”, aby dla polskiego odbiorcy od razu był widoczny jego związek ze słowem ,,potrzeba” – angielskie ,,need” (i dlatego również nie znoszę w tej kwestii przekładu z 2012 – ,,chciak” – co to ma być XD).
Jako, że nazwa firmy Once-lera brzmi tak samo jak jego produkt, nazwę drugiej firmy (Instant Roadway Company) również przetłumaczyłam (i dodałam SA, chociaż w oryginale nic tego nie sugeruje).
Lorax – transkrypt filmu z 1972
Narrator:
Na krańcu miasteczka, gdzie rośnie Truchasta-Trawa
A gdy wiatr zawieje, woń nudy i kwasu się pojawia
Gdzie, prócz starych kruków, żaden ptak nie śpiewa
Znajduje się ulica Podniesionego Loraxa
Truchasta-Trawa
Truchasta-Trawa
ulica Podniesionego Loraxa
Truchasta-Trawa
Truchasta-Trawa
Ktoś poniósł Loraxa gdzieś daleko.
Czym był Lorax?
Dlaczego tam był?
Dlaczego został podniesiony i się zmył…
Z dalekiego krańca miasteczka, gdzie Truchasta-Trawa rośnie?
Stary Once-ler dalej tam mieszka. Zapytaj go. On wie.
Nie zobaczysz Once-lera. Nie pukaj do jego drzwi!
On czai się, na górze swego sklepu, w swej Czychalni.
W Truchaste sierpniowe północe, wygląda za swych okiennic…
I czasem opowiada jak Lorax został podniesiony
Once-ler:
Zaczęło się to dawno temu
Tak bardzo dawno, dawno temu.
W czasach gdy trawa była ciągle zielona
Staw pełen wody, żadna chmura niezanieczyszczona,
A pieśń łamich łabędzi rozbrzmiewała po ternie doliny.
Pewnego poranka przybyłem do tej wspaniałej krainy.
I ujrzałem drzewa, Drzewa Puchaste.
I ich jaskrawe niby korony liściaste.
Mila po mili,
Wietrzyk miałem za towarzysza chwili.
Aż nagle, pod drzewami, zobaczyłem brązowe Mie-miedźwiaki
W swych mie-miedźwiakowych futerkach harcowały zwierzaki.
Piosenka Mie-miedźwiaków i Nucących-rybek:
Pod drzewami
Szczęśliwe, głupiutkie Mie-miedźwiaki
Pod drzewami
Ubrane w mie-miedźwiakowe futerka jesteśmy zwierzaki
Jemy Puchastowe owoce
Och te soczyste, soczystaśne
Przepyśnaśne, przepysznaśne
Słodziutkie, słodziuchnaśne
Puchastowe owoce
Lato nadchodzi, nadchodzi
Pod drzewami
Nucące-rybki
Nucą-nucą,
Pod drzewami
Och te wspaniałe
Wyzachwycaniałe
Zapierającodechałe
Lelum-poływałe
Bajeczniałe
Drzewa Puchaste
Once-ler:
Te drzewa, te drzewa
Te Drzewa Puchaste!
Całe życie szukałem drzew takich jak te.
Ich kępki delikatniejsze były niż jedwabna niteczka.
A zapachach słodszy od świeżego, motylego mleczka.
Czułem jak moje serce napełnia się miłością,
Wiedziałem już co zrobię. Wyładowałem mój wóz z szybkością.
Nie minęła chwila, zbudowałem mały sklep
I ściąłem Drzewo Puchaste, jakbym kroił chleb.
Co robisz w moim pniaczku koleżko?
Lorax:
W twoim pniaczku?
W twoim pniaczku?
Proszę pana! Ja jestem Lorax, mówię w imieniu…!
Once-ler:
Daj spokój. Hmm.
Nie potrzebuję pniaczka, weź go sobie koleżko.
Ach! Wystarczy idealnie aby ukończyć mankiet!
Co piękne, cieszyć nigdy nie przestanie[1].
Zatem, yyy hmm yy, mówiłeś, że jesteś kim, koleżko?
Lorax:
Proszę pana! Ja jestem Lorax, mówię w drzew imieniu!
Mówię w drzew imieniu, ponieważ one nie przemówią choćbyś je zbił
I pytam się pana, z całych mych sił
Ta rzecz, ta okropna rzecz, którą widzę za pomocą zmysłu mego
Czym jest to coś, co zrobiłeś pan, z mojego Drzewa Puchastego?!
Once-ler:
Loraxie, uspokój się. Po co twa trwoga?
Ściąłem jedno drzewo, nikomu nie dzieje się szkoda.
Cha! Ta rzecz jest najbardziej użyteczna; ta rzecz to potrzebniak
To jest wspaniałe coś, którego wszyscy potrzebują, a jak.
To koszula. To skarpeta. To rękawiczka. To kapelusz.
Ale ma także inne zastosowania. Tak, ich jest cały busz!
Możesz go użyć jako zasłon, jako poduszek lub poszew…
lub jako obić do siodełek rowerowych!
Lorax:
Panie, pan jesteś szalony, szalony z chciwości!
Czemu? Nie ma nikogo na Ziemi kto by kupował te marności!
Once-ler:
To narodziny branży! Biedny, głupi, kolego
Ty mówisz MI, że społeczeństwo chce czego!?
Lorax:
Proszę, sprzeciwami się, w drzew imieniu!
Once-ler:
W tej skrzynce będzie dobrze każdemu zażaleniu.
I dotarłem do etapu, w którym oko na potencjał się otwiera
Ten interes był za duży dla jednego Once-lera
Natychmiast radiotelefon zbudowałem
Zadzwoniłem do moich braci, wujów, ciotek, i powiedziałem:
,,Posłuchajcie! Oto mam sposobność niesamowitą
Aby cała nasza rodzina stała się niezwykle bogatą
Przyjedźcie tu szybko. Jedzcie przez North Nitch.
Skręćcie w lewo w Weehawken. Ostro w prawo w South Stitch.”
Piosenka Once-lerów:
Nie stójcie, gapiąc się głupio. Skręćcie w lewo w Weehawken. Jedziemy do domu Once-lera!
Nie marnujcie czasu na gadanie. Skręćcie w lewo w Weehawken. Jedziemy do domu wspaniałego Once-lera!
Szansa puka do drzwi. Nie będzie więcej narzekania!
Będziemy bogaci.
Obrzydliwie bogaci!
Nie będzie więcej dziur w naszych skarpetkach! Skręcie w lewo w Weehawken. Jedziemy do domu wspaniałego Once-lera!
Nie było już drzew. Nie było już potrzebniaków. Nie było już pracy do wykonania.
Nie minęła chwila, a moi wujowie, ciotki i wszyscy pozostali krzyczeli mi swe pożegnania.
Do swych aut powsiadali.
I pod smogiem zasmożonymi gwiazdami odjechali.
Once-lerowie:
Bo on jest wesołym, dobrym Oncle-lerem!
Czyż my wszyscy również nie jesteśmy?
Bo on jest wesołym, dobrym Oncle-lerem!
Czyż my wszyscy również nie jesteśmy?
Once-ler:
Wszystkim co zostało pod nieboskłonem pachnącym jak breja
Była moja wielka, pusta fabryka, Lorax i ja.
Lorax nie powiedział nic
Tylko rzucił na mnie okiem.
Rzucił na mnie bardzo, bardzo smutnym okiem.
Kiedy podniósł się końcem swych spodni… Ja…
Ja nigdy nie zapomnę tej ponurej miny
Kiedy unosił się i wydostał z tej meliny.
Poprzez dziurę w smogu, śladu nie zostawiając.
A wszystko co pozostało po Loraxie w tym bałaganie to stos kamieni z jednym słowem.
Chłopiec:
Jeżeli?
Once-ler:
Tak, jeżeli.
Chłopiec:
Czym jest jeżeli?
Once-ler:
To tylko odległe słowo.
To tylko odległa myśl.
Chłopiec:
Myśl? Myśl o czym?
O czymś co powinienem?
Once-ler:
Zatem
To myśl o czymś co ktoś powinien.
To myśl o czymś co ktoś powinien.
Jeżeli tacy jak ty nie zaczną się naprawdę przejmować,
Nic się nigdy nie zmieni. Nic a nic.
Poczekaj. Gdzie to jest?
Nie idź. Nie idź! Mam tu coś dla ciebie!
Tu jest! Nasionko puchaste! Ostatnie ze wszystkich.
Złap i nie zepsuj!
Teraz ty jesteś tym kto nad nasionkiem puchastym pieczę sprawuje.
Bo drzewa puchaste są tym czego każdy, ale to każdy potrzebuje.
Zasadź nowe drzewo. Opiekuj się nim z czułością.
Nakarm go świeżym powietrzem, podlewaj z odpowiednią częstością.
Zasadź las. Chroń go przed ścinającymi siekierami.
A wtedy, Lorax i jego przyjaciele może znów tu będą z Wami.
Przypisy
[1] W orginale: A thing of beauty is a joy forever. Cytat z Endymiona Johna Keatsa. Utwór ten nigdy nie został w całości przełożony na polski, ale fragmenty już tak. Tłumaczenie tego konkretnego wersetu znalazłam tutaj; użytkownik groch3 przypisuje go Stanisławowi Barańczakowi.
[2]W oryginale fair weather, co może być:
a) Dobrą pogodą.
b) Zwrotem używany przy interesownych zachowaniach (zapisywane jako fair-weather).
c) Nawiązaniem do filmu ,,Zawsze jest piękna pogoda” z 1955 (angielski tytuł ,,It's Always Fair Weather” brzmi tak samo jak zdanie w oryginale).
Ze względu na treść całego utworu składam się do opcji b, ale nie oglądałam filmu z 1955 i nie mam pewności.