— previously :: @hime-ra ✖ han yeonhee main verse
Yeonhee zawsze starannie i dokładnie sprawdza miejsca, w których ma dojść do jakichkolwiek transakcji z jej udziałem. Upewnia się, że miejsce jest mało uczęszczane. Nie gardzi nigdy też zepsutymi latarniami, co by ciężej ją i jej klienta było dostrzec. Zwłaszcza, jeżeli towarem nie są jak najczęściej, narkotyki tylko coś znacznie cenniejszego jak informacje, nielegalną broń bądź inne przeszmuglowane rzeczy.
Szmer za plecami w postaci obcych kroków przysporzył jej mikro ataku serca. Ówczesny towarzysz szybko wskoczył na schody pożarowe by zbiec z miejsca zdarzenia, a sama tatuatorka chcąc zachować zimną krew narzuciła kaptur na głowę. Odwróciła się na pięcie przerzucając - na całe już szczęście, po skończonej transakcji - pusty plecak na ramię. Niestety nie zauważyła, że coś leżało na ziemi, a oblodzona płyta chodnikowa nie pomagała w zachowaniu równowagi i przez tu gruchnęła o ziemię. Zacisnęła usta czując przeszywający, nagły ból w kości ogonowej. I to by było na tyle z ucieczki.
Z pomocą nieznajomej podniosła się ze śniegu i westchnęła cicho. Wolała uniknąć jakichkolwiek nieporozumień, jakichkolwiek pytań. Nie wiedziała, co dziewczyna widziała, a czego nie, dlatego też szybko poprosiła o wymazanie z pamięci wszelkich scen, które teraz się wydarzyły. “Nawet lepiej..” Odetchnęła z ulgą, a niewidoczny kamień z serca spadł, gdy usłyszała że ta nic nie widziała. Musiała teraz tylko odwrócić kota ogonem i mieć w razie pytań przygotowaną wymówkę. “Tak, wszystko okej, tylko tyłek boli.” Mruknęła łapiąc się za dół pleców.
“Lepiej stąd chodźmy.” Powiedziała zerkając w stronę wyższych pięter schodów pożarowych, na których wcześniej zniknął jej klient i którego cień dalej mogła dostrzec. Wiedziała, że jeżeli nieznajoma stąd nie zniknie to tak samo jak Yeonhee będzie mieć zaraz kłopoty. Podniosła z ziemi jej plecak i złapała ją za łokieć ciągnąc ją w stronę bardziej ruchliwej części dzielnicy. “Nie jest tu bezpiecznie, zaufaj mi.”