seen from United States

seen from Australia
seen from United States
seen from China

seen from Finland
seen from Spain

seen from United States

seen from Singapore
seen from Finland

seen from Spain
seen from United States

seen from United States

seen from United States
seen from Spain

seen from United States

seen from United States
seen from Taiwan

seen from United States
seen from Malaysia

seen from Germany
X i Y
X zadał mi ostatnio dziwne pytania - stwierdziłam - Myślał, że taka jak ja nie chciałaby mieć nic wspólnego z osobą, która jeździ na wózku, czyli takim X. Zapytałam X czy ma coś z głowa albo sercem, bo skoro ma żonę, to chyba oznacza, że nie, a taka wada mogłaby jedynie stanąć na przeszkodzie abym nie wybrała jego. X się mocno zdziwił, bo taka jak ja… Sam by taką jak ja chciał.
Tak to już jest, jak się nie zapyta, to się nie dowie - w kąciakach ust kształtował się uśmiech.
Ale to takie zdziwienie, a z mojej strony jedynie może wystąpić zapewnienie, że mnie w życiu mało dziwi. Myślę, że X odezwie się jeszcze nie jeden raz… Co jest dziwnego w miłości do człowieka, który jest kaleką? Czym jest bycie kaleką? Jest jakaś definicja? Wózek, proteza, czy to jest miara bycia kaleką? Przecież niektórzy radzą siebie doskonale jakby byli normalni.
Osobiście znam więcej ludzi, którzy są kalekami, bo nie mają mózgu lub mają, a z niego nie korzystają, sprawiają wrażenie, że brak im serca. Czy to nie jest kalectwo?! Byłam kiedyś zakochana w swoim sąsiedzie, często w szkole zagadywał mnie po czym zalotnie podkreślał słowo sąsiadko, bo tak zawsze zaczynał i kończył nasze rozmowy. Łobuz z niego był, niegrzeczny chłopak z sąsiedztwa, z tego złego domu, zły on. Seksowny i niezwykle mnie pociągający. Nigdy nie odważyłam się mu powiedzieć co do niego czuje. Romeo i Julia, Y również milczał, bo jak to tak, ja z dobrego domu, szczęśliwe dziecko co ma wszystko i na wszystko, a on.
W wieku nastu lat Y miał wypadek, jego efektem był paraliż nóg. Poddał się, nie chciał walczyć, walczyła rodzina, ale umiał skutecznie im zabronić sobie pomoc. Po około 1,5 roku już odszedł. Już go nie było, a ja nigdy mu nie powiedziałam. Może by wtedy walczył? Może by chciał, bo miałby dla kogo. Kochałam go nawet, gdy mijaliśmy się jak on jechał tym swoim wózkiem, ja widziałam tamtego Y, nie widziałam wózka. Tak, kochałam się w tym i tamtym Y.
Takie kalectwo to nie jest problem, problemem jest nieużywanie mózgu lub serca, a najgorzej jeśli nie używa się ich obu jednocześnie. Tak, jak spotkałam X to od razu coś w nim zobaczyłam, ale nie widziałam jego kalectwa. Poznałam go ze strony serca i mózgu dobrze funkcjonujących. Wiesz... X jest pod moim wrażeniem, nie może nadal mi uwierzyć, że to byłoby prawdą.
Śmieje się z tego rozmawiając z Bogiem. Dziś mam nogę, jutro mogę ją stracić. Dziś w pracy prosiłam o odebranie mi dłoni… Jest tyle nieszczęść i niesprawiedliwości. Nikt nie zna jutra, kto wie co mnie jutro czeka. Może jutro mnie tu już nie będzie, a może będę bez nogi? Uwielbiam rozmowy z Bogiem, ale cieszy mnie, że nawet jak się zagadam, to przydzielił mi dobrego Anioła Stróża. Nie wiem jak, ale stojąc taka zamyślona przy maszynie złapałam druga, która na mnie spadała. Nieszczęśliwy wypadek, nie chce wiedzieć co byłoby z moimi nogami, a może tylko jedną.
I jak tu z nim nie rozmawiać i nie żartować, że dziś chodzę, a jutro mogę już nie chodzić… Liczy się funkcjonujący mózg i serce, a nie sposób poruszania.
Pewnie inwalida ale tylko zapomniał o oznaczeniu samochodu
Mistrz
- Jeśli ktoś uważa cię za inwalidę, nie zachowuje specjalnych środków ostrożności.
Mechaniczne pająki – Corina Bomann